fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Segregacja odpadów: rewolucja śmieciowa nie nastąpi od razu

Fotolia.com
Wprowadzenie jednolitej metody segregowania odpadów może się przyczynić do zwiększenia recyklingu. Ale dla wielu samorządów oznacza to poważne koszty.

Dotychczas gminy miały pewną swobodę w wyborze sposobu segregowania odpadów. Wchodzące w życie 1 lipca rozporządzenie ministra środowiska wprowadza jednolity system w całym kraju. Oddzielnie mają być zbierane tworzywa sztuczne, metale, papier, szkło (z ewentualnym podziałem na kolorowe i białe) oraz śmieci biodegradowalne.

– Od początku podkreślaliśmy, że to rozporządzenie jest niepotrzebne, gdyż ingeruje w systemy przyjęte w poszczególnych gminach – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich. – Nie ma dowodów, że odmienne systemy segregacji przekładają się na niższy poziom recyklingu. Na pewno natomiast wiążą się z dodatkowymi wydatkami dla gmin, które się na nie zdecydowały. Może się to przełożyć na wyższe koszty dla mieszkańców. Pojawią się też problemy z lokalizacją pojemników.

Zdaniem Dariusza Matlaka, prezesa zarządu Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, nowe przepisy to dostosowanie do europejskich standardów.

– Wiele gmin lekceważyło przepisy o segregowaniu śmieci – podkreśla.

Dotychczas system segregacji zgodny z rozporządzeniem wdrożyło ok. 1600 gmin.

Według Matlaka najważniejszą zmianą jest wydzielenie odpadów biodegradowalnych.

– Potrafiły zanieczyszczać inne frakcje tak, że już nic nie dało się z nich odzyskać. Warunkiem jest zapewnienie pojemników o specjalnej konstrukcji i odpowiedniej częstotliwości wywożenia śmieci. Inaczej będą gnić, co wywoła protesty mieszkańców – tłumaczy.

Na zmianę pojemników samorządy mają aż pięć lat. Podobnie umowy o odbieranie odpadów komunalnych zawarte przed wejściem w życie rozporządzenia pozostają w mocy, ale maksymalnie do 2021 r. Kraków np., który ma je podpisane do marca 2019 r., zamierza wykorzystać ten czas na wprowadzenie pilotażowego programu nowej segregacji odpadów.

W najbliższym czasie planowane są podwyżki opłat za składowanie śmieci.

– Może jeśli przetwarzanie stanie się tańsze niż deponowanie na wysypisku, poziom recyklingu się podniesie. Tyle że obecnie nie ma tak dużego zbytu na surowce wtórne, aby pokryło to koszty wprowadzenia nowego systemu. Przejściowo więc ceny mogą wzrosnąć, zwłaszcza w gminach, w których nie prowadzono selektywnego zbierania odpadów. Firmy odbierające śmieci z pewnością jednak poradzą sobie z tym wyzwaniem – uważa Matlak.

Eksperci są zgodni, że najważniejsza jest edukacja i zmiana stosunku do segregacji śmieci. Bez tego nawet najlepsze systemy podziału nie przyniosą efektów.

podstawa prawna: rozporządzenie ministra środowiska z 29 grudnia 2016 r. DzU z 4 stycznia 2017 r., poz. 19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA