Reklama

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP: Podatek bankowy warto skorygować

Powinniśmy wykorzystać doświadczenia węgierskie i zakotwiczyć bazę podatkową na sumie bilansowej z określonego momentu w przeszłości, po to by nie hamować nowej akcji kredytowej - przekonuje Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Aktualizacja: 18.05.2016 07:50 Publikacja: 17.05.2016 21:00

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP: Podatek bankowy warto skorygować

Foto: materiały prasowe

PKO BP przechodzi spod nadzoru MSP pod skrzydła Ministerstwa Rozwoju i ma pełnić ważną rolę w planie Morawieckiego. W jakim stopniu będzie bankiem misyjnym, a w jakim komercyjnym - kierującym się interesem akcjonariuszy?

Znajdujemy się dziś na końcowym etapie przygotowywania strategii do 2020 roku. Zgodnie z jedną ze sformułowanych w niej propozycji, misją PKO jest wspieranie rozwoju Polski i Polaków. Odpowiada to aspiracjom rozwojowym naszych klientów, zwłaszcza tych z sektora MŚP i korporacji. Nie stoi to także w sprzeczności z interesem akcjonariuszy, wśród których 70 proc. to inwestorzy prywatni oczekujący godziwej stopy zwrotu. Spełnialiśmy to oczekiwanie w przeszłości i będziemy to robić nadal. Chcemy, by zwrot z kapitału był dwucyfrowy i jednocześnie by rosła skala działalności banku.

Czy zna pan konkretne oczekiwania ministra rozwoju wobec PKO BP?

Jednym z nich jest aktywizacja krajowych oszczędności, co pozwoli na większe inwestycje w gospodarkę.

Ale o budowaniu oszczędności mówi się od dawna i nic się nie zmieniło. Co trzeba zrobić?

Reklama
Reklama

Mam nadzieje, że po wakacjach powstanie szeroko zakrojony plan aktywizacji oszczędności w Polsce. Jedną z propozycji będzie na pewno zróżnicowanie stawki podatku od zysków z odsetek bankowych i inwestycji w zależności od czasu oszczędzania.

Stawka opodatkowania powinna spadać dla długoterminowych oszczędności, a dla najdłuższych okresów powinna być zerowa. Mogłoby się to nawet odbyć kosztem podniesienia stawki dla najkrótszych terminów. Myślę, że tego typu propozycji będzie więcej.

Nie jest tajemnicą, że pan i wicepremier Morawiecki się dobrze znacie. Czy w sytuacji, gdy zostanie pan poproszony o współfinansowanie jakiegoś projektu, który pana zdaniem będzie nieopłacalny dla banku, to trudniej będzie odmówić?

Ja osobiście nie podejmuję tego typu decyzji. Do tego są powołane komitety kredytowe i one oceniają, czy dany projekt spełnia wymogi banku dotyczące oczekiwanej dochodowości i zabezpieczeń. Nie obawiam się zatem sytuacji, o której Pani mówi. W przeszłości, na przykład, kwestionowano nasze zaangażowanie w restrukturyzację Polimeksu Mostostal. Zarzucano nam, że było to działanie polityczne. Dziś są spore szanse na to, że nie tylko PKO odzyska zaangażowane pieniądze, ale udało się także ochronić miejsca pracy, a same projekty inwestycyjne Polimeksu nie zostały opóźnione. Czyli zwycięzcami są wszystkie zaangażowane strony. Czy tak będzie zawsze w przyszłości? Nie wiem. Nie jesteśmy nieomylni, ale podejmujemy decyzje opierając się na racjonalnych założeniach. Nie chcemy być bankiem, który pożycza parasol, kiedy świeci słońce, a jak się zanosi na deszcz to go zabiera. Działamy zgodnie z powtarzaną przeze mnie maksymą, że co jest dobre dla Polski jest także dobre dla PKO.

Bank brał udział w restrukturyzacji i powołaniu Polskiej Grupy Górniczej, ale takich przypadków może być więcej. Gdzie pan stawia granicę, za którą bank nie będzie uczestniczył w ratowaniu tego sektora?

PKO Bank Polski sam nie uratuje polskiego górnictwa, ale działając wspólnie z wieloma interesariuszami możemy doprowadzić do odzyskania przez nie rentowności. Takim przykładem restrukturyzacji, czy raczej jej planu, bo rezultaty dopiero poznamy, jest przekształcenie Kompanii Węglowej w Polską Grupę Górniczą. Teraz najważniejsze jest, by został on zrealizowany.

Reklama
Reklama

Bank ma radę nadzorczą wybraną jeszcze pod auspicjami Ministerstwa Skarbu Państwa, a przechodzi pod nadzór Ministerstwa Rozwoju. Powstaje wrażenie, że trochę się opóźniają procesy decyzyjne w kontekście przyjęcia strategii czy rekomendacji w sprawie dywidendy....

Te sprawy nie mają związku z przenoszeniem nadzoru. Siedmiu na dziewięciu członków rady to nowe osoby, przed którymi leży cała lista wyzwań i to tak dużych jak akceptacja strategii. To wymaga czasu. Natomiast walne zgromadzenie decydujące o podziale zysku odbędzie się pod koniec czerwca i chcemy mieć jeszcze czas, by przedyskutować wszystkie wyzwania stojące przed bankiem w kontekście, na przykład, wymogów kapitałowych.

W zarządzie są wakaty po dwóch wiceprezesach, którzy złożyli rezygnację. Czy będzie miał pan wpływ na wybór nowych?

Te kompetencje są w 100 proc. w rękach rady nadzorczej.

Największym wyzwaniem i niewiadomą dla całego sektora jest problem kredytów frankowych. W kancelarii prezydenta toczą się prace nad nowym projektem ustawy. W jakim kierunku, pana zdaniem, powinny iść te rozwiązania?

W 2015 roku banki przyjęły sześciopak zmniejszający obciążenia klientów z tytułu tych kredytów tak, aby rata nie była wyższa niż przed uwolnieniem kursu franka. Ważne też by osoby, które z różnych przyczyn mają problemy ze spłatą kredytów hipotecznych zarówno złotowych jak i walutowych mogły skorzystać w sposób systemowy z pomocy. Taki cel spełnia Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Myśląc o kolejnych rozwiązaniach dla kredytów frankowych, wśród których są na przykład propozycje zwrotu środków wpłaconych przez klientów z tytułu tzw. spreadów, trzeba pamiętać, by nie wywołać dużego problemu finansowego, który rozlałaby się na całą gospodarkę. Patrząc na historię, każdy kryzys finansowy kończył się kryzysem gospodarczym, a prawie każdy kryzys gospodarczy zaczynał się od finansowego.

Reklama
Reklama

Czy po trzech miesiącach funkcjonowania tzw. podatku bankowego uwidoczniły się negatywne efekty związane z jego konstrukcją? Czy są jakieś pola do ewentualnej korekty?

Wszystko, co stworzył człowiek, jest niedoskonałe i po jakimś czasie wymaga rewizji i poprawy. Tak jest też w tym przypadku. Jeszcze przed wprowadzeniem podatku od aktywów postulowałem, żeby nie zniekształcać struktury rynku i po prostu podwyższyć CIT dla banków. Stało się inaczej. Dlatego, moim zdaniem, powinniśmy wykorzystać doświadczenia węgierskie i zakotwiczyć bazę podatkową na sumie bilansowej z określonego momentu w przeszłości, po to by nie hamować nowej akcji kredytowej. Przy stawce 0,44 proc. zwłaszcza kredyty dla dużych korporacji udzielane na dotychczasowych marżach stają się dla banków nieopłacalne. Każdy podatek może faworyzować lub dyskryminować pewne formy działalności. Dziś portfel kredytów hipotecznych, sięgający łącznie ponad 380 mld zł, jest finansowany głównie krótkoterminowymi depozytami. W tym kontekście opodatkowanie listów zastawnych jest niedobre. To są instrumenty dające stabilne i długoterminowe finansowanie, a jednocześnie pozwalające uwolnić płynność, którą można zagospodarować na udzielanie innych kredytów, np. dla MŚP.

Czy ma pan poczucie swobodnej możliwości prowadzenia polityki cenowej? Próby podwyżek opłat spotkały się upomnieniem ze strony polityków, łącznie ze zwołaniem posiedzenia sejmowej komisji w tej sprawie...

Od dłuższego czasu ma miejsce niezrozumienie tego, jak funkcjonują instytucje komercyjne. Źródłem przychodów dla każdej instytucji komercyjnej są klienci - to oni płacą za wszystko. Nie ma innej możliwości. No chyba, że chcemy, aby płacił podatnik.

W nowej strategii zapowiada pan jeszcze większy nacisk na cyfryzację. Co jeszcze będzie priorytetem?

Reklama
Reklama

Na branżę bankową oddziałują cztery najważniejsze trendy. Pierwszym jest wspomniana cyfryzacja. Drugi to trend regulacyjny, przyczyniający się do konieczności zwiększania kapitałów. W przypadku PKO Banku Polskiego, patrząc z perspektywy 6-7 ostatnich lat, wzrosły one dwukrotnie. To oznacza, że nawet pomijając podatek bankowy, zwrot z kapitału będzie spadał. Na to się nakłada widoczne wzmocnienie ochrony konsumenta, co też podnosi koszty działania banku i ogranicza możliwości zarobkowania. Trzeci trend - demograficzny - powoduje, że z usług bankowych zaczyna korzystać coraz mniejsza grupa klientów, gdyż spada liczebność nowych roczników korzystających z usług finansowych. To zaostrza konkurencję. Na to nakłada się trend czwarty, czyli perspektywa wejścia na rynek graczy spoza sektora bankowego, co poza dalszym intensyfikowaniem konkurencji może zwiększyć wyzwania dotyczące bezpieczeństwa transakcji i ochrony danych osobowych. Banki podchodzą do tych zagadnień z dużą dozą ostrożności, a teraz na rynek wejdą inni gracze, zyskujący dostęp do rachunków klientów. Ich zachowanie jest jeszcze niewiadomą.

To jak w tych warunkach PKO chce utrzymać dwucyfrowy zwrot z kapitału?

Są dwie strony generowania zysku, przychodowa i kosztowa. Pierwsza to zwiększanie liczby klientów i transakcji przez nich wykonywanych. Jako bank, który ma 9 mln klientów, powinniśmy się skupiać przede wszystkim na intensyfikowaniu relacji z nimi. Nie dążymy do bicia rekordów w statystykach nowo otwieranych kont. To może być ważne dla banków, którym zależy na pokazaniu, że szybko rosną licząc, że znajdą nowego nabywcę. Taka strategia w krótkim terminie może przynieść efekt, ale na dłuższą metę – a my działamy już niemal 100 lat - się nie sprawdza.

A co z drugą stroną, czyli ograniczaniem kosztów?

Po stronie kosztowej czeka nas dalsza automatyzacja procesów, co ma prowadzić do potanienia bazy materialnej. Jednocześnie w perspektywie 5-10 lat oznacza stopniowe zmniejszanie liczby pracowników potrzebnych do obsługi klientów i procesów. Nie będzie to jednak rewolucja, bo taki trend już jest widoczny w ostatnich latach.

Reklama
Reklama

Czy w tym roku bank może wprowadzić podwyżkę opłat i prowizji?

Każda zmiana taryfy prowizji i opłat powoduje, że dla części klientów i produktów koszty spadają, a dla innych odwrotnie. Najczęściej jednak dostrzegane są tylko te pozycje, w których opłaty wzrosły, a nikt nie zwraca uwagi na to, że niektórzy po zmianach płacą mniej. My od lat prowadzimy politykę dopasowywania usług do profilu klientów. W praktyce oznacza to, że jeśli klient nie spełnia warunków danej usługi i musi z tego tytułu ponosić dodatkowe koszty, bank oferuje mu produkty bankowe dostosowane do poziomu jego zamożności i sposobu bankowania. Chcemy bowiem, by przychody z prowizji i opłat zwiększały się w wyniku racjonalnego, świadomego i coraz bardziej intensywnego korzystania z usług przez naszych klientów.

Czy bank chce wykorzystać e-konta do umożliwienia klientom zdalnego korzystania z urzędów? Można tą drogą składać wnioski o 500 + i wchodzić na platformę ZUS.

Z pieniędzy polskich klientów powstały systemy transakcyjne banków, z których korzysta dziś ponad 15 milionów osób. To oznacza, że ta grupa jest już gotowa, żeby korzystać z usług cyfrowych w ramach e-administracji. Nie chcą one jednak w każdym urzędzie logować się do odrębnej platformy. Dlatego warto rozważyć wykorzystanie bankowej infrastruktury i tzw. bankowego uwierzytelnienia. PKO BP jest do tego gotowe i ma narzędzia, które sprawdziły się przy uruchomieniu programu 500+. Drogą elektroniczną złożono ponad 500 tys. wniosków, z czego około 30 proc. przez bankowość elektroniczną naszego banku. To dobry początek, by w sposób rozumny wykorzystać infrastrukturę bankową w dostępie do cyfrowego państwa, tym bardziej, że banki zainwestowały dużo pieniędzy w bezpieczeństwo tych systemów.

Czy bank wciąż poszukuje partnera do działalności ubezpieczeniowej bancassurane?

Reklama
Reklama

W dłuższym terminie nie chcemy samodzielnie prowadzić działalności ubezpieczeniowej, bo nie jest to nasza specjalizacja. Mamy dwie firmy ubezpieczeniowe, majątkową i życiową, i w ostatnim czasie skoncentrowaliśmy się na dostosowywaniu naszej działalności do zaleceń nowej rekomendacji KNF dotyczącej bancassurance. Po tym okresie chcemy wrócić do procesu poszukiwania partnera strategicznego. Współpraca będzie nadal dotyczyć oferowania usług dla klientów PKO.

CV

Zbigniew Jagiełło jest prezesem PKO Banku Polskiego od października 2009 r., powoływany na kolejne kadencje w 2011 i 2014 r. Wcześniej przez blisko dziewięć lat był prezesem Pioneer Pekao TFI SA. W drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku m.in. jako wiceprezes współtworzył PKO/Credit Suisse TFI SA.

Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Lejzorek Rojtszwaniec w czasach AI
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Członek zarządu jak Zosia Samosia? Czyli menedżer jako ścigany
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Bogatsi niż myślimy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama