fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Nowe „rozdanie” regionów po 2020 roku Pochopne zmiany mogą zaszkodzić regionom – mówi profesor Andrzej Miszczuk

123RF
Pochopne zmiany mogą zaszkodzić regionom – mówi profesor Andrzej Miszczuk

Rząd PiS zapowiedział powołanie nowego województwa warszawskiego i być może powrót do środkowopomorskiego. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Prof. dr hab. Andrzej Miszczuk, Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG, UW, Komitet Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN: Działania polityków są najczęściej krótkookresowe i tym samym nieprzemyślane. W przypadku województwa mazowieckiego wątpliwości budzi znaczne zróżnicowanie, ponieważ z jednej strony mamy stolicę o dużym potencjale, a z drugiej słabe, rolnicze województwo. Czy jednak wybranie rodzynka sprawi, że będzie się ono lepiej rozwijało? Gdyby spojrzeć z punktu widzenia podziału środków unijnych, których województwo mazowieckie w obecnej perspektywie dostaje mniej, funkcjonując łącznie z Warszawą, to rozdzielenia tych dwóch jednostek należało dokonać w 1999 r. Obecnie wielkich korzyści nowe województwo mazowieckie nie zyska, ponieważ regionalne programy operacyjne zostały już uzgodnione. Nowy podział oznacza nowe negocjacje i opóźnienie wykorzystania środków UE. Ponadto powołanie nowego województwa oznacza też koszty, których nikt na razie nie policzył. Natomiast województwo środkowopomorskie jako koszalińskie istniało od 1950 r. Po 1975 r. widniało na mapie w okrojonej formie. Padają argumenty, że z Koszalina jest daleko do Szczecina – stolicy województwa. Ale czy obywatel powinien jechać do Szczecina, aby coś załatwić?

Czy województwo wielkości dwóch–trzech powiatów ma rację bytu?

Małe województwo oznacza zwykle mały potencjał. Jeśli jego rozmiary będą niewielkie, pojawi się duże zróżnicowanie międzyregionalne. W tej sytuacji wiele problemów rozwojowych trzeba będzie rozwiązywać na szczeblu centralnym. Prof. Antoni Kukliński mówił, że polskie województwo powinno być widoczne, pod względem potencjału, mocy decyzyjnej i innowacyjności, na mapie Europy. W 1975 r. o podziale na 49 województw zdecydowały czynniki polityczne. Po 1990 r. w dyskusji proponowano różne modele, od regionów autonomicznych z własnym rządem i parlamentem po regiony wyłącznie z przedstawicielstwem rządowym. Modele te ewoluowały. Wersja 12 województw była merytorycznie najbardziej przemyślana. Stała się projektem rządowym, jednak nie została zrealizowana ze względu na interesy wyborcze poszczególnych partii. W efekcie mamy podział na 16 województw. Myślę, że problem województw powróci, ponieważ z chwilą ich powstania w 1999 r. był to słaby finansowo szczebel samorządowy w przeciwieństwie do gmin czy miast na prawach powiatu. Ich rola gwałtownie wzrosła po wejściu do UE w 2004 r., gdy stały się one dysponentem środków unijnych. Ale po roku 2020 to się może zmienić.

Wydaje się, że będzie to właściwy moment na dyskusję o nowym podziale.

Tak, ale już dziś warto wrócić do pytania, jaką funkcje ma pełnić region administracyjny? Jeśli na nie odpowiemy, możemy zastanowić się nad jego kształtem, strukturą i pozycją w systemie władzy publicznej. Obecny podział nie jest idealny i to też jest powód, dla którego trzeba dyskutować nad nowym podziałem lub jego korektą. Przy okazji może należy zastanowić się też nad większym wyrównaniem potencjałów regionów. Województwo mazowieckie liczy 5,6 mln mieszkańców. A są regiony liczące po 1 mln osób. Może więc trzeba przeprowadzić korektę dużych województw takich jak mazowieckie? W 1998 r. pojawił się dość ciekawy, ale niezrealizowany pomysł na województwo częstochowskie, obejmujące Częstochowę, Kielce i Radom. To miasta zbliżone do siebie wielkością i odległością. Mogłyby się uzupełniać. Warto też obserwować procesy, które zachodzą np. w woj. podlaskim. Czy spadający tam potencjał ludnościowy może być przesłanką do korekty? Obecne pospieszne poprawianie może jedynie pogorszyć sytuację regionów.

W jakim kierunku powinny pójść zmiany po 2020 r.?

Na pewno w kierunku zwiększenia dochodów własnych regionów. Jeśli ludność rolnicza dominuje w województwie, to znaczy, że dostaje ono niewiele środków z PIT i CIT. Może warto się zastanowić nad wyrównywaniem obciążeń podatkowych ludności rolniczej i nierolniczej. Do przemyślenia jest też system janosikowy. Myślę, że są to jednak zadania dla kolejnego rządu. Po 2020 r. nastąpi prawdopodobnie zmniejszenie środków unijnych i wówczas słabość finansów samorządu wojewódzkiego będzie bardziej widoczna. Minie także ponad 20 lat od reformy wojewódzkiej. Będzie to czas na jej ewaluację.

rozmawiała: Maria Weber

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA