fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Służby z Wietnamu nad Polską. Na pokładzie porwany dysydent

YouTube
Na podstawie fałszywych dokumentów przedstawionych polskiemu MSZ przez Słowację, delegacja Wietnamczyków przeleciała nad Polską do Moskwy słowackim samolotem rządowym. Prawdopodobnie na pokładzie znajdował się porwany w Niemczech dysydent - informuje Onet.pl

Wszystko zaczyna się 23 lipca 2017 roku. Według niemieckiej prokuratury w biały dzień, w centrum Berlina, wietnamskie służby specjalne dokonują porwania swojego obywatela Trinh Xuan Thanha. Mężczyzna zostaje wepchnięty do auta wraz z kobietą, której tożsamości nie udało się ustalić. Do tej pory służby wietnamskiego reżimu podejmowały takie akcje tylko na terytoriach krajów swojego regionu. To pierwszy przypadek, by tak spektakularne porwanie zostało przeprowadzone na terenie Unii Europejskiej.

Trinh Xuan Thanh jest najbardziej poszukiwanym przez wietnamski reżim dysydentem. Był przewodniczącym rady dyrektorów PetroVietnam Construction, spółki podległej wietnamskiemu gigantowi naftowemu PetroVietnam, a także pełnił wysokie funkcje w rządzie.

Jak informuje Onet.pl w sierpniu 2016 roku Trinh Xuan Thanh ucieka do Niemiec, w których wcześniej mieszkał przez kilka lat i prosi o azyl polityczny. Sądzi, że wietnamskie służby nie odważą się porwać go z terytorium ważnego państwa UE.

Niemiecka policja wszczyna poszukiwania mężczyzny, ale wiele wskazuje na to, że z niemieckiego terytorium zniknął bardzo szybko. Trzy dni później, 26 lipca, kilku podejrzanych obywateli Wietnamu wynajmuje samochód w Pradze.

Dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung dotarł do zapisu GPS, który wykazał, że auto jedzie do Bratysławy, a tam parkuje niedaleko rządowego hotelu Borik, gdzie odbywają się rozmowy na rządowym szczeblu pomiędzy politykami Słowacji i Wietnamu. Także wietnamska delegacja, która miała przyjechać do Bratysławy z odległego o 40 km Wiednia, nagle zmieniła plany i podobnie jak podejrzane auto, przybyła z Pragi.

Niedługo przed spotkaniem w Bratysławie wietnamska delegacja prosi słowackie władze o wypożyczenie rządowego samolotu, którym chcą lecieć do Moskwy. Słowacy przystają na propozycję. To bardzo dziwna decyzja. Choć słowackie prawo na to zezwala, to loty rządowych samolotów bez członków rządu na pokładzie są ewenementem. 

Aby dolecieć do Moskwy, słowacki samolot musi otrzymać zgodę na przelot przez terytorium Polski. Aby Polacy mogli wydać taką zgodę, Słowacy muszą przesłać do naszego MSZ niezbędne dokumenty w przepisowym terminie "nie później niż na 10 dni przed planowanym rozpoczęciem lotu", jak nakazuje art. 148 Prawa Lotniczego.

Jak się okazuje, polskie MSZ nie miało pojęcia, kto tak naprawdę przelatuje nad naszym terytorium. Słowacki rząd przedstawił polskiej stronie fałszywe dokumenty.

Kilka dni później Trinh Xuan Thanh pojawia się w wietnamskiej telewizji. Wygląda na człowieka w bardzo złym stanie. – Nie myślałem dojrzale i postanowiłem się ukryć, ale w tym czasie zrozumiałem, że muszę wrócić, aby stawić czoła prawdzie, przyznać się do błędów i przeprosić – mówi.

W maju 2018 roku nowa minister spraw wewnętrznych Słowacji Denisa Sakova oświadcza, że władze Słowacji dowiedziały się o porwaniu dopiero w styczniu tego roku.

Słowacki premier Peter Pellegrini zaprzecza, aby Słowacja mogła wziąć udział w przemycie Thanha z Niemiec. Ambasador Wietnamu w Bratysławie Minh Trong Duong twierdzi, że Thanh nigdy nie był na terytorium Słowacji.

Trinh Xuan Thanh został skazany w Wietnamie na podwójne dożywocie za korpucję.

Więcej: Onet.pl

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA