fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Obronny koncern łowi specjalistów

Poprad. Tę przeciwlotniczą broń najpierw eksportowaliśmy do Indonezji. Teraz kupiła ją nasza armia
materiały prasowe
Polska Grupa Zbrojeniowa ogłosiła kadrowy zaciąg w centrali. W spółkach ruszyła wymiana pokoleniowa.

Zbrojeniowy Pegaz zatrudniający obecnie 15,3 tys. ludzi w ponad 60 kluczowych dla bezpieczeństwa kraju spółkach obronnych, o łącznym rocznym przychodzie sięgającym 5 mld zł, to ogromny organizm. – Po bezprecedensowej, ekspresowej konsolidacji całego państwowego sektora zbrojeniowego trzeba kontynuować budowę organizacji. Rada nadzorcza przyglądała się zmianom m.in. w pionie finansowym. Nie mamy zastrzeżeń do najświeższych nominacji na szczeblu dyrektorskim – mówi prof. Tomasz Siemiątkowski, przewodniczący RN PGZ.

W obliczu planowanych zamówień na sprzęt dla modernizującej się armii o wartości prawie 100 mld zł prezes Arkadiusz Siwko i nowy zarząd PGZ przyspieszają wzmacnianie centrali obronnego koncernu. Dziś liczy ona 121 pracowników. Jak dowiedziała się „Rz", zbrojeniowa korporacja w najbliższych miesiącach liczy na kadrowy zaciąg talentów z młodego pokolenia. Potrzebuje zarówno inżynierów, jak i handlowców czy ekonomistów.

W centrali koncernu potrzebni są też informatycy, technolodzy, a także np. analitycy, fachowcy od marketingu, komunikacji, planowania czy prawa zamówień publicznych.

Odbudowa eksportu

Zdaniem prof. Siemiątkowskiego rozwijająca się korporacja musi pilnie, praktycznie od podstaw, zbudować struktury odpowiedzialne za eksport uzbrojenia. Ta dziedzina kompetencji była wyjątkowo słaba jeszcze przed integracją sektora obronnego. Teraz wymaga szybkiej rekonstrukcji i szczególnego wzmocnienia, jeśli zagraniczna sprzedaż wojskowego sprzętu i technologii podwójnego przeznaczenia ma być w przyszłości jedną z lokomotyw rozwoju PGZ.

– W najbliższych latach siłą napędową Pegaza będą jeszcze zamówienia wynikające z planu modernizacji technicznej armii – mówi prof. Siemiątkowski.

To dlatego PGZ obecnie pilnie szuka co najmniej kilkunastu specjalistów od promocji, obsługi targów, a do tego fachowców, którzy będą się zajmować dostarczaniem spółce informacji dotyczących rynków kluczowych z punktu widzenia działalności handlowej. Zapotrzebowanie na pracowników sygnalizuje Biuro Rozwoju Biznesu. – Do tej komórki organizacyjnej potrzebni są specjaliści znający języki obce, którzy poradzą sobie z działaniami na rynkach zagranicznych w obu Amerykach, Europie, Afryce i Azji – mówi Hanna Węglewska, rzecznik PGZ.

Zbrojeniowy Pegaz planuje również pozyskać specjalistów od nadzoru korporacyjnego.– Kandydaci na to stanowisko muszą mieć kwalifikacje z prawa i ekonomii oraz, przede wszystkim, doświadczenie w dziedzinie nadzoru właścicielskiego w grupach kapitałowych – wyjaśnia Węglewska.

W produkcyjnych spółkach w terenie także widać przyspieszenie pokoleniowej wymiany.

Pożegnanie skansenu

– Wreszcie wyszliśmy ze skansenu. Zdolni, młodzi inżynierowie zainteresowali się zbrojeniówką – mówi Krzysztof Jagiełło, prezes Zakładów Mechanicznych Tarnów, produkujących zautomatyzowane systemy artyleryjskie, karabiny maszynowe i snajperskie. Szef Tarnowa, który już zatrudnia 680 fachowców, w zeszłym roku przyjął do pracy 100 specjalistów. Znaczna ich część zasiliła energicznie rozbudowywany ośrodek badawczo-rozwojowy, który jest teraz oczkiem w głowie firmy. Prezes Jagiełło widzi różnicę w nastawieniu rekrutowanych inżynierów do pracy w ZMT. – W obecnej sytuacji geopolitycznej i nowych zagrożeń zmieniła się atmosfera wokół zakładów produkujących broń. Rządowe decyzje o modernizacji armii umocniły przekonanie, że branża ma przyszłość – dodaje.

Jagiełło podkreśla, że rozwojowy trend w zakładach przyniósł także wymierne korzyści: gaże stały się konkurencyjne, firma oferuje szkolenia i zawodowy rozwój.

Tę pozytywną zmianę dostrzega także Ryszard Kardasz, prezes Przemysłowego Centrum Optyki i radarowo-elektronicznego PIT-Radwaru. Jeszcze kilka lat temu najzdolniejszych specjalistów warszawskim fabrykom broni podbierała bogatsza lokalna konkurencja. Teraz „dezercje" ustały. – Młodzi inżynierowie zauważyli, że zbrojeniówka oprócz tego, że podniosła płace, oferuje obecnie znacznie ciekawszą pracę niż nudne i do bólu przewidywalne korporacje – obserwuje prezes Kardasz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA