fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Szef sejmowej komisji obrony: nie ma żadnej afery ws. Caracali

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Nie ma żadnej afery ws. wyboru Caracali; rząd polski postąpił zgodnie z interesem polskiej racji stanu - ocenił w środę szef sejmowej komisji obrony Michał Jach (PiS). Dodał, że zakup Caracali wiązałby się z dużymi kosztami serwisu śmigłowców.

"Nie ma żadnej afery. Rząd polski postąpił zgodnie z interesem polskiego przemysłu, polskiej racji stanu" - oświadczył w TV Republika Jach i przekonywał, że zakup Caracali przez Polskę byłby niekorzystny z ekonomicznego punktu widzenia.

"Ta cena, którą mieliśmy zapłacić za Caracale, czyli ponad 12 mld zł to jest tylko część kosztów (...). Proszę sobie wyobrazić, że wydajemy 12 miliardów, które idą prosto do Francji (...), a następnie te śmigłowce, jak każdy sprzęt wojskowy, który jest eksploatowany przez 30-40 lat, trzeba będzie remontować, modernizować, naprawiać, serwisować i to jest średnio dwa razy większy koszt niż zakup tych śmigłowców" - tłumaczył.

"Czyli przez kolejne 30-40 lat wydalibyśmy dwa razy więcej, czyli 25 mld zł wprost do Francji" - dodał.

Podkreślił, że "afera dotycząca Caracali" rozegrała się dwa lata temu, jeszcze za czasów rządów PO-PSL, "kiedy to 20 kwietnia w 2015 roku były prezydent Komorowski ogłosił, że wybieramy Caracale na wyposażenie sił zbrojnych"(...) "mając u siebie produkcję dwóch całkiem dobrych śmigłowców, z których korzysta wiele armii świata". Dodał, że Airbus, czyli francuska firma produkująca Caracale, "nie była w stanie wywiązać się z zobowiązań offsetowych".

Poseł PiS skrytykował też zarzuty posłów PO, którzy zarzucają MON ujawnienie tajemnic wojska. Według posłów PO, wgląd w akta przetargu na śmigłowce umożliwiono bez koniecznych certyfikatów przewodniczącemu podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr. Wacławowi Berczyńskiemu, jego zastępcy dr. Kazimierzowi Nowaczykowi i ówczesnemu szefowi gabinetu politycznego MON Bartłomiejowi Misiewiczowi.

"To jest kompletna bzdura. Dr Wacław Berczyński był pracownikiem MON, a dokumentacja offsetowa jest w Ministerstwie Rozwoju, i żeby uzyskać dostęp do dokumentacji w Ministerstwie Rozwoju to trzeba mieć odpowiednią rekomendację ministra rozwoju. Platforma Obywatelska jest niestety partią, która rzuca słowa na wiatr nie bacząc na to, że mówi nieprawdę" - powiedział Jach.

W poniedziałek PO wystąpiła do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, dając prokuraturze 48 godziny, aby z urzędu zajęła się sprawą przekroczenia uprawnień przez szefa MON Antoniego Macierewicza, w związku z ujawnieniem tajemnic wojska. Wiceszef MON Michał Dworczyk powiedział we wtorek dziennikarzom, że osoby mające wgląd w dokumentację przetargu na śmigłowce działały zgodnie z prawem, a podobnych upoważnień udzielali ministrowie w czasach rządów PO-PSL.

W ub. tygodniu kilkoro parlamentarzystów PO zapoznawało się z dokumentacją przetargu na śmigłowce, by. m.in. zbadać rolę Berczyńskiego, który w kwietniu, w wywiadzie powiedział, że to on "wykończył" Caracale. Przedstawiciele rządu i PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetu, który był warunkiem zawarcia umowy na dostawę maszyn.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wskazało na śmigłowiec Caracal, wartość kontraktu miała wynieść łącznie z podatkami 13,4 mld zł. Protestowały wtedy PiS i związki zawodowe, działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu. We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej. Na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju uznało ofertę offsetową za niezadowalającą, a dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. Obecnie w MON trwa nowe postępowanie, które ma wskazać śmigłowce dla wojsk specjalnych i do zadań morskich.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA