fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Przestrzeń i kultura w walce o talenty

Przedstawiciele samorządów podkreślali w trakcie dyskusji, jak ważna jest umiejętność komunikacji z mieszkańcami i znalezienie wspólnego języka
Fotorzepa/Piotr Manasterski
Jakość życia to dziś dla samorządów słowo klucz, wpływające na wiele decyzji dotyczących rozwoju.

– Dostęp do oferty kulturalnej czy przestrzeni publicznej, gdzie coś się ciekawego dzieje. Remont bazaru lub muzeum zamiast kolejnego odcinka drogi – to zdaniem Michała Olszewskiego, zastępcy prezydenta Warszawy, sposoby na pozyskiwanie przez miasta współczesnych talentów.

Podstawą do wygłoszenia tych tez były badania, jakie przeprowadziły władze Warszawy pod kątem wpływu polityki inwestycyjnej na rozwój miasta. A okazją do dyskusji panel „Walka o talenty – nowa siła napędzająca rozwój miast".

– Zaskakujące, że w tym badaniu ważne było to, ile miasto przeznacza pieniędzy na jakość życia. Dziesięć lat temu wydawało się nam, że musimy nadrabiać, budując kolejną twardą infrastrukturę, np. drogi, a teraz trzeba reperować drobne rzeczy – mówił Olszewski, dodając, że minęły też czasy marketingu. – Róbmy kampanię, dajmy billboardy, ale kampania, jakkolwiek byśmy jej nie budowali, musi mieć gdzieś kotwicę, która ją uwiarygodnia. Nie możemy być super miastem w kampanii, jeżeli nie jesteśmy nim w rzeczywistości. Marketing odgrywa więc już rolę drugoplanową. Pierwszoplanową odgrywa polityka rozwojowa.

Zjawisko nowych czasów

Ta polityka rozwojowa to właśnie stawianie na tzw. miękkie projekty. – Walczymy o talenty na wielu poziomach – mówiła Agata Witczak, Site & HR Head w Thomson Reuters. – Przyciąga ich atrakcyjność, przestrzeń. Coraz więcej przekonujemy osób z południa Polski, by do nas przylecieli. Sprawdza się duża ilość przestrzeni. Coraz więcej mamy zapytań od pracowników, by więcej kwiatów było w biurze. Mnie zaskoczyło, jak dużym echem odbiła się w biurze informacja o przekazaniu przez miasto projektu nowego parku, jak duże zieleń ma znaczenie.

– Zastąpiła podwyżkę – skomentował żartobliwie Cezary Szymanek, redaktor naczelny serwisu Rzeczpospolita.pl, prowadzący dyskusję.

Katarzyna Gruszecka-Spychała, zastępca prezydenta Gdyni, podkreślała jak ważna jest jakość życia, by ściągać talenty.

– Jakość życia to słowo klucz. Jest pojemne i wiele można tam zmieścić. Do jego realizacji coraz ważniejsze stają się czynniki miękkie. To zjawisko nowych czasów, to globalny trend i trzeba zdążyć wsiąść do tego tramwaju – podkreślała.

Gdynia odczuwa wyraźnie zmianę trendów, co widać w rozmowach z potencjalnymi inwestorami. – W Trójmieście, działając jako trzy miasta, mamy już pewien schemat opowieści o zaletach regionu. Zawsze staramy się odpowiadać na potrzeby indywidualnie, ale pewien przekaz się powtarza. I tak od lat mówiliśmy o jakości powietrza, która tutaj była unikalna od zawsze – mówiła zastępca prezydenta Gdyni.

– Bardzo wcześnie zorientowaliśmy się, że trzeba o to dbać. Smogu nie mamy. Ale przez te wiele lat zaczęliśmy się czuć nieco zażenowani, czy to nie nadmiar PR, a trzeba przecież o konkretach. U inwestorów też to czuliśmy – opowiadała Katarzyna Gruszecka-Spychała.

Pierwsze kroki wizjonera

Samorządowcy podkreślali też, jak ważna jest umiejętność komunikacji z mieszkańcami i znalezienie wspólnego języka.

Obecna wśród prelegentów Anna Król, partner zarządzający z CKK Architekci zwróciła uwagę właśnie na bariery formalne, z jakimi musi się zmagać w swojej pracy, a które też w efekcie mogą powstrzymać ściąganie talentów.

– Do nas kieruje pierwsze kroki inwestor, wizjoner. Przychodzi i opowiada o wizjach. Moją rolą jest przeprowadzenie go przez zawiły proces pozwoleń. Samo wybudowanie obiektu nie jest dzisiaj problemem, ale formalności, uzyskanie pozwoleń to czasami dwa lata. I kiedy wizjonerowi opowiadam, z czym będzie musiał się zmierzyć, a nikt tego nie rozumie poza architektem i urzędnikami, to inwestuje w coś innego albo wynosi się do innego miasta.

Rozmówcy zastanawiali się też nad samą definicją słowa talent. – Talenty to ludzie, ale i firmy. To czynnik globalny, który może być drożdżami dla miasta – definiował Rafał Szczepański, wiceprezes zarządu BBI Development.

– Talent ma poczucie swojej wartości, nie musi z nami pracować i żyć. Może wyjechać. By zostać, musi mieć dobre warunki pracy i płacy, a także musi mieć możliwość rozwoju. To jest też świadomość w jakim świecie żyjemy, czy przestrzega się prawa, czy jest równouprawnienie, czy nie ma dyskryminacji. Talenty są międzynarodowe, są światowe i muszą czuć tę dobrą, wielokulturową przestrzeń bez dyskryminacji. Fajnie mieć biuro z zielenią, ale przede wszystkim jeśli jakość naszej demokracji jest pełna, to wtedy talenty będą chciały z nami zostać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA