fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Sąd orzekł, że eutanazja bez zgody była w interesie pacjentki

stock.adobe.com
Emerytowana lekarka oskarżona o nieuzyskanie świadomej zgody cierpiącej na demencję pacjentki, przed przeprowadzeniem na niej zabiegu eutanazji, została oczyszczona z zarzutów przez holenderski sąd - informuje BBC. Zdaniem sędziów lekarka działała w interesie pacjentki.

Holandia była pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował eutanazję (w 2002 roku). To dopiero pierwsza, od tego czasu, sprawa sądowa, w której sędzia ma rozstrzygnąć czy lekarka upewniła się, że chora świadomie wyraża zgodę na eutanazję.

Sprawa budziła kontrowersje ponieważ - zdaniem prokuratury - lekarka, której personalia nie zostały ujawnione, miała przeprowadzić zabieg eutanazji na 74-letniej, cierpiącej na chorobę Alzheimera, mimo że pacjentka miała stawiać opór w czasie zabiegu.

Lekarka miała podać pacjentce środki uspokajające, a następnie polecić członkom rodziny, aby przytrzymywali kobietę podczas gdy ona podawała jej śmiertelną dawkę leku. Lekarka twierdziła tymczasem, że chora zachowywała się podczas eutanazji "powściągliwie".

Prokuratura nie domagała się więzienia dla lekarki, ale chciała ustalić, jak właściwie stosować przepisy o eutanazji wobec pacjentów cierpiących na demencję. Rodzina kobiety poddanej eutanazji wspierała lekarkę.

Kobieta, i której zdiagnozowano chorobę Alzheimera na cztery lata przed śmiercią podpisała wprawdzie oświadczenie, że chce być poddana eutanazji zanim zostanie oddana do domu opieki. Ale dodała, że chce mieć możliwość wybrania momentu śmierci "kiedy uzna, że nadszedł czas". Kiedy po czterech latach kobieta miała trafić do domu opieki lekarka zdecydowała, że - w związku z wcześniejszym oświadczeniem - pacjentkę należy poddać eutanazji. Potwierdziło to dwóch innych lekarzy. W dniu eutanazji pacjentce dodano do kawy środek uspokajający - i straciła ona przytomność. Kobieta obudziła się jednak w trakcie zabiegu i musiała być przytrzymywana przez córkę i jej męża.

Córka kobiety poddanej eutanazji dziękowała lekarce za "wyzwolenie jej matki z mentalnego więzienia, w którym się znalazła".

Sędziowie orzekający w sprawie uznali, że lekarka postąpiła zgodnie z prawem, ponieważ nieprzeprowadzenie zabiegu byłoby działaniem wbrew wyrażonej wcześniej woli pacjentki.

Sędzia Mariette Renckenes odczytując wyrok stwierdziła, że "wszystkie wymagania stawiane przez ustawę regulującą kwestię eutanazji" zostały w tym przypadku spełnione.

Innego zdania byli prokuratorzy, którzy - nie podważając dobrych intencji lekarki - uważali, że nie wypełniła ona wymogu uzyskania świadomej zgody pacjentki, która mogła zmienić w ciągu czterech lat zdanie ws. eutanazji. Według nich przed podjęciem decyzji o pozbawieniu jej życia można było przeprowadzić z pacjentką "bardziej intensywną rozmowę".

Źródło: BBC
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA