fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum w Davos

Davos: Polska może być regionalnym liderem technologicznym

Flickr
Wprowadzając usprawnienia Polska, jako największy kraj w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, ma szansę stanąć na czele cyfrowych zmian.

Światowe Forum Ekonomiczne rozkręciło się na dobre. Równolegle do wystąpień i obrad w centrum kongresowym dyskusje toczą się także w hotelach na terenie całego miasteczka, a także w pawilonach otwieranych na czas Forum przez firmy, instytucje, regiony i kraje.

Do szwajcarskiego kurortu przyjechało ponad 50 szefów państw lub rządów. W czwartek prosto z Japonii do Davos przyleci także polski premier Mateusz Morawiecki. Prezydent Andrzej Duda bierze udział w Forum od pierwszego dnia, w którym oficjalnie otworzył Dom Polski – dedykowany pawilon, który ma promować gospodarkę nie tylko Polski, ale całego regiony Trójmorza.

Polish House stanął w Davos po raz drugi i trzeba przyznać, że w tym roku widać postęp polskiej obecności pod każdym względem. Sam pawilon został lepiej i spójniej zaprojektowany. Odbywa się w nim jeszcze więcej debat i spotkań niż przed rokiem. A co ważne, swój udział w toczących się w nim debatach potwierdziło sporo zagranicznych gości, wśród nich m.in. kończąca swoją kadencję prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarowić, Egils Levits, prezydent Łotwy, premier Estonii Juri Ratas, wiceprezes Google ds. polityki publicznej, Karan Bhatia, wiceprezes Goldman Sachsa, John Rogers a także kierujący Radą Atlantycką David Harold Mc Cormick i Fryderyk Kempke. Do domu Polskiego na debaty w trakcie Davos zawitają też znany ekonomista Nouriel Roubini, Georgette Mosbacher, ambasardor Stanów Zjednoczonych w Polsce, szefowie Visy i Mastercarda odpowiednio Charlotte Hogg i Gilberto Caldart i wielu innych.

- Przez tych kilka dni Światowego Forum Ekonomicznego będziemy gościć w Polskim Domu osoby, które naprawdę mają tu w Davos bardzo napięty grafik i to, że zdecydowały się na udział w naszych panelach dyskusyjnych mając wiele innych możliwości jest pewnym świadectwem wysokiego poziomu i profesjonalizmu polskiej obecności – podkreśla Paweł Surówka, prezes PZU.

Jego zdaniem nie tylko PZU i Pekao – spółki organizujące Dom Polski - „oswoiły się z Davos”, ale także Davos „oswoiło się” z widoczną obecnością Polski na Forum.

- Na pewno w tym roku śmielej się poruszamy się po platformie, jaką jest Davos. Robimy to po raz drugi i jest nam po prostu łatwiej. W ubiegłym roku Dom Polski był novum i zaproszenie do niego osobistości wiązało się z pewną niepewnością. Jednak nasze ambicje wzrosły i nie tylko jeśli chodzi o liczbę spotkań ale też pod względem rangi osób, które odwiedzają pawilon. Sądzę, że poza centrum kongresowym to jedna z lokalizacji w Davos w której najwięcej się dzieje – uważa Paweł Surówka, prezes PZU.

Już pierwszego dnia doszło w Davos do spotkania Andrzeja Dudy z przedstawicielami globalnego biznesu. W dyskusji wciął udział wicepremier Jacek Sasin, znani ekonomiści Mariana Mazzucato i Nouriel Roubini, prezes PZU Paweł Surówka, prezes Pekao Marek Lusztyn a także szef firmy Microsoft w EMEA Ralph Haupter, jak również odpowiedzialny za strategię Accenture Gene Reznik i Jurica Novak, partner zarządzający McKinsey w Europie Środkowo Wschodniej.

Duda zachęcał do inwestowania w Polsce przekonując, że rola naszego kraju jako hubu technologicznego będzie się rozwijać w ciągu kilku następnych lat. Prezydent podkreślał, że Polska to lider rozwoju w Europie Środkowo-Wschodniej i ma bardzo dobre warunki, które sprzyjają biznesowi.

Uczestnicy zastanawiali się, czy Europa Środkowo-Wschodnia ma szansę stać się nową Doliną Krzemową i technologicznym hubem dla reszty świata, a Polska inspirować inne kraje na drodze cyfrowej transformacji.

Ich zdaniem kluczowe dla technologicznego sukcesu krajów Europy Środkowej i Wschodniej są daleko idące zmiany ich gospodarek. Konieczne jest m.in. zupełnie nowe podejście do wdrażania cyfrowych technologii w regionie, ponieważ – jak podkreślają eksperci – prawdziwa działalność innowacyjna jest w naszym regionie nadal mocno ograniczona. W krajach regionu stosunek nakładów na badania i rozwój do PKB wciąż wynosi jedynie połowę średniej UE. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez firmę analityczną IDC na zlecenie Microsoft w kwietniu 2019 r. – tylko 13 proc. firm w regionie Europy Środkowo-Wschodniej deklaruje, że posiada strategię cyfrowej transformacji dla całej firmy lub jest zaawansowana w jej wdrażaniu. Jednak o wysokiej świadomości dotyczącej konieczności zmian świadczyć może fakt, że przykładowo w Polsce dla 3/4 liderów biznesu cyfrowa transformacja jest obecnie jednym z kluczowych filarów strategii . Dzięki skutecznemu wprowadzeniu koniecznych usprawnień, Polska jako największy kraj w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, ma szansę stanąć na czele cyfrowych zmian.

- Choć jako region mamy wiele zalet i istnieje naprawdę wiele przesłanek, byśmy stali się prawdziwymi centrami technologii, wciąż są ważne czynniki zarówno gospodarcze, jak i regulacyjne, które skutecznie uniemożliwiają realizację tych ambicji – uważa Marek Lusztyn, prezes Pekao.

Jego zdaniem tych trudności nie uda się pokonać, jeśli nie dojdzie do integracji państw regionu. Tylko wtedy Europa Środkowo Wschodnia zamiast być popularnym miejscem outsourcingu dla globalnych firm, zacznie zmieniać się w nową „Dolinę Krzemową”.

– Głównym wyzwaniem, przed którym stoimy jest wyjście z roli „zakładu montażowego” i rozwinięcie silnych specjalizacji w perspektywicznych niszach high-tech, w których firmy z Europy Środkowo-Wschodniej mogą pojawić się nie tylko jako podwykonawcy, ale także jako prawdziwi liderzy. Tylko w ten sposób firmy z naszego regionu mogą stać się globalnymi championami – podkreśla Lusztyn i dodaje, że konieczne jest przyjęcie nowego modelu gospodarczego, który pozwoli uwolnić pełen potencjał kapitału ludzkiego, przyciągnąć wysokiej jakości inwestycje zagraniczne, a także umożliwi stworzenie optymalnych warunków zarówno regulacyjnych, jak i finansowych, które pozwolą gospodarce się rozwijać.

Kraje Europy Środkowej i Wschodniej stoją przed podobnymi wyzwaniami i mają podobne ambicje gospodarcze. Dlatego mogłyby i powinny połączyć siły, aby stymulować szybszy rozwój tego, co możemy nazwać „regionalnym centrum technologicznym”. Taka współpraca może odbywać się na wielu polach. Po pierwsze, potrzebna jest wspólna strategia promowania regionu jako miejsca docelowego inwestycji i przyciągania inwestorów finansowych. Po drugie, potrzebne jest ustanowienie międzyregionalnych programów akceleracyjnych. Wreszcie po trzecie, warto pomyśleć również o stworzeniu sprzyjających warunków dla rozwoju regionalnego rynku fuzji i przejęć, które wspierałyby proces przekształcania lokalnych lub regionalnych liderów w prawdziwych globalnych championów.

Uczestniczący w dyskusji Paweł Surówka z PZU zwraca również uwagę na to, że konieczna jest zmiana podejścia państw regionu do kwestii finansowania prac badawczych i sektora R&D. Obecnie tak zwany wskaźnik intensywności prac badawczo-rozwojowych (wydatki na działalność badawczo-rozwojową w relacji do PKB) waha się w krajach Europy Środkowo-Wschodniej od zaledwie 0,5 proc. do 1,8 proc. Dla porównania średnia UE wynosi 2,1 proc, a europejscy liderzy innowacji m.in. Szwecja, Austria, Dania i Niemcy osiągają poziomy powyżej 3 proc.

- To prawda, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej stają się coraz bardziej atrakcyjną lokalizacją dla sektorów opartych na wiedzy, które odgrywają coraz ważniejszą rolę w gospodarce regionu. Jesteśmy jednak zaangażowani głównie w mniej skomplikowane procesy w tych branżach, które generują stosunkowo niską wartość dodaną i opierają się bardziej na czynnościach manualnych i taniej sile roboczej – zaznacza Paweł Surówka prezes PZU, który w trakcie spotkania gorąco namawiał jego uczestników do podjęcia wspólnych wysiłków na rzecz przekształcenia regionu CEE w hub technologiczny. Jak mówił, sektor zaawansowanych technologii może stać się motorem rozwoju gospodarczego dla wszystkich państw tego obszaru.

Dowodów na potwierdzenie tych słów można znaleźć bez liku. W Davos jako przykład podawano chińskie miasto Shenzhen i rolę, jaką zaczęło pełnić w regionie GBA (Greater Bay Area), dzięki inwestycjom poczynionym właśnie w sektorze nowych technologii. Miasto, które jeszcze w latach 70. było niewielką wioską rybacką, w 1980 r. zyskało status specjalnej strefy ekonomicznej. Obecnie jest nowoczesnym, prężnie rozwijającym się miastem, które w 2018 r. wyprzedziło Hongkong pod względem wielkości gospodarki. W pierwszej połowie 2019 r. wartość produkcji przemysłu high-tech w tym mieście wyniosła ok. 150 mld dolarów. Shenzhen zbudowało kompletny ekosystem potrzebny do wszystkich etapów produkcji elektroniki. Wykształciło również kompetencje w zakresie centrum innowacyjności. Siedzibę ma tam obecnie wiele startupów (m.in. prawie 100 z branży sztucznej inteligencji) i dużych firm, takich jak Huawei, ZTE i Tencent. Na początku roku zaprezentowano oficjalną koncepcję utworzenia chińskiego megalopolis mającego prześcignąć Dolinę Krzemową w USA – region GBA ma tworzyć 11 połączonych miast (w tym Hongkong, Makau i Shenzhen).

To od decyzji, które państwa regionu Europy Środkowo-Wschodniej podejmą w ciągu najbliższych lat będzie zależało to, czy będziemy mieli szansę włączyć się w jakikolwiek sposób w konkurencyjną walkę z Chinami i zbudować własny europejski hub technologiczny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA