fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Filary rozwoju

Polska specjalność: autobusy, pojazdy szynowe, jachty

123RF
Stajemy się potęgą w produkcji środków transportu. Nasze autobusy wożą Niemców, w Rijadzie jeżdżą wagony metra z Chorzowa. I nie tylko tam.

Polskim przebojem eksportowym stały się autobusy. Rodzinna firma Solaris Bus & Coach z Bolechowa pod Poznaniem w ubiegłym roku wyeksportowała 829 autobusów, z których najwięcej trafiło do Niemiec (276 sztuk). Kolejnymi kierunkami eksportu były przede wszystkim Izrael oraz Włochy.

Ubiegły rok był dla Solarisa przełomowy także pod względem autobusów elektrycznych. We wrześniu model Urbino 12 Electric zwyciężył w prestiżowym konkursie Bus of the Year.

– Najbliższe dwa–trzy lata będą w tym segmencie kluczowe dla naszej firmy. Pojazdy elektryczne staną się jednym z filarów produkcji Solarisa – zapowiedział Zbigniew Palenica, wiceprezes Solaris Bus & Coach.

Dużym eksporterem autobusów są również wrocławskie zakłady Volvo Buses (specjalizują się w produkcji elektrobusów) czy zakłady koncernu MAN w Starachowicach.

Ważny jest eksport

W segmencie środków transportu coraz większego znaczenia nabiera eksport pojazdów szynowych. Do liderów tej branży należy produkująca tramwaje bydgoska Pesa, ale zajmuje się tym również Solaris.

Za granicą sprzedajemy też wagony przeznaczone dla metra i pociągów dalekobieżnych. Należąca do Alstomu chorzowska fabryka Konstal jest jedyną w Polsce potrafiącą budować stalowe pudła wagonów (w tym ze stali nierdzewnej), ale także aluminiowe. W ciągu ostatnich lat zainwestowano w nią ponad 300 mln zł. Konstal dostarczył m.in. pociągi metra dla Budapesztu, Amsterdamu, Rijadu. Produkuje także komponenty tramwajów dla Kanady. Eksporterem wagonów jest również konsorcjum Stadler-Newag.

W ubiegłym roku Polska dołączyła do ścisłego grona europejskich liderów w produkcji przyczep i naczep. Wielton z Wielunia stał się trzecim producentem w Europie. W 2015 r. przejął francuską spółkę Frehauf (posiadającą zakład produkcyjny w Auxerre) oraz aktywa włoskiej firmy Compagnia Italiana Rimorchi (właściciel czołowych włoskich marek: Merker, Viberti i Cardi). Aktywa te mają pomóc firmie w rozwoju na nowych rynkach, np. w Hiszpanii czy Portugalii.

W ubiegłym roku firma powołała spółkę w Niemczech, chcąc rozwijać ekspansję na terenie Niemiec, Austrii i Szwajcarii.

– Założenie niemieckiej spółki wpisuje się w strategię ekspansji Wieltonu w całej Europie. Jest kolejnym krokiem na drodze do osiągnięcia pozycji trzeciego producenta na kontynencie – twierdzi Mariusz Golec, prezes Wieltonu.

W zagranicznej ekspansji spółce ma pomóc zwiększanie innowacyjności produktów. W ubiegłym miesiącu Wielton otworzył Centrum Badawczo-Rozwojowe. Jest to jedyna tego rodzaju placówka w Polsce i druga (obok Niemiec) w tej części Europy. Budowa kosztowała blisko 22 mln zł, z czego 9,5 mln zł pochodziło z funduszy unijnych.

W segmencie transportu polską specjalnością są także łodzie i jachty. W budowie łodzi do 10 metrów długości staliśmy się drugim po Stanach Zjednoczonych producentem w świecie. Cała branża wytwarza rocznie kilkanaście tysięcy jednostek.

Dużych stoczni jest niewiele: Delphia Yachts, Sunreef, Ostróda Yacht, Balt Yacht, Ślepsk, Model-Art. Jednak liczba wszystkich firm powiązanych z branżą produkcji jachtów – mniejszych producentów, dostawców elementów, właścicieli marin itd. – sięga blisko 900.

Nasze jachty chętnie kupowane

Najwięcej zamówień napływa z Unii Europejskiej. Głównymi odbiorcami polskich jachtów są: Francja, Niemcy, Holandia czy Skandynawia. Dużym rynkiem zbytu, przed kryzysem na wschodzie, była Rosja. Eksport trafia także do USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Coraz więcej stoczni stara się o kontrakty w Chinach. Stocznia Sunreef Yachts otworzyła tam swoje biuro.

Atutem polskich stoczni jachtowych są niższe koszty produkcji oraz duże możliwości w zakresie technologii, designu oraz jakości wykończenia. Producenci korzystają z najlepszego know-how, tych samych materiałów, którymi dysponują stocznie na południu Europy czy w Skandynawii, mają do dyspozycji projekty światowych firm designerskich. Bardzo często kontrakty realizowane są pod konkretne zamówienia.

O zaufaniu nabywców jachtów do polskich producentów świadczy nowy, bardzo wyraźny trend: część dużych zachodnich producentów w ramach cięcia kosztów, zamiast produkować u siebie, zleca budowę jednostek stoczniom w Polsce. Tak robi kilka firm skandynawskich, których jednostki są cenione i drogie. Polskie stocznie produkują dla nich łodzie, które te firmy sprzedają pod własnymi markami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA