fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Na kolizyjnym kursie z Lasami Państwowymi

Adobe Stock
W resorcie przedsiębiorczości szykuje się burzliwy wtorek: przedstawiciele branży drzewnej szykują się do starcia z Lasami Państwowymi. Nie szczędzą im krytyki.

– Znikanie drewna, sztuczne zawyżanie cen na rynku, zabałaganione dane – to nasze zarzuty wobec Lasów Państwowych – wylicza w rozmowie z „Rzeczpospolitą" dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Rafał Szefler. Jego zarzuty sumują się w generalną konkluzję: system sprzedaży drewna, wprowadzony przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, prowadzi mniejsze i średnie przedsiębiorstwa w stronę przepaści.

Geografia i historia

Kompromis miał być wypracowany przy stole negocjacyjnym, w resorcie przedsiębiorczości i technologii. Dotychczasowe spotkania przełomu nie przyniosły, wręcz przeciwnie. – Podczas poprzednich spotkań słyszeliśmy, że system będzie konsultowany z naszą branżą, po czym dyrektor LP na ostatnim spotkaniu oświadczył, że nie uwzględni właściwie żadnych naszych postulatów – mówi nam uczestnik rozmów. – Poinformował za to, że przeprowadzono już konsultacje z dużymi zagranicznymi korporacjami.

Lasy Państwowe nie mają takich odczuć. – Prezentowane na spotkaniu propozycje nie będą jedynie propozycjami LP, lecz pakietem uwzględniającym postulaty przemysłu drzewnego i ustalenia z poprzednich spotkań – odpowiada na nasze pytania rzeczniczka LP Anna Malinowska. – Jesteśmy elastyczni w kwestiach technicznych, natomiast podkreślamy od lat, że zasady sprzedaży drewna muszą być zgodne z prawem konkurencji i nie mogą narażać LP na zarzuty ze strony UOKiK.

Zgodność panuje co do jednego: istotą obecnego systemu jest cena – kto da więcej, kupuje. Dla LP wynika to z prawa konkurencji, dla organizacji protestujących przeciw obecnemu systemowi – oprócz PIGPD są to PKN Epal, Stowarzyszenie Przemysłu Tartacznego, Związek Zawodowy Przemysłu Tartacznego – jest to gra, której zwycięzcami są duże zagraniczne koncerny i pośrednicy w handlu drewnem, skłonni zapłacić znacznie więcej niż dotychczas płacono za drewno.

– Oni są w stanie kupić każdą ilość drewna, po każdej cenie. Kosztem małych i średnich firm, które nie są w stanie konkurować, gdy w grę wchodzi wyłącznie kryterium cenowe. Tymczasem surowca w dobrej klasie i dobrej cenie już dziś brakuje na rynku – punktuje Szefler.

Formalnie, cena nie jest jedynym kryterium – obowiązuje też geografia i historia zakupów, a więc preferencje dla tych, którzy posiadają tzw. punkt przerobu blisko miejsca, w którym kupują, a także mogą pokazać, ile i kiedy już kupili. Tyle że przedstawiciele branży drzewnej uważają, że kryterium geograficzne nie jest w praktyce stosowane, a historia sprowadzać ma się do zakupów w ostatnich dwóch, trzech latach, kiedy zagraniczna konkurencja rozpoczęła intensywny wykup drewna z LP. – Musi być zachowane kryterium geograficzne: dodatkowe punkty za to, że ktoś kupuje w swoim nadleśnictwie, nie jest skazany na wyszukiwanie resztek surowca na drugim końcu kraju. Kryterium historii powinno zostać zachowane, ale z jak najdłuższą historią, a nie zaledwie 2- czy 2,5-letnią – dowodzi Szefler.

– W odczuciu LP, ale też znacznej części przedsiębiorców drzewnych, kryterium geografii zakupów nie spełniło nadziei i swojego założenia – jeżeli oczekiwanego sortymentu lub gatunku drewna nie pozyskuje się w najbliższej okolicy kontrahenta, może mieć on pretensje, że w ten sposób blokuje się mu możliwość swobodnego handlu – ripostuje Malinowska, wspominając też o zgłaszaniu przez kupujących „wirtualnych" punktów przerobu, by – w domyśle – uzyskać dodatkowe punkty. Z kolei krótka historia zakupów ma pozwolić zafunkcjonować na rynku debiutantom.

– Sytuacja, w której niektóre stowarzyszenia reprezentujące część przedsiębiorców chcą zakonserwowania obecnego systemu, jednocześnie się skarżąc, że jego beneficjentami są duże korporacje, jest niezrozumiała i kuriozalna – ucina rzeczniczka LP. – Stwierdzenia o rzekomym preferowaniu przez LP dużych podmiotów nie tylko nie mają żadnych podstaw w naszych zasadach sprzedaży drewna (są jednakowe dla wszystkich), ale przeczą im też suche, obiektywne dane – dorzuca, odsyłając do danych GUS.

Białe plamy w Excelu

Ta potężna branża wchłania co roku miliony metrów sześciennych surowca, w 2018 r. miało to być niemal 43 mln m sześc. „Wszystko wskazuje, że w 2018 r. nie sprzedano całości drewna w znanych i jawnych procedurach, a równocześnie nie zasiliło ono puli do sprzedaży w kolejnym roku" – czytamy w analizie przygotowanej przez adwersarzy LP. – „Należy logicznie wnioskować, iż możliwe było wykorzystanie przez LP negocjacji do sprzedaży tej nadwyżki. (...) Czemu nie nastąpiło to publicznie? Kogo do tych negocjacji zaproszono i w jakim trybie?" – dopytuje autor.

– Mamy już kilka wyroków sądów, które nakazują ujawniać, co i komu sprzedano, bo te informacje przed nami zatajano – mówi Szefler. – Niestety, są też wyroki w identycznych sprawach, które pozwalają zachować niejawność takich informacji. Poszliśmy w sprawie jawności do NSA, pewnie przyjdzie czekać na wyrok w tej sprawie jeszcze dobre dwa lata – kwituje.

– Nie odbywają się tu żadne zakulisowe licytacje, niejawne negocjacje – tego rodzaju stwierdzenia to karalne pomówienia – ripostuje Malinowska. Informacje o drewnie pozyskiwanym w nadleśnictwach, jak i listy kontrahentów, udostępniano zgodnie z regułami ustawy o dostępie do informacji publicznej, często przy niechęci kontrahentów. Biorąc pod uwagę taką rozbieżność wersji, być może rzeczywiście najlepszym wyjściem byłaby interwencja UOKiK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA