fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polska zablokowała ugodę w sprawie klimatu

Fotorzepa, Robert Wójcik
Walka w Unii Europejskiej o nowy cel neutralności klimatycznej do 2050 r. jeszcze się jednak nie skończyła.

Na szczycie w Brukseli Polska zablokowała unijny plan osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Za były 24 państwa, ale do decyzji potrzebna była jednomyślność.

Decyzja premiera Mateusza Morawieckiego była pewnym zaskoczeniem, bo jeszcze przed szczytem polscy dyplomaci wysyłali sygnały, że pod pewnymi warunkami ambitny plan będzie dla nich do przyjęcia. Te warunki to przede wszystkim zapewnienie, że obciążenia będą równo rozłożone, z uwzględnieniem punktu wyjścia, a więc też faktu, że Polska jest uzależniona teraz od węgla. Miały też pojawić się zapisy o pomocy finansowej dla krajów, które z taką transformacją miałyby problemy. – Postulaty Polski są uzasadnione, bo dla niej taka transformacja będzie droższa. Dlatego gotowi jesteśmy mówić o większych pieniądzach na ten cel – mówił jeszcze przed szczytem francuski dyplomata.

Nieoczekiwanie jednak Morawiecki odrzucił w ogóle pomysł wyznaczania 2050 roku jako daty neutralności klimatycznej. Uznał, że cokolwiek zapisze się we wnioskach ze szczytu, będzie zbyt ogólne, żeby Polska mogła już teraz podpisać się pod ambitnym planem. – Nie możemy się opierać na miłych słowach i sformułowaniach. Dopiero na podstawie konkretów możemy powiedzieć, na co dajemy, a na co nie dajemy zgody – mówił premier. – Już te zobowiązania z przeszłości są dla nas wyzwaniem, ale staramy się je wykonywać. Jednak dbałość o klimat na świecie nie może się odbywać kosztem polskiej gospodarki – mówił Morawiecki. I argumentował, że przenoszenie produkcji np. z Polski do Ukrainy czy Białorusi będzie negatywne dla klimatu, bo tam standardy ekologiczne są niższe.

– Byliśmy zaskoczeni wetem Polski – przyznał w rozmowie z „Rzeczpospolitą" dyplomata jednego z państw popierających neutralność klimatyczną. Według niego gdyby nie Polska, to pozostała trójka nie byłaby przeciwna klimatycznym planom. Jednak relacje naszych rozmówców w Brukseli przeczą informacjom przekazanym przez ambasadora Andrzeja Sadosia portalowi Wpolityce.pl, jakoby premier był ostro atakowany przez niektóre kraje. Nawet francuski prezydent do swojej porażki podszedł spokojnie. Głównie dlatego, że uważa ją za sukces. I ma dużo racji.

Po pierwsze, decyzja Morawieckiego nie jest końcem procesu. Do końca roku Rada Europejska zapowiedziała wydanie wskazówek dla Komisji Europejskiej, która w przyszłym roku ma opracować długoterminową strategię klimatyczną. Zatem jest jeszcze kilka miesięcy, żeby Morawieckiego przekonać. On sam zresztą nie wypowiadał się przeciwko ambitnym planom, wskazywał tylko, że potrzeba więcej czasu na zbadanie problemu i na analizy kosztów.

Po drugie, faktycznie poparcie aż 24 państw dla neutralności klimatycznej jest wielkim sukcesem. Jeszcze kilka miesięcy temu w tej grupie były tylko cztery kraje: Francja, Belgia, Holandia i Luksemburg. Na nieformalnym spotkaniu przywódców UE w rumuńskim Sybinie 9 maja do tej czwórki dołączyły Hiszpania, Portugalia, Szwecja oraz Dania i wspólnie podpisały dokument w tej sprawie. Od tego czasu wydarzenia przyspieszyły i do grupy ambitnych dołączały kolejne państwa.

Duże znaczenie miały wybory do Parlamentu Europejskiego 23–26 maja, które w wielu krajach Europy Zachodniej przyniosły zwyżkę notowań Zielonych i pokazały, że zmiana klimatyczna staje się jednym z najważniejszych problemów społecznych. Ostatecznie na szczycie w Brukseli w ubiegłym tygodniu ogromna większość była już przekonana do propozycji pierwotnie zgłoszonej przez Francję. I one zapowiedziały, że dla nich ta data jest wiążąca.

Wreszcie po trzecie, co prawda wnioski na szczytach UE przyjmowane są jednomyślnie, ale już wszystkie propozycje legislacyjne w głosowaniu większościowym na sektorowych radach ministrów. Komisja Europejska może więc przedstawiać projekty, które obejdą polskie weto. Jeśli rząd zdecydowałby się na jego utrzymanie, co wcale nie jest takie pewne.

Utrzymanie weta nie powstrzyma planu neutralności klimatycznej, a może pozbawić Polskę finansowania na ten cel. Co dla rządu może być poważnym problemem, biorąc pod uwagę, że polskie społeczeństwo coraz bardziej przejmuje się choćby kwestią smogu w polskich miastach. Już teraz słyszymy od dyplomatów państw niektórych państw Europy Zachodniej, że polskie postulaty finansowe są niewiarygodne. – Polska powtarza, że potrzebuje więcej pieniędzy. Ale przecież nie wykorzystuje funduszy z programu „Czyste powietrze". Jak będzie kolejna dyskusja o finansach na transformację energetyczną na pewno ten argument będzie podnoszony – powiedział nam jeden z naszych rozmówców.

– Bywało, że zbyt ambitne cele środowiskowe mogły być kłopotliwe dla takich krajów jak Polska. Teraz, jak widzimy, nasza gospodarka w coraz większym stopniu opiera się na rosyjskim węglu, a smog nie jest już tylko problemem dla klimatologa, ale kwestią życia lub śmierci dla tysięcy ludzi – mówił Donald Tusk. Szef Rady Europejskiej oficjalnie dawał wiarę deklaracjom Morawieckiego, że nie chodzi o blokowanie samego celu, ale przeprowadzenia analiz. – Na szczęście negatywne stanowisko Mateusza Morawieckiego nie zamyka wspólnej drogi do realizacji celów klimatycznych. Z jego deklaracji wynika, że potrzeba więcej czasu do zbadania. Nie było mowy, że rząd chce zablokować – mówił Tusk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA