fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Biznes: jak najszybciej do strefy euro

Bloomberg
Większość organizacji biznesowych oczekuje od polityków jednoznacznej deklaracji, że przyjęcie wspólnej waluty jest celem Polski.
Projekt Europy kilku prędkości rysuje się coraz wyraźniej. To strefa euro – z pogłębioną integracją w zakresie finansowym i gospodarczym – ma być głównym motorem napędowym całej UE. Raport poświęcony przyszłości Unii ma być gotowy do końca maja. W tym kontekście zapytaliśmy przedstawicieli kilku organizacji biznesowych, kiedy Polska powinna wypełnić swoje zobowiązanie traktatowe i przyjąć wspólną walutę. Większość z pytanych odpowiada zgodnie: jak najszybciej!
– Nie ma na co czekać – mówi Maciej Stańczuk z Pracodawców RP. – Kryzys po 2008 r. czy fala populistycznych haseł o porzuceniu wspólnej waluty rzeczywiście rodziły niepewność, czy strefa euro przetrwa. Po ostatnich wydarzeniach na scenie politycznej nie ma już wątpliwości, że przetrwa i wyjdzie z tarapatów wzmocniona. Polska powinna na te tendencje reagować nie w sposób ideologiczny, tylko zgodny z interesami naszej gospodarki – mówi Stańczuk.
Dodaje, że nie chodzi o to, by przyjmować euro natychmiast, ale by ze strony polityków padła jednoznaczna deklaracja, że to nasz cel.
– Strefa euro już na pewno wyszła z kryzysu, czego nasz rząd zdaje się nie zauważać. Euro pozostawało i pozostaje główną, obok amerykańskiego dolara, walutą światową – wtóruje Stanisław Gomułka z Business Centre Club.
– Uważam, że będziemy świadkami coraz szybszego procesu kreowania jądra europejskiej właśnie w strefie euro – zauważa też Wojciech Kostrzewa, wiceprezes Polskiej Rady Biznesu. – W interesie polskich przedsiębiorców jest, by Polska należała do tej grupy państw, które będę decydować o przyszłości Europy. Polska powinna w ciągu najbliższych trzech lat wyraźnie powiedzieć, że chce przyjąć euro. Nie chcemy stać się krajem peryferyjnym, powinniśmy zyskiwać coraz większą rolę w kształtowaniu rzeczywistości – dodaje Kostrzewa.
– Wejście do strefy euro, zwłaszcza w modelu ścisłej integracji, rzeczywiście byłoby pewnym wyzwaniem – przyznaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan. Przykładowo, nie moglibyśmy prowadzić krajowej polityki monetarnej, a w dłuższej perspektywie prawdopodobnie i fiskalnej. – Ale to takich ryzyk można się dobrze przygotować. Warto przypomnieć, że to nie przyjęcie euro doprowadziło do kryzysu w Grecji, tylko kompletnie nieodpowiedzialna polityka greckiego rządu – zaznacza.
Wbrew tym wszystkim argumentom Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, jest przeciw porzucaniu złotego. – Kiedy euro? Jak nasze PKB per capita sięgnie 110 proc. niemieckiego poziomu – mówi. – Jeśli przyłączymy się do strefy euro, będziemy funkcjonować w takich samych warunkach jak niemiecka gospodarka. A jak dwie łódki płyną w tych samych warunkach, to nie udaje się nadrobić żadnego dystansu – tłumaczy obrazowo Kaźmierczak.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA