fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Poczta Polska walczy z InPostem o dochodowe nisze

Fotorzepa, Marta Bogacz
Rodzimy sektor paczek został już podzielony między kilku największych graczy. To dlatego na celowniku operatorów znalazła się Delta, obsługująca przesyłki niestandardowe, ale dobrze płatne.

Warszawska firma Delta Kurier to łakomy kąsek. Nie ma dużych udziałów rynkowych, ale wyspecjalizowała się w obsłudze paczek, którymi inni operatorzy nie chcieli do tej pory się zajmować, bo woleli koncentrować się np. na masowych przesyłkach e-commerce.

Delta zagospodarowała nisze związane z obsługą dystrybutorów win, hurtowni ze sprzętem ogrodniczym, dostarczała przesyłki z częściami samochodowymi czy akcesoriami do kominków. Niedawno wprowadziła nowe usługi dla e-sklepów, w tym dostawy tego samego dnia (tzw. same day delivery). Do tego jej właściciel – grupa inwestycyjna Vesti – dokupił spółkę kurierską Viva (specjalizuje się w przesyłkach proceduralnych, a klientami są np. banki).

Delta Kurier wpadła jednak w kłopoty finansowe, co skutkowało złożeniem wniosku o upadłość. Eksperci twierdzą, że to okazja dla konkurentów, by tanio ją kupić.

Nowa strategia

Nisza, w której działa Delta, to trudny, ale całkiem intratny biznes. Stawki za niestandardowe paczki są bowiem znacznie wyższe. – Poczta Polska już kilka miesięcy temu interesowała się współpracą z Deltą. Teraz jednak nadarza się okazja na przejęcie jej potencjału – mówi „Rzeczpospolitej" osoba znająca szczegóły sprawy.

Poczta Polska nie chce oficjalnie potwierdzić, że jest w grze o Deltę. Przyznaje jednak, że wprowadza nową strategię, która zakłada akwizycje. – Rozważamy różne warianty rozwoju biznesu kurierskiego, bierzemy pod uwagę ewentualne przejęcia na naszym rynku. Na bieżąco analizujemy nowe możliwości zdynamizowania swojego segmentu kurierskiego – dodaje Justyna Siwek, rzecznik PP.

Dla Poczty akwizycja byłaby pierwszą w historii. Byłoby to też pierwsze przejęcie na rynku kurierskim w Polsce od 2016 r., gdy niemiecki Geis kupił Kolporter Express, a FedEx wchłonął TNT. Dotąd PP nie przejmowała. To pokazuje, że państwowy operator otwiera się na ostrą rywalizację o segment paczek. I trudno się dziwić, bo rynek szybko się konsoliduje, a jego wartość mocno rośnie. Według danych PwC tylko w 2015 r. sięgnęła blisko 4,5 mld zł i była o 32 proc. wyższa niż jeszcze w 2011 r. W 2017 r. dynamika sięgnęła 12 proc. Dziś już rodzimy rynek przesyłek osiąga wartość 6,4 mld zł, a dzięki rosnącemu popytowi na zakupy internetowe liczba dostarczanych przesyłek przekroczyła 440 mln sztuk rocznie.

Ale spółkę Delta, posiadającą 35 oddziałów w całej Polsce (działalność rozszerzyła trzy lata temu), centralną sortownię w Łodzi i zatrudniającą ponad 200 kurierów, na celownik wziął też rywal PP – InPost.

Z naszych ustaleń wynika, że to właśnie firma kierowana przez Rafała Brzoskę jest bliżej sukcesu. InPost nie chce kupować spółki. Przejmie jednak kurierów Delty i listę jej 1,2 tys. klientów. I to nietypowych, których w bazach wielu operatorów na naszym rynku nie ma. Delta Kurier wyspecjalizowała się bowiem w ręcznym sortowaniu paczek i obsłudze przesyłek zawierających np. szkło, duże gabaryty, płyny czy tzw. przesyłek proceduralnych.

We wtorek InPost zaproponował wszystkim zatrudnionym w Delcie pracę. – Nie cieszymy się z problemów konkurencji, bo ten przykład pokazuje, jak trudnym biznesem jest logistyka, ale – chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom ludzi, którzy z dnia na dzień stracili pracę – podjęliśmy decyzję o zaoferowaniu im zatrudnienia – wyjaśnia Rafał Brzoska, prezes grupy Integer, właściciela marki InPost.

Brzoska przyznaje, że nie jest to oferta bezinteresowna. – Rozwijamy się najszybciej na rynku. Tylko w ubiegłym roku zanotowaliśmy 50-proc. wzrost liczby dostarczanych przesyłek, więc mamy cały czas zapotrzebowanie na nowych pracowników. Pomagając pracownikom Delta Kurier, uzupełniamy zatem własne kadry – podkreśla.

Trupy w szafie

Problemy Delta Kurier zaczęły się ponad rok temu. W lutym 2017 r. pojawił się jednak inwestor, grupa inwestycyjna Vesti, która przejęła firmę od dotychczasowych prywatnych właścicieli. – Wdrożono program restrukturyzacyjny, zaczęliśmy przeprowadzać reorganizację, przygotowaliśmy nową strategię. Plan był naprawdę ambitny – tłumaczy nam Krzysztof Porębski, który w lipcu ub.r. objął stanowisko prezesa Delty.

Szybko zaczęły się jednak problemy. – Okazało się, że kondycja spółki była znacznie gorsza, niż deklarowano – wspomina.

Wypadły tzw. trupy z szafy. Ale, jak wyjaśnia, nowi właściciele postanowili dalej inwestować w firmę i ją rozwijać. – Dołączyli do zespołu fachowcy z branży, obraliśmy strategię koncentracji na rynkowych niszach, postawiliśmy na trudną logistykę za wyższą cenę – komentuje Porębski.

Wydawało się, że Delta trafiła w potrzeby rynku. Dzięki wprowadzanym zmianom terminowość doręczeń wzrosła do 95 proc., a ich jakość do 97 proc. Sortownia w Łodzi przyjmowała ok. 150 tys. paczek miesięcznie, a wciąż dysponowała rezerwami. Delta Kurier rozmawiał już z niektórymi dużymi operatorami o współpracy (firma miała realizować trudne zlecenia większych graczy). 12 lutego br. spółka miała rozpocząć nowy etap działalności, już pod nowym logo – DLT.

– Wszystko się zawaliło, gdy bank zamknął nam linię kredytową, i to w momencie, gdy nadszedł czas spłaty faktur. Do tego doszły kłopoty z podwykonawcami, którzy okazali się nieuczciwi. W efekcie pojawiły się problemy z płynnością – podkreśla prezes Porębski.

Właściciele zdecydowali, że nie będą finansować dalej tego biznesu. Złożono wniosek o upadłość i zawieszono działalność operacyjną.

Delta nie płaci pracownikom

Zawieszenie działalności Delty i wniosek o upadłość wywołały spore zamieszanie. Odbiorcy nie otrzymali przesyłek, które zabezpieczono w magazynie w Łodzi. Te sukcesywnie są doręczane odbiorcom i klientom przy pomocy innego operatora. Nadal funkcjonuje dział finansowy. Pracownicy nie dostali jednak wypłat. Firma zapewnia, że w miarę spływania pieniędzy będzie zaspokajać roszczenia pracowników i współpracowników. Nie podaje jednak wysokości zobowiązań. Zapowiada, że dwa razy w tygodniu będzie komunikować się z pracownikami mailem, informując o sytuacji.

Opinia

Krzysztof Piskorski, prezes Instytutu Pocztowego

W ostatnich latach polski rynek kurierski skonsolidował się, a w przypadku dużych firm został rozparcelowany. Pozostały małe podmioty, których przejęcie nie zmieni już obrazu rynkowego. Akwizycje w grupie liderów branży wydają się mało prawdopodobne, a ewentualne decyzje zapadałyby na szczeblu globalnym. Operatorzy szukają szans na rozwój, stawiając na nisze. To trend, którym za granicą podążają coraz częściej poczty narodowe, wchodząc w transporty specjalistyczne, m.in. leków, szkła czy świeżej żywności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA