Superpuchar Hiszpanii w styczniu, w formie miniturnieju i na arabskiej ziemi, to już tradycja. Saudyjczycy goszczą najlepsze drużyny LaLiga od sześciu lat, z roczną przerwą spowodowaną pandemią.

Tradycją stało się też, że w finale grają Barcelona i Real. Tak było w trzech ostatnich edycjach. Tak może być również teraz, bo broniący trofeum Katalończycy awansowali do finału z przytupem, rozbijając w środę 5:0 Athletic Bilbao, i czekają na odpowiedź przeciwnika z Madrytu.

Barcelona – Athletic Bilbao. Lewandowski i Szczęsny na ławce

Barcelonie prowadzenie dał Ferran Torres, który znów posadził na ławce Roberta Lewandowskiego (rezerwowym był też Wojciech Szczęsny). To widok, do którego trzeba się powoli przyzwyczajać. Kapitan reprezentacji Polski nie będzie grał tyle co wcześniej.

Mistrzowie Hiszpanii narzucili mocne tempo i w ciągu kolejnych 15 minut strzelili jeszcze trzy gole. Trafili Fermín López, Roony Bardghji i Raphinha.

Katalończycy nie potrzebowali nawet zmagającego się z problemami zdrowotnymi Lamine'a Yamala, którego instytut CIES Football Observatory wycenił w ostatnim zestawieniu na 343 mln euro. Nie ma dziś na świecie gracza o większej wartości rynkowej.

Kto rywalem Barcelony w finale Superpucharu Hiszpanii?

Piłkarze z Bilbao musieli wrócić na drugą połowę, ale gdyby mieli taką możliwość, najchętniej zostaliby w szatni. Chwilę po wznowieniu gry ukarał ich ponownie Raphinha. Na szczęście dla nich Barcelona zwolniła i choć publiczność w Dżuddzie doczekała się w końcu na boisku Yamala, wynik tego jednostronnego widowiska już się nie zmienił.

Finałowego rywala Katalończycy poznają w czwartek wieczorem. Będzie nim Real lub Atlético (20.00, Eleven Sports 1). Emocje gwarantowane.