Jak podaje IBRM Samar, w pierwszym miesiącu roku w Polsce po raz pierwszy zarejestrowano dokładnie 64 329 sprowadzonych z zagranicy używanych samochodów osobowych i dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. To wynik o 16,4 proc. niższy niż rok wcześniej i jednocześnie najniższy od trzech lat.
Kluczowe jest jednak to, że nie mówimy o incydencie. Styczeń był czwartym miesiącem z rzędu spadku importu, a jeśli pominąć wrzesień 2025 r., kiedy zanotowano symboliczny wzrost o 0,2 proc. (wynikający głównie z większej liczby dni roboczych), trend spadkowy trwa nieprzerwanie od czerwca 2025 r.. To oznacza, że rynek używanych aut z zagranicy po prostu hamuje. Do tego wchodzi w nową fazę.
Najmocniej kurczy się import samochodów osobowych, które w styczniu odpowiadały za 89,5 proc. całego wolumenu. Choć nadal dominują, to ich udział był najniższy od 180 miesięcy, czyli od dokładnie 15 lat. To oznacza, że struktura importu zaczyna się zmieniać, a znany od lat tradycyjny model masowego ściągania osobówek z Zachodu traci impet. Samar szacuje, że cały 2026 r. może zamknąć się importem używanych aut na poziomie 820–840 tys. sztuk, co oznacza spadek o 1,8–4,2 proc. w skali roku.
Czytaj więcej
Akcje Volvo Cars zanotowały gwałtowny, ponad 22-procentowy spadek po publikacji wyników finansowych za czwarty kwartał 2025 roku. Inwestorów zaniep...
Najmocniej kurczy się kluczowy segment wiekowy
Jeszcze ciekawszy obraz wyłania się ze struktury wiekowej. Średni wiek importowanego w styczniu samochodu osobowego wyniósł 12,23 roku, ale to nie on jest tu najważniejszy. Największy spadek dotyczył aut w wieku od 6 do 10 lat, czyli segmentu, który przez lata był filarem importu. Zanotował wynik mniejszy rok do roku o 20,9 proc. Wyraźnie zmalał także napływ samochodów starszych niż 10 lat, gdzie spadek wyniósł 15,5 proc. Jedyną grupą, która zanotowała wzrost – choć symboliczny – były auta w wieku do 2 lat (plus 1,1 proc.).
Skąd takie wyniki? Jak wskazują analitycy Samaru, rynek wtórny w Polsce w dużej mierze „sam się uzupełnił”. Po pandemicznych zawirowaniach i problemach z dostępnością nowych aut w 2025 r. liczba przerejestrowań w kraju wzrosła o ponad 85 tys., czyli o 3,2 proc. Na rynek trafiła duża pula samochodów poleasingowych z bardzo dobrego rocznika 2019 i początku 2020 r., często z pełną historią i krajowym pochodzeniem, a do tego z atrakcyjnym wyposażeniem, bez pandemicznych ograniczeń i późniejszych obowiązkowych systemów. Dla wielu klientów to atrakcyjniejsza alternatywa niż import kilkuletniego auta z zagranicy.
Presja cenowa nowych aut i rosnąca rola marek chińskich
Do tego dochodzi presja cenowa z rynku pierwotnego. Spadki cen nowych samochodów, w tym agresywna polityka cenowa marek chińskich, bezpośrednio przekładają się na rynek używanych. Chińskie koncerny zachęcają nie tylko niską ceną zakupu, ale również atrakcyjnymi warunkami kredytowania, promocyjnym ubezpieczeniem, a nawet instalacją LPG w cenie. Jak zauważa Samar, wielu klientów, którzy jeszcze niedawno kupowali „świeże” auta używane, dziś po raz pierwszy wchodzi do salonów po nowe samochody. Efekt jest podwójny: mniejsze zainteresowanie importem i stabilizacja cen aut używanych już obecnych w kraju. Potwierdzają to dane rynkowe, według których w styczniu 2026 r. średnia cena sprzedanego pojazdu spadła o 1 066 zł rok do roku, do poziomu 50 431 zł, a czas oczekiwania na kupca wydłużył się z 46 do 48 dni.
Czytaj więcej
5 lutego 2026 roku ruszyły prace przygotowawcze pod budowę drogi ekspresowej S7 na odcinku Czosnów–Kiełpin. Nowa trasa, z trzema pasami ruchu w każ...
Regulacje i Strefy Czystego Transportu studzą popyt
Na decyzje kupujących coraz mocniej wpływają także czynniki regulacyjne. Zapowiedzi kolejnych Stref Czystego Transportu w polskich miastach skutecznie studzą popyt na starsze samochody z silnikami Diesla. Nieprzypadkowo udział diesli w imporcie aut osobowych spadł w ciągu roku o 1,5 punktu procentowego, a zainteresowanie najstarszymi konstrukcjami wyraźnie maleje.
Przedsiębiorcy z branży aut z drugiej ręki próbowali częściowo rekompensować spadki, kierując się w stronę pojazdów dostawczych, ale i tu styczeń oznaczał mocne hamowanie. Import 6 752 używanych dostawczaków zanotował spadek o 14,2 proc., największy od grudnia 2022 r.. Samar prognozuje, że cały 2026 r. może zamknąć się wynikiem 85–88 tys. sprowadzonych aut dostawczych, co przełoży się na spadek rzędu 5,2–8,5 proc. Średni wiek importowanego dostawczaka wyniósł 10,99 roku, a spadki objęły wszystkie przedziały wiekowe.
Niemcy nadal numerem jeden, ale spadki w całej Europie
Jeśli chodzi o kierunki importu, obraz również jest jednoznaczny. Niemcy pozostają absolutnie kluczowym źródłem używanych samochodów z udziałem 52,1 proc., ale nawet stamtąd napływ zmalał o 15,8 proc. Spadki zanotowano we wszystkich krajach z czołówki, a największe – jeśli chodzi o import – z Japonii, Szwecji i Finlandii. Na tym tle wyróżniają się Chiny, gdzie dynamika wzrostu importu wyniosła 442,9 proc., choć w praktyce oznacza to zaledwie 38 samochodów. To efekt niskiej bazy.
Styczniowe wyniki są więc dowodem na to, że polski rynek samochodowy wyraźnie dojrzewa. Import używanych aut przestaje być domyślnym wyborem, a struktura popytu przesuwa się w stronę młodszych, lepiej udokumentowanych pojazdów – które już często są w kraju. Jeśli ten trend się utrzyma, 2026 r. może okazać się pierwszym od lat, w którym średni wiek samochodu w polskim parku zacznie rzeczywiście spadać, a nie tylko wolniej rosnąć.