Jak informuje IEA, po ogłoszonym 11 marca porozumieniu, zgodnie z którym państwa członkowskie MAE mają udostępnić na rynku ok. 400 milionów baryłek ropy naftowej, rozpoczęto już udostępnianie początkowych ilości ropy z rezerw interwencyjnych. Rada Zarządzająca MAE zebrała się wczoraj, aby przeanalizować sytuację na rynkach energii i wdrożyć wspólne działania.

Dlaczego trzeba uwalniać rezerwy?

Z informacji udostępnionych przez IEA wynika, że całkowite uwolnienie zapasów interwencyjnych będzie w dużej mierze dotyczyć ropy naftowej, podczas gdy w Europie udziały będą obejmować przede wszystkim produkty naftowe. – Uzupełnieniem jest dodatkowa produkcja z krajów obu Ameryk. Szczegółowy podział między ropą naftową a produktami rafinowanymi, a także wolumeny pochodzące z zapasów publicznych lub obniżenie zobowiązań nałożonych na przemysł, mogą ulec zmianie w miarę jak poszczególne kraje doprecyzują szczegóły swojego wkładu – zastrzega agencja.

Czytaj więcej

Ropa Brent po 116 dolarów za baryłkę. Trump grozi wysadzeniem pola gazowego

Jak wskazuje IEA, wojna na Bliskim Wschodzie powoduje największe zakłócenia w dostawach w historii globalnego rynku ropy naftowej. – Wspólne działania nadzwyczajne Międzynarodowej Agencji Energii, jak dotąd największe w historii, stanowią istotną i pożądaną ochronę. Jednak najważniejszym czynnikiem zapewniającym powrót do stabilnych przepływów jest wznowienie regularnego tranzytu statków przez Cieśninę Ormuz – informuje IEA.

Jaki będzie wkład Polski?

Z informacji udostępnionych przez agencję wynika, że członkowie MAE udostępnią łącznie 426 mln ton baryłek ropy (301 mln) i produktów naftowych (125 mln). Największy wkład w uwolnienie rezerw będą miały USA, które uwolnić mają 172 mln baryłek ropy naftowej. Do możliwości uwolnienia rezerw ropy i produktów naftowych zobowiązała się także Polska. Jak wynika z zestawienia wedle stanu na 11 marca Polska może uwolnić 6 mln baryłek ropy naftowej oraz 1,5 mln produktów naftowych. W komunikacie agencji nie podano jednak, kiedy rezerwy miałyby być uruchamiane.

Kilka dni temu w Sejmie minister energii Miłosz Motyka precyzował, jak może wyglądać to ew. uwalnianie. – Jeżeli chodzi o ten wolumen, to jest z punktu widzenia decyzji Międzynarodowej Agencji Energetycznej bardzo istotne. On dla Polski wynosi 7,5 mln baryłek, tj. w tym zakresie 1 mln t ropy. Myślę, że to jest ok. 10 dni, jeżeli chodzi o całą strukturę rezerw, a dzisiaj mamy te rezerwy zabezpieczone na ponad 93 dni. Ale mówię o tym dlatego, że rezerwy strategiczne powinny zostać uruchamiane w sytuacji nadzwyczajnego kryzysu i oczywiście my będziemy analizowali, jaki wpływ ma ta obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie na ceny, na podaż surowca na rynek – powiedział Motyka w wystąpieniu sejmowym 12 marca. Dodał, że jeśli będą zakłócenia dostaw, to wtedy rząd będzie podejmował taką decyzję. – To też Międzynarodowej Agencji Energetycznej zakomunikowaliśmy. Natomiast dostawy paliw do Polski przebiegają w sposób niezakłócony – zapewnił wówczas minister.