Wniosek w sprawie Jasińskiego złożyła na początku września Platforma Obywatelska. Jak ujawniliśmy na stronie internetowej „Rz”, szef Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Józef Zych wysłał wczoraj do byłego ministra skarbu wezwanie, by w ciągu dwóch tygodni ustosunkował się do zarzutów. Ma też wskazać ewentualne swoje dowody i określić, czy w postępowaniu przed komisją będzie korzystać z pomocy adwokata.
– Następnie zwołam pierwsze posiedzenie poświęcone tej sprawie – oświadcza „Rz” Zych. Jego zdaniem rozpoznanie sprawy zajmie komisji kilka miesięcy. W tym czasie jej członkowie wysłuchają argumentów wnioskodawców, wyjaśnień Jasińskiego oraz zapoznają się z dokumentami i zeznaniami świadków. Następnie komisja wyda opinię, na podstawie której Sejm podejmie ostateczną decyzję, czy były minister stanie przed Trybunałem Stanu.
Potrzeba do tego 276 głosów. Koalicja nie jest w stanie samodzielnie przegłosować wniosku, ale wsparcie wstępnie zapowiedziała już lewica.– Sprawa jest dużego kalibru, a dowody naprawdę poważne. Złożyliśmy 25 dokumentów, które świadczą o tym, że Wojciech Jasiński odpowiada za zaniechania – mówi Michał Stuligrosz z PO, który ma uzasadniać wniosek przed komisją. – Ministrowie powinni mieć świadomość, że i za to odpowiadają. Szczególnie, jeśli wywołuje to tak poważne konsekwencje jak w przypadku stoczni.
PO zarzuca byłemu ministrowi zaniedbania związane z prywatyzacją stoczni. Między innymi brak zainteresowania ofertami potencjalnych nabywców.Sam Jasiński na ten temat się nie wypowiada. Bronią go jednak klubowi koledzy.
– Ten wniosek to zwykła polityczna hucpa – mówi Maks Kraczkowski, wiceszef Komisji Gospodarki z PiS. Podkreśla, że jeśli ktokolwiek ponosi winę za sytuację stoczni, na pewno nie jest to tylko Jasiński. Dlatego ma nadzieję, że nie stanie on przed Trybunałem.