Reklama

Decyzja sądu przybliża ekstradycję Polańskiego

Sąd w Los Angeles odrzucił prośbę adwokatów reżysera o zaoczny proces i oddalenie sprawy o seks z 13-latką.

Publikacja: 23.04.2010 21:37

Roman Polański

Roman Polański

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Prawnicy twórcy „Pianisty“ i „Chinatown“ domagali się, by z powodu poważnych nieprawidłowości podczas toczącego się 33 lata temu procesu sędziowie wydali teraz wyrok in absentia. Chcieli też, by sąd oddalił sprawę, uznając za wystarczającą karę czas, jaki reżyser spędził już w areszcie.

W czwartek kalifornijski sąd odrzucił ten wniosek. Wcześniej sąd w Los Angeles odrzucił również wniosek ofiary Polańskiego, która także prosiła o umorzenie już tej sprawy i wypuszczenie na wolność słynnego reżysera. 46-letnia obecnie Samantha Geimer – matka trójki dzieci – przekonywała, że staje się ofiarą za każdym razem, gdy wymiar sprawiedliwości wraca do sprawy sprzed ponad 30 lat. W styczniu amerykański Sędzia Peter Espinoza orzekł jednak stanowczo, że Polański musi pojawić się w USA.

Zdaniem prawników specjalizujących się w tego typu sprawach obrońcy reżysera mogą spróbować apelacji przed kalifornijskim Sądem Najwyższym. Zarówno oni, jak i amerykańskie media zauważają jednak, że kolejna przegrana adwokatów Romana Polańskiego już w zasadzie otworzyła drogę do ekstradycji 76-letniego reżysera do Ameryki.

– Sądzę, że kalifornijski Sąd Najwyższy podtrzyma czwartkowe orzeczenie sądu apelacyjnego. Werdykty kalifornijskich sędziów są zresztą zgodne z tym, jak w tej sprawie orzekałaby większość sędziów w USA. Decyzja o wydaniu wyroku in absentia w tej sprawie byłaby bowiem złym sygnałem dla innych – mówi „Rz“ Douglas McNabb, prezes McNabb Associates, czołowej amerykańskiej firmy prawniczej specjalizującej się w ekstradycjach.

– Nie wiem, jak dużo czasu zajmie Sądowi Najwyższemu rozpatrzenie ewentualnej apelacji. Ale myślę, że ze względu na brak innych argumentów obrońców Romana Polańskiego i amerykańsko-szwajcarski traktat w sprawie ekstradycji, już wkrótce sąd w Szwajcarii zgodzi się na odesłanie go na proces do Kalifornii – dodaje McNabb.

Reklama
Reklama

Zapewnia, że pojawienie się Romana Polańskiego przed amerykańskim sądem to kwestia miesięcy, a nie lat. W 1978 roku reżyser uciekł ze Stanów Zjednoczonych w obawie, że amerykański sędzia złamie zawartą umowę i skaże go na długoletnie więzienie.

Władze Szwajcarii, na terenie której Polański został zatrzymany we wrześniu 2009 roku, podkreślały, że nie podejmą żadnej decyzji w sprawie ekstradycji reżysera, dopóki w Stanach Zjednoczonych nie zostaną rozpatrzone wszystkie apelacje złożone przez jego adwokatów. Reżyser „Chinatown“ przebywa więc wciąż w areszcie domowym w swojej willi w szwajcarskim Gstaad.

O uwolnienie Polańskiego zabiegali u amerykańskich władz przedstawiciele zarówno Polski, jak i Francji. Niedawno francuski tygodnik „L’Express“ donosił nawet, że prezydent Nicolas Sarkozy, który przyleciał do Waszyngtonu na szczyt nuklearny, osobiście dostarczył prezydentowi Barackowi Obamie list od Romana Polańskiego. Słynny reżyser miał w nim poprosić amerykańskiego przywódcę o zakończenie procesu ekstradycyjnego i przekonywać, że odpokutował już za swoje winy. Zaznaczył także ponoć, że jego przyjazd do Stanów Zjednoczonych służyłby jedynie jego poniżeniu w amerykańskich mediach. Biały Dom twierdzi, że nie otrzymał takiego listu.

[i]—Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama