Za przyjęciem tej ustawy zagłosowało 231 posłów, 200 było przeciw, a sześciu wstrzymało się od głosu. Przepisy trafią teraz do Senatu.
Najpewniej prace senackie nad tymi regulacjami przebiegną zdecydowanie sprawniej niż proces legislacyjny w Sejmie, gdzie projekt tkwił od grudnia ubiegłego roku. W tym czasie przeprowadzono m.in. wielogodzinne i burzliwe wysłuchanie publiczne tego projektu.
Neosędziowie w kolorowych grupach. Skarga nadzwyczajna do likwidacji
Flagowa reforma sygnowana przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka budzi bowiem wiele kontrowersji i dzieli zarówno polityków, jak i środowisko sędziowskie. Przepisy te mają bowiem rozwiązać problem tzw. neosędziów, których status jest kwestionowany z uwagi na udział w procedurze nominacyjnej byłej KRS. W jaki sposób?
Kluczem ma być uznanie za nieważne z mocy ustawy uchwał kwestionowanej KRS dotyczących powołań sędziowskich i powtórzenie wszystkich „nielegalnych” konkursów sędziowskich przed „legalną” KRS. Zgodnie z projektem tzw. neosędziowie mają zostać podzieleni na kategorie, od których będzie zależał ich dalszy los.
Czytaj więcej
Głębokie podziały w środowisku sędziowskim zdominowały wtorkowe wysłuchanie publiczne rządowego projektu tzw. ustawy praworządnościowej. Dla jednyc...
W kategorii zielonej znajdują się tzw. młodzi sędziowie, których status ma zostać usankcjonowany w drodze uchwał przyszłej KRS. Chodzi o grupę 1,1 tys. osób, które po zmianach z mocy ustawy staną się niekwestionowanymi sędziami.
W grupie żółtej są sędziowie, którzy awansowali po ocenie przez obecną KRS. Mają oni zostać cofnięci na poprzednio zajmowane stanowiska, ale swoje obecne funkcje pełniliby jeszcze przez dwa lata na delegacji. Następnie, jeśli nie zrezygnują, będą uczestniczyli w ponownych konkursach sędziowskich.
Do kolejnej grupy określonej jako czerwona – zaliczono tzw. neosędziów, którzy przed powołaniem w procedurze przed obecną KRS wykonywali inny zawód prawniczy. Stracą oni status sędziów. Będą mogli ubiegać się o powrót do swoich dawnych profesji albo pozostać w danym sądzie jako referendarze.
Co ważne, wyroki wydane dotychczas przez tych sędziów mają co do zasady pozostać w mocy. Projekt umożliwia jednak przy tym wzruszenie takich orzeczeń stronom, które wcześniej konsekwentnie kwestionowały legalność składu orzekającego.
– Te wszystkie polityczne strachy, że orzeczenia wydane w sądach powszechnych przez neosędziów zostaną wyrzucone do kosza, to nieprawda. Ta ustawa przesądza, że te orzeczenia pozostają w mocy – zapewniał minister Waldemar Żurek.
Projekt przewiduje też likwidację kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz pozostawienie w strukturze tego sądu Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Po zmianach sędziowie orzekający w tej Izbie zostaną wylosowani spośród wszystkich sędziów SN. Przepisy te znoszą też skargę nadzwyczajną, nie przewidując przy tym instrumentu, który miałby tę skargę zastąpić.
Ustawa praworządnościowa – uzdrowienie sądów, czy łamanie konstytucji? Nieuchronne weto Karola Nawrockiego
Proponowane regulacje wzbudzają wiele kontrowersji i dzielą środowisko sędziowskie, co było wyraźnie widać chociażby podczas wysłuchania publicznego. Dla jednych przepisy te to niezbędne lekarstwo, które uzdrowi sądy, dla innych niekonstytucyjne wyrzucanie sędziów z zawodu.
Choć większość senacka zapewne poprze te regulacje, to zgody w sprawie proponowanych w nich rozwiązań nie ma wśród samych zainteresowanych, czyli wśród sędziów. Dla jednych przepisy te to niezbędny antybiotyk, który uzdrowi sądy, dla innych niekonstytucyjne wyrzucanie sędziów z zawodu.
Czytaj więcej
Uważam, że moja pozycja jest stabilna i silna. Rozpuszczanie plotek o tym, że „Żurek jest do odstrzału” to próby utrudniania mojej codziennej pracy...
Do tego drugiego poglądu zdaje się skłaniać prezydent Karol Nawrocki, od którego zależy, czy przepisy wejdą w życie. Wydaje się, że ryzyko prezydenckiego weta w tym przypadku jest wyjątkowo wysokie. Tuż po prezentacji założeń reformy prezydencki minister Zbigniew Bogucki komentował: – Nie ma dziś takiej mocy ani rząd, ani parlament, by zmusić prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania ustaw, które będą złe dla Polski.
Stanowczo przeciwna tym przepisom jest także opozycja. PiS i Rozwój Plus nieskutecznie starały się o odrzucenie projektu w całości.
– To nie jest ustawa praworządnościowa, ale projekt łamiący wszelkie standardy konstytucyjne wobec sądów. Konstytucja nie pozwala na weryfikację sędziów. Takiego procesu nie zaproponowano w Polsce nawet po upadku komunizmu. W związku z powyższym ten projekt jest niekonstytucyjny w całości, poczynając od tytułu. Aktualna, mająca autorytarne ciągoty większość, zapewne tę ustawę przegłosuje, natomiast jestem pewien, że prezydent takiego bezprawia nie podpisze – komentuje poseł PiS Sebastian Kaleta w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Poważne ryzyko weta nie zraża jednak rządzących. Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur twierdzi, że ustawę praworządnościową należało przygotować bez względu na to, czy wejdzie w życie. Jak mówił, chodzi o to, aby „nikt później nie zarzucił, iż nie było w ogóle próby systemowego rozstrzygnięcia problemu neosędziów”.