Na stronie fakt.pl czytamy:
Polowanie czas zacząć. Minister finansów Jacek Rostowski (61 l.) nie cofnie się przed niczym, aby załatać dziurę budżetową i napełnić państwowe sakwy. W tym celu wziął na celownik internautów, którzy sprzedają i kupują poprzez portale aukcyjne. Skarbówka sprawdza transakcje zawarte nawet do pięciu lat wstecz!
I wyjaśnia:
Minister finansów Jacek Rostowski całymi dniami głowi się nad tym jak załatać dziurę w budżecie, która nie daje mu spać. Najnowszym pomysłem jest szeroko zakrojone polowanie na internautów. Wystarczy, że w ciągu ostatnich 5 lat sprzedałeś lub kupiłeś w serwisie aukcyjnym i nie zapłaciłeś wymaganego podatku, a możesz być niemal pewien, że urząd skarbowy poprosi cię o naprawienie błędu.
„Naprawienie błędu” – cóż za oględne pojecie. Bo doświadczenie z instytucjami Rostowskiego uczy, że jeśli sprzedajesz coś raz do roku – na aukcji czy jarmarku – możesz być prawie pewien mandatu za brak fiskalnej kasy. No chyba, że jesteś Marcinem P. wpłacasz na film i inną menażerie i już możesz być pewien, że wytłumaczysz się dlaczego nie oprowadziłeś VAT. Ot, taka miara na miarę instytucji zamącanych (napisałem zarządzanych – ale autokorekta jakoś tak freudowsko się zachowała) przez ministra na miarę naszych możliwości.
Jak wyjawia jeden z urzędników skarbowych:
Do tej pory skarbówka sprawdzała głównie firmy, które u nas sprzedawały. Teraz najbardziej interesują się osobami fizycznymi, to one najczęściej zapominają o podatku od transakcji
Dodajmy, że rząd Donalda Tuska w tym roku podpisał umowę ACTA z której się wycofał dopiero po permanentnych protestach społecznych, a także od przyszłego roku likwiduje ulgę na internet. Zaoszczędzone środki zapewne przekażemy na sprawniejszy system fotoradarów, których plon też zbierze skarbówka.
To się nazywa „fajna Polska”, prawda panie Tomaszu?