W wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Radosław Sikorski został pytany, czy niepokoi go brak ostatecznej decyzji ze strony USA w sprawie powstania nowej, stałej amerykańskiej bazy w Polsce. – Decyzja w tej sprawie jest po stronie USA i wolałbym, żeby zapadła przed wyborami połówkowymi, bo wiadomo, że politycy mają większą skłonność do dawania przed wyborami. Żebyśmy nie skończyli jak Karol Rozmarek (prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, za sprawą którego jesienią 1944 r. zdecydowana większość Polaków mieszkających w USA zagłosowała na Roosevelta, zapewniając mu reelekcję. Prezydent, mimo wcześniejszych sugestii, nie odwdzięczył się Polonii i poparł forsowaną przez Stalina zmianę granic przedwojennej Polski – przyp. red.) – powiedział. Szef MSZ ocenił, że historia Karola Rozmarka jest bardzo dobrą przestrogą.

Czytaj więcej

Sikorski o relacjach Nawrockiego z Trumpem. „Trzeba coś zrobić dla dobra Polski, nie tylko swojego”

Sikorski: Nie można wykluczyć dalszej eskalacji wojny hybrydowej

Sikorski był też pytany o eskalację wrogich działań ze strony Rosji i własną wypowiedź dla „Financial Times”, że państwa NATO powinny przygotować się na zdecydowaną reakcję w przypadku rosyjskiego ataku hybrydowego, w którym zginą ludzie.  - W zeszłą zimę Rosjanie próbowali zdestabilizować pracę jednego z naszych szpitali. Chcieli też sparaliżować pewną elektrociepłownię, więc nie można wykluczyć, że zrobią to ponownie. Mówiąc „coś dużego” nie mamy na myśli inwazji, bo do tego nie są zdolni. Nie można jednak wykluczyć dalszej eskalacji wojny hybrydowej. Dlatego dziwię się trochę, że pan prezydent bagatelizuje zagrożenie, o którym mówią nam sojusznicy – powiedział szef MSZ. Sikorski nawiązał w ten sposób do słów prezydenta Karola Nawrockiego, który w ubiegłotygodniowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” stwierdził, że nie widzi „drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego”. 

Czytaj więcej

Baza USA w Polsce. Radosław Sikorski wskazuje zadanie dla Karola Nawrockiego

Sikorski: Nawrocki powinien wykorzystać swoje relacje z Trumpem

Szef MSZ został również zapytany o to, czy to nie jest czas, żeby porozumieć się z prezydentem Karolem Nawrockim i skłonić go do tego, żeby w imię bezpieczeństwa Polski użył swoich znajomości z Donaldem Trumpem. Wicepremier ocenił, że „w sytuacji, kiedy rosyjski pocisk eksploduje na naszej ziemi, kiedy drony uderzają kilometr od naszej granicy, a polscy strażnicy graniczni muszą się chować do schronów, prezydent powinien wspierać budowę odporności na takie zagrożenia, również odporność systemu politycznego”. – Ale pamiętajmy, że kierując się złymi podpowiedziami zawetował SAFE – wielki program wsparcia naszego przemysłu obronnego – dodał Sikorski.

– Chciałbym przypomnieć, że w przeszłości prezydent zwoływał Rady Bezpieczeństwa w błahych sprawach, typu dopuszczenie do tajemnicy państwowej marszałka Czarzastego. Przecież to nie są kwestie, które decydują ani o przyszłości Polski, ani tym bardziej architekturze bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Od tamtego czasu sytuacja się znacznie zmieniła. Mamy do czynienia z eskalacją działań kinetycznych – kolejne drony nad Rumunią, ostrzelanie rumuńskich statków na wodach terytorialnych tego państwa. To są bardzo poważne sprawy – podkreślił. 

Sikorski zaznaczył, że od miesięcy apeluje do Nawrockiego, by – jeśli ma takie relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem – to ich użył. – Nastał moment, by to wykorzystać. Chodzi o to, żeby nie było Jałty II wobec Ukrainy i żeby przywrócić obecność amerykańskich wojsk w Polsce – powiedział Sikorski.