Wydał ją w 2013 r., na pięć lat przed śmiercią. Z komputerem porozumiewał się ruchami policzka, które odbierał czujnik w okularach. „Za pomocą tego systemu napisałem siedem książek i sporo artykułów. Wygłosiłem też parę wykładów akademickich i popularnonaukowych” – zapewnia w „Mojej krótkiej historii”.
W Polsce ukazały się dwie biografie Hawkinga, więc jego osobiste wyznania nie sprawią zawodu swoją skrótowością. Mamy Hawkinga jakby w pigułce: okres do wykrycia stwardnienia zanikowego bocznego był obijaniem się bez wyraźnego celu. Dopiero wizja bliskiej śmierci pchnęła go do działania: w krótkim czasie nadrobił zaległości z matematyki (potem był przez 30 lat profesorem tej dyscypliny w Cambridge), zrobił doktorat, ożenił się, spłodził dzieci (choroba nie przenosi się genetycznie) i stał się drugim po Einsteinie rozpoznawalnym powszechnie fizykiem. Wózek inwalidzki nie przeszkadzał mu w myśleniu o Wszechświecie.