Reklama

Lilit – historia pewnej bojowniczki

Nie wszyscy, których Regina Fudem „Lilit” wyprowadziła kanałami na Ogrodową, przeżyli. W chwili śmierci miała dwadzieścia jeden lat.

Publikacja: 14.04.2023 17:00

We wrześniu 1939 roku Regina wraz z młodszą koleżanką Halinką Rochman zgłosiła się do dyżurów w szko

We wrześniu 1939 roku Regina wraz z młodszą koleżanką Halinką Rochman zgłosiła się do dyżurów w szkole zamienionej na lazaret dla rannych i punkt obrony przeciwlotniczej. Dziewczęta dyżurowały na dachu, dzień i noc. […] Z tego samego dachu, gdzie Halinka i Regina wypatrywały niemieckich samolotów i pożarów spowodowanych przez bomby, w 1946 roku amerykański fotograf Reginald Kenny zrobił słynne zdjęcie dziewczynki patrzącej na morze ruin getta Fotografię (z lewej) Regina wysłała w 1940 roku swojemu bratu, Lejbowi (Leonowi), który po wybuchu wojny uciekł do ZSRR. Na odwrocie napisała dedykację: „W rocznicę wojny oferuję bratu podobiznę swoją – Regina, 9 września 1940”

Foto: Reginald Kenny/getty images; Archiwum Ghetto Fighters’ House

27 kwietnia 1943 roku. Terenu dawnych szopów Toebbensa i Schultza – między ówczesną ulicą Leszno a Nowolipkami, Smoczą a Karmelicką – broniło w powstaniu osiem oddziałów bojowych ŻOB-u pod dowództwem Eliezera Gellera. Dziewiątego dnia walk bojowcy nie mieli już czym walczyć, a getto płonęło. Niemieckie oddziały szturmowe atakowały teren szopów, przeczesywały dom po domu, podpalały budynki, odkrywały bunkry i kryjówki i zabijały ukrywających się lub wyprowadzały ich na Umschlagplatz. Aron Chmielnicki (Aharon Karmi) wspominał po latach:

Pozostało jeszcze 97% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama