Reklama

„Kowbojka z Kopenhagi”: Neonowy surrealizm

„Kowbojka z Kopenhagi” to wyprawa do Danii, o której Nicolas Winding Refn opowiada od dawna. Surowej, brutalnej i nieprzyjaznej.
„Kowbojka z Kopenhagi”, reż. Nicolas Winding Refn, dyst. Netflix

„Kowbojka z Kopenhagi”, reż. Nicolas Winding Refn, dyst. Netflix

Foto: mat.pras.

Od siedmiu lat nie zrobił filmu pełnometrażowego. Niby realizuje seriale, ale bez sukcesów. Najnowszy, „Kowbojka z Kopenhagi”, także nie powtórzy osiągnięć „Drive” (2011), którym Duńczyk oczarował świat. To zaledwie ciekawa, nieco senna produkcja, która za bardzo przypomina jego wcześniejsze dzieła.

Główną bohaterką jest Miu (Angela Bundalovic), dziewczyna talizman. W teorii przynosi swojemu „posiadaczowi” szczęście, w praktyce zaś przyciąga kłopoty. Trochę dlatego, że trafia do ludzi, którzy nie mogą liczyć na szczęście. Choćby albański alfons i jego podstarzała siostra marząca o dziecku. Czy ich marzenia w ogóle mogą się spełnić?

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama