Oto w moskiewskiej telewizji dzieje się rzecz nie do wyobrażenia. Dzieje się w piekle wojny, którą rosyjska propaganda przetwarza na fałszywy obraz. Dzieje się wtedy, kiedy za samotne stanie na ulicy z pustą małą karteczką czeka nieuchronny areszt. Nie mówiąc już o zbiorowych protestach, po których aresztowani są traktowani brutalnie i bez możliwości obrony. Po tym, co dzieje się w Ukrainie, porównywanie Putina z Hitlerem nie jest żadnym nadużyciem. Możemy więc powiedzieć, że groza morderczej ideologii napędzana strachem ma swoje stery w publicznym, reżimowym przekazie.