Jak informuje portal Politico, doszło do tego po tym, jak prokurator publicznie zwrócił uwagę na ingerencje polityczne i nadużycia władzy.

Rade Bajić, prokurator serbskiej Prokuratury ds. Przestępczości Zorganizowanej, jest kolejną osobą, która mogła paść ofiarą inwigilacji w ramach narastającego skandalu szpiegowskiego w Serbii. Afera dotyczy już przedstawicieli opozycji, organizacji społecznych oraz instytucji państwowych.

Czytaj więcej

NYT: Zięć Donalda Trumpa inwestuje dzięki niemu w nieruchomości w Europie

Najnowsze ustalenia są wynikiem badań prowadzonych przez Citizen Lab z Uniwersytetu Toronto we współpracy z serbską organizacją zajmującą się prawami cyfrowymi SHARE Foundation. Badacze ustalili m.in., że 13 sierpnia Bajić otrzymał za pośrednictwem iMessage ostrzeżenie od Apple o możliwym ataku z użyciem zaawansowanego oprogramowania szpiegowskiego – podaje Politico.

Trump Tower w Belgradzie. Kontrowersje wokół inwestycji

Doniesienia o próbie inwigilacji prokuratora pojawiają się w czasie narastających kontrowersji wokół planów przekształcenia dawnej siedziby jugosłowiańskiego dowództwa wojskowego w Belgradzie w luksusowy wieżowiec Trump Tower.

Inwestycja, z którą związany jest Jared Kushner, zięć prezydenta USA Donalda Trumpa, wywołała oskarżenia o ingerencje polityczne i nieprawidłowości związane z pozbawieniem terenu statusu chronionego zabytku.

Czytaj więcej

Donald Trump chce przebudować historyczne pole golfowe. Spór w Waszyngtonie

Sprawa Bajicia jest kolejnym epizodem afery, o której zrobiło się głośno we wrześniu. Ujawniono wówczas, że co najmniej 14 osób w Serbii, w tym działacze studenccy i przedstawiciele opozycji, otrzymało ostrzeżenia o możliwych próbach inwigilacji za pomocą zaawansowanego oprogramowania szpiegowskiego. Badacze z Citizen Lab potwierdzili zainfekowanie telefonu Pegasusem w co najmniej jednym przypadku.

– W Serbii inwigilacja za pomocą oprogramowania szpiegowskiego stopniowo się rozszerza. Początkowo obejmowała organizacje społeczne i dziennikarzy, następnie działaczy studenckich i polityków, a obecnie także przedstawicieli środowiska akademickiego i wymiaru sprawiedliwości – powiedziała w rozmowie z Politico Andrijana Ristić, doradczyni ds. polityki publicznej w SHARE Foundation.

Pegasus w Serbii. Inwigilowany także rektor uniwersytetu

Kolejną osobą, która znalazła się w centrum afery inwigilacyjnej, jest Vladan Đokić, rektor Uniwersytetu Belgradzkiego. Jak wynika z raportu Citizen Lab, również jego telefon został zainfekowany Pegasusem.

Czytaj więcej

Donald Trump: Korea Płd. zainwestuje u nas miliardy. Seul: Nie ma decyzji

Đokić stał się jedną z czołowych postaci serbskiego ruchu protestacyjnego po tym, jak odmówił współpracy z władzami przy tłumieniu demonstracji studenckich.

Od tego czasu pozostaje pod presją ze strony władz. 31 marca policja przeprowadziła przeszukanie pomieszczeń uniwersyteckich, w których pracował rektor. Według doniesień funkcjonariusze zabezpieczyli wówczas komputery i serwery.

Do września Đokić był również często wymieniany jako potencjalny lider listy wyborczej popieranej przez studentów w zaplanowanych na 25 października przedterminowych wyborach parlamentarnych w Serbii.

Dotychczas nie ustalono, kto stoi za wykorzystaniem Pegasusa przeciwko Bajiciowi i Đokiciowi. – Od dziesięciu lat firma NSO, za każdym razem, gdy wychodzą na jaw nadużycia, zapewnia, że otwiera nowy rozdział i zmienia swoje postępowanie. Nie da się jednak ukryć prawdy: Pegasus jest narzędziem represji – powiedział Politico John Scott-Railton, starszy badacz Citizen Lab. – To nie przypadek, że osoby, które w obliczu korupcji stają w obronie wolności, wciąż padają ofiarą ataków hakerskich z wykorzystaniem produktów NSO – dodał.