Reklama
Rozwiń
Reklama

Linnea w ogrodzie Moneta

"Wyjęłam szkicownik i zaczęłam rysować lilię wodną. To łatwiejsze niż narysować cały staw i chmury, które odbijają się w wodzie. Nawet mi wyszedł ten rysunek. Choć mógłby być lepszy. Monet też nigdy nie był do końca zadowolony ze swoich prac”. Tak m.in. wprowadza dzieci w świat impresjonizmu dziewczynka Linnea (jej imię to łacińska nazwa kwiatu).

Publikacja: 31.07.2009 09:36

Linnea w ogrodzie Moneta

Foto: Materiały Promocyjne

Linnea jest dzieckiem miasta, ale kocha przyrodę. Ma przyjaciela, emerytowanego ogrodnika pana Blomkvista. Starszy pan pięknie opowiada jej o kwiatach i pewnym francuskim malarzu, który bardzo często je malował, a najbardziej kochał nenufary. I tak Claud Monet obok Linnei i Blomkvista, jej bohaterem tej opowieści. Dowiadujemy się z niej jak i z kim żył, gdzie mieszkał, co lubił.

Książka łączy w sobie album o sztuce i przewodnik podróży. Starannie wydana, myślę że spodoba się również dorosłym. Polecam dzieciom w wieku wczesnoszkolnym.

[ramka]„Linnea w ogrodzie Moneta”

Christina Bjork, Lena Anderson

Wydawnictwo Zakamarki

Reklama
Reklama
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Patronat Rzeczpospolitej
SAUNA FESTIVAL: saturation
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama