Piskorski został zatrzymany w maju 2016 roku i bez aktu oskarżenia spędził w areszcie 2 lata. W maju 2018 postawiono mu zarzut szpiegostwa.
Piskorski jest byłym rzecznikiem Samoobrony oraz zwolennikiem wyjścia Polski z NATO oraz budowania systemu bezpieczeństwa na współpracy z Rosją. Jest także liderem prorosyjskiej partii Zmiana - pisze Onet.
Aby zaznaczyć swoje poparcie dla Rosji, w 2014 roku na zaproszenie rosyjskich władz został obserwatorem referendum w Symferopolu, podczas którego mieszkańcy Krymu opowiedzieli się za przynależnością do Rosji. Referendum zostało skrytykowane przez światowych przywódców.
Kilka miesięcy później Piskorski był w Donbasie, gdzie robił sobie selfie z z nowym liderem republiki Aleksandrem Zacharczenką.
Zatrzymano go w maju 2016 roku, dwa lata później usłyszał zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. Dziś Piskorski został doprowadzony do sądu, gdzie zaczął się jego proces.
Tuż przed wejściem na salę rozpraw Piskorski usiłował przekazać oświadczenie zgromadzonym dziennikarzom.
– Funkcjonariusz ABW jest człowiekiem niekompetentnym, będziemy wnioskować o jego przebadanie, ponieważ nic z zarzucanych mi czynów, nawet tych ABW nie stanowi w polskim prawie przestępstwa i to jest najśmieszniejsze. Oskarżają mnie o kształtowanie opinii publicznej. To pierwszy tego typu proces nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Mam nadzieję, że zajmie się tym komisja europejska – powiedział Piskorski. - Jak widać, usta są zamykane również na tym poziomie. Proces jest utajniony z uwagi na rzekomy niepokój prokuratury o spokój i porządek społeczny, co jest samo w sobie kuriozum. Gdybyście, dziennikarze, byli na tym procesie, myślę, że zarówno prokuratura jak i ABW byłyby instytucjami... - tyle zdążył powiedzieć, po policjanci wepchnęli go na salę.