Reklama

Sławomir Wikariak: Jawność nieprzesadnie nachalna

Mamy wreszcie obiecywaną nam od dziesięcioleci jawność publicznych wydatków. Przynajmniej w teorii. Bo w praktyce okazuje się, że co trzeci urząd w Polsce ma w nosie przepisy, które nakazują publikowanie umów zawieranych za publiczne pieniądze.
Sławomir Wikariak: Jawność nieprzesadnie nachalna

Foto: Adobe Stock

Reklama

Gmina Marki, w której od kilkunastu lat mam przyjemność mieszkać, 7 sierpnia kupiła za 872 zł preparat do odstraszania dzików. Kilka dni wcześniej wydała 5 973 zł na kwiaty oczyszczające powietrze. 80 zł kosztowało wykonanie ozdobnego klucza na symboliczne otwarcie miejskiego żłobka. Skąd to wiem? Bo moje miasto skrupulatnie odnotowuje wszystkie wydatki w Centralnym Rejestrze Umów. Tak jak od lipca powinny to robić wszystkie jednostki sektora finansów publicznych. Problem w tym, że jedna trzecia z ponad 41 tys. wpisanych do tej internetowej bazy nie odnotowała jeszcze żadnej umowy. A trudno przypuszczać, by wynikało to jedynie z tak wyjątkowo oszczędnego gospodarowania publicznym groszem.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama