Powodem spowolnienia był spadek eksportu, który miał miejsce w związku z Brexitem. Analitycy nie widzą jednak powodów do zmartwień.
- Nie należy przejmować się chwilowo niskimi wskaźnikami wzrostu – mówi Andreas Rees z UniCredit – niewysokie tempo w trzecim kwartale nie oznacza jeszcze recesji.
Wg danych opublikowanych przez ZEW Institute, wśród niemieckich inwestorów panuje niebywały optymizm. Dobry nastrój stara się również utrzymać kanclerz Angela Merkel, która podczas konferencji w Berlinie powiedziała, że gospodarka radzi sobie dobrze i bez problemu dostosuje się do zmieniających warunków.
Wg danych niemieckiego urzędu statystycznego, za wzrost w trzecim kwartale odpowiada przede wszystkim popyt wewnętrzny. Cały czas zwiększają się zarówno wydatki rządowe, jak i te gospodarstw domowych. Niebagatelne znaczenie miały też rosnące inwestycje w sektorze budownictwa.
Jednak to właśnie popyt wewnętrzny, stymulowany przez spadające bezrobocie i zwiększające się płace realne skompensował spadki w eksporcie.
Powodów do zmartwień dostarcza jednak osoba nowego prezydenta USA i zapowiadana przez niego polityka protekcjonizmu. Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem handlowym Niemiec – ponad 10% niemieckiego eksportu trafia właśnie do tego kraju. To ponad 123 mld dolarów i ok. milion miejsc pracy. Jeśli Trump wprowadzi w życie swoje obietnice wyborcze, to oprócz eksportu ucierpi na tym również niemiecki rynek pracy.
Wg rządowych prognoz, wzrost gospodarczy Niemiec w 2016 i 2017 roku wyniesie odpowiednio 1,8 oraz 1,4 proc.