W Polsce składowanych jest ok. 50 proc. odpadów komunalnych.
- Jeszcze kilkanaście lat temu było to prawie 100 proc. W zasadzie wszystkie odpady komunalne lądowały na wysypiskach – przypomniał Dziak-Czekan.
Przyznał, że branża przez ostatnie lata całkiem nieźle się rozwija, ale potrzebowała siły napędowej.
- Pakiet gospodarki o obiegu zamkniętym przedstawiony w grudniu 2015 r. spowodował, że w Europie zaczęło się głośno mówić o tym, że nadal bardzo dużo importujemy surowców, ale później można je ponownie wykorzystać poprzez recykling – mówił.
W przeciągu 2 miesięcy będą przedstawiane konkretne dyrektywy.
- Już wiemy jak one będą wyglądały. Plan jest bardzo ambitny – ocenił gość.
Obecnie Polska mieści się w normach recyklingu i przygotowania do ponownego użycia.
- Za 2017 r. mamy ok. 26 proc., gdzie wymogi to 20 proc. Każdego roku będzie to rosło o 10 pkt proc. W 2020 r. dochodzimy do momentu, gdzie mamy poddawać recyklingowi i przygotowywać do ponownego użycia 50 proc. odpadów. To już się wydaje science fiction jeśli chodzi o nasze realia. Branża nie jest do tego przygotowana - ocenił Dziak-Czekan.
Przyznał, że makulatura i tworzywa sztuczne to odpady, które dobrze się poddają recyklingowi, ale muszą być dobrze przygotowane.
- 1,5 mln ton makulatury rocznie jest pozyskiwane głównie z przemysłu – podał.
1 lipca 2017 r. znowelizowana ustawa wprowadziła unifikację wszystkich pojemników w całej Polsce.
- Teraz gminy będą miały kilka lat, żeby zunifikować kolory pojemników na śmieci. Będą pojemniki w kolorze brązowym na odpady bio, które najbardziej zanieczyszczały strumień odpadów komunalnych – tłumaczył gość.
Zauważył, że regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych, tzw. ripoki, różnią się technologicznie w każdym regionie polski.
- Są ripoki z sortowniami za ponad 100 mln zł, które są w stanie posortować odpady kolorami, a są ripoki w których siedzi kilkadziesiąt pań i przebiera ręcznie. Gospodarka odpadami nie rozwija się równomiernie w różnych częściach Polski – mówił.
Nowe dyrektywy dużo wagi przyłożą do rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
- Nałożą na wprowadzających opakowania obowiązek zapłaty, czyli sfinansowania zagospodarowania odpadów – zaznaczył gość.
Podkreślił, że cała gospodarka o obiegu zamkniętym to również ekoprojektowanie.
- Na ten moment nie ma tego. Wytwórcy opakowań nie wiedzą, co jest łatwe w przetworzeniu, a co trudne. Na skoordynowaniu tych wszystkich działań powinna zyskać cała Europa w zakresie ochrony środowiska – ocenił.
Zaznaczył, że w związku z wagą opakowania szklanego, zastąpienie tworzyw sztucznych szkłem nie jest realne. - Natomiast zagospodarowanie odpadów z tworzyw sztucznych jest jak najbardziej realne – mówił.
Gość zaznaczył, że folia budowlana czy worki na śmieci są robione z recyklingu. - Nawet krzesła ogrodowe robione są z odzyskanego surowca – mówił.