W państw restauracjach zaczęły pojawiać się maszyny, w których możemy zamówić określone produkty, takie kioski. To pierwszy symptom tego, że maszyna będzie zastępować człowieka?

Jest to efekt dygitalizacji i wprowadzania nowych technologii do restauracji McDonald’s. Z jednej strony pomaga nam to w sytuacji związanej z zatrudnianiem pracowników. Z drugiej strony rozwijamy się z duchem czasu.

Kiosk sam w sobie służy do zamawiania. To jest zupełnie inny kontakt klienta z marką McDonald’s i naszymi produktami. Klient może wejść głębiej w nasze menu i poznać je lepiej. Może też w pewien sposób sprawić, że ono będzie lepiej spersonalizowane w stosunku do gustu. Jeszcze kilka lat temu ta technologia nie była dostępna. Teraz jest praktycznie w każdej restauracji w Polce.

Nowoczesne restauracje, tak nazywa się program w którym uczestniczymy, to platforma rozwoju McDonald’s opracowywana w Polsce w 2012-13 roku. Została wprowadzona z sukcesem. Teraz to, co jest widoczne w naszych restauracja w Europie i Stanach Zjednoczonych wyszło z Polski.

Co osiągnęliście dzięki wprowadzeniu kiosku?

Pomaga nam to zaspokoić gusta naszych gości. To jest najważniejsze. To, co się podoba gościom sprawia, że sam serwis jest dla nich bardziej komfortowy, bardziej nowoczesny.

Używając kioski jesteśmy w stanie przyjmować więcej zamówień w tym samym czasie. Kiedyś były 2-3 kasy, teraz mamy po 4-6 kiosków w restauracji plus kasjera.

McDonald’s Polska znalazła się w gronie trzech najbardziej nowoczesnych firm w skali całego świata. Co o tym zadecydowało?

Polska jest bardzo dobrym krajem pod względem ekonomicznego potencjału, dynamiki rozwoju, jak również wielkości. Nie tylko dla naszej branży jesteśmy krajem, gdzie niektóre rzeczy można szybko testować i patrzeć czy one odpowiadają potrzebom klientów.

Tak też było w tym przypadku. Moi koledzy z działu operacyjnego są w stanie prowadzić restauracje w bardzo dobry i skuteczny sposób. Każda idea może być szybko przetestowana. Te testy mają znaczenie dla dalszego rozwoju.

A digitalizacja?

Jest bardzo ważna. To duch obecnych czasów. Nie do końca wiemy, w którą stronę idziemy, ale staramy się dorównać tempu konsumowania mediów, rozwoju komunikacji na rynku. Nie możemy też zapominać o podstawie. Jak wygląda restauracja to bardzo proste rzeczy. To tzw. wygląd, design restauracji sam w sobie, to droga gościa od wejścia do kasy. Wszystko zostało opracowywane w Polsce i stało się wzorem dla innych rynków.

W którym kierunku będzie się zmieniać firma? W których obszarach poszukujecie innowacji?

Nie ma jednego kierunku. Staramy się działać na wielu poziomach. W ostatnich latach zmienił się wygląd restauracji. Jednak są obszary, gdzie zmiana jeszcze nie doszła, np. linia drivea, a tutaj się dużo dzieje. To jest obszar w którym będziemy starali się wprowadzić nowe rozwiązania.

Kolejną rzeczą jest telefon komórkowy i możliwość mobilnego zamawiania i spoglądania na menu. To już na niektórych rynkach testujemy. Wcześniej czy później takie rozwiązanie trafi do Polski. Możemy zamówić to, co lubimy. Wsiadając do samochodu system pokaże nam, że jesteśmy blisko restauracji, gdzie czeka zamówienie.

Polskę i Europę nawiedziły susze. Na ile dotyka to wasz biznes?

Oczywiście ma to wpływ, może nawet znaczny. Trudno mi powiedzieć w jakim stopniu. Zmiany klimatu mają wpływ na dostępność półproduktów i cenę. Trudno mi powiedzieć w jaki sposób to nas dotknie, ale staramy się temu przeciwdziałać.

Współpracujemy z dużym gronem dostawców. McDonald’s jest marką globalną, ale w dużej mierze działa lokalnie. Chociaż restauracje wyglądają podobnie na całym świecie, jednak są prowadzone przez polskich przedsiębiorców, a produkty są kupowane od polskich rolników i firm. Ta współpraca to olbrzymie kwoty. W 2017 r. całościowa sprzedaż McDonald’s, jak również firm, które kooperują, to blisko 4 mld zł. To koszt budowy dwóch stadionów narodowych, albo 100 km autostrad. Z podatków do budżetu wpłynęło ponad 200 mln zł.

Nowoczesne restauracje McDonald’s wyszły z Polski