Forum Ekonomiczne

„Rzeczpospolita” na Forum Ekonomicznym w Karpaczu 2025

Reklama

Repolonizacja to biznes, a nie sentymenty

Kapitał ma narodowość – to hasło, które w tym roku na Forum Ekonomicznym w Krynicy padało często. Także z ust kandydatki PiS na premiera Beaty Szydło.

Publikacja: 10.09.2015 21:00

Foto: Rzeczpospolita

Od tego, czy tak jest w istocie, zależy odpowiedź na pytanie, czy należy coś zmienić w strukturze własnościowej polskiej gospodarki. W czwartek zastanawiali się nad tym uczestnicy panelu dyskusyjnego „Repolonizacja – polityczne hasło czy potrzeba gospodarcza?".

Nie dla nacjonalizacji

Zorganizowana przez „Rzeczpospolitą" dyskusja była jedną z bardziej burzliwych podczas tegorocznego forum. – Repolonizacja nie ma sensu. Gołym okiem widać, że dominacja zagranicznego kapitału nie zaszkodziła Polsce nawet podczas kryzysu – mówił Jacek Chwedoruk, prezes polskiego oddziału banku inwestycyjnego Rothschild, nawiązując do sytuacji w sektorze bankowym, w odniesieniu do którego hasło repolonizacji pada najczęściej.

– Są co najmniej dwa istotne argumenty za tym, żeby w Polsce funkcjonowały duże, międzynarodowe grupy bankowe, a im więcej, tym lepiej. Po pierwsze: dzięki temu mamy dostęp do kapitału z całego świata. W Polsce stopa oszczędności i w związku z tym stopa inwestycji są wciąż niskie. Po drugie: dzięku temu, że w Polsce dominują zagraniczne banki, w trakcie kryzysu państwo nie musiało żadnemu z nich pomagać – tłumaczył Chwedoruk.

Odmiennego zdania był Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, jednego z nielicznych dużych banków z polskim kapitałem, który mógłby być kołem zamachowym repolonizacji. – Uważam, że zdrowy z punktu widzenia polskiej gospodarki podział kapitału na krajowy i zagraniczny w sektorze bankowym to 60/40. Wówczas to rodzimy kapitał byłby kreatorem trendów. Teraz ta proporcja jest odwrotna – powiedział.

W ocenie Jacka Chwedoruka repolonizacja firm oznaczałaby w praktyce polityzację gospodarki, bo zarówno PKO BP, jak i PZU – druga firma uważana za zdolną do odkupywania zagranicznych instytucji finansowych – to spółki z udziałem Skarbu Państwa. – Obawiam się, że repolonizacja oznaczałaby nacjonalizację i że gdybyśmy szli tą drogą, obniżalibyśmy efektywność spółek – powiedział Chwedoruk.

Reklama
Reklama

Zbigniew Jagiełło ripostował, że spółki z udziałem Skarbu Państwa nie są firmami państwowymi. To zwykle spółki giełdowe, które realizują interes wszystkich akcjonariuszy.

– Wkurza mnie, gdy ktoś imputuje, że ze względu na 30-proc. udział Skarbu Państwa PZU jest firmą nieefektywną – wtórował mu Andrzej Klesyk, prezes PZU. – Ja chcę zarabiać pieniądze dla akcjonariuszy, np. zbierając premię konsolidacyjną w tych branżach, w których ona istnieje. Jeśli nie my, to weźmie ją ktoś inny – dodał. Podkreślił jednak, że właśnie dlatego, że takie transakcje jak przejęcie przez PZU banku Alior mają charakter czysto biznesowy, używanie w odniesieniu do nich słowa „repolonizacja" jest niewłaściwe.

Naprawa błędów

– Repolonizacja to biznes, a nie sentymenty – zgodził się Krzysztof Domarecki, przewodniczący rady nadzorczej Seleny, producenta chemii budowlanej. Według niego do zwiększenia udziału rodzimego kapitału powinno się dążyć tylko w tych branżach, w których w procesie prywatyzacji popełniono jakieś błędy.

– Obecnie w skali światowej nasz region jest ewenementem pod względem udziału zagranicznego kapitału w gospodarce. Mówi się nawet o rozwoju zależnym. To nie jest więc kwestia resentymentu, tylko naprawy błędów. Chodzi o odzyskanie kontroli nad przedsiębiorstwami, które były rentowne, a które nie zostały dobrze sprzedane – tłumaczył.

Według niego odzyskanie równowagi między kapitałem rodzimym a zagranicznym skutkowałoby podniesieniem poziomu zamożności społeczeństwa. – Po pierwsze w Polsce nie zostaje zbyt wiele wartości dodanej wytwarzanej przez zagraniczne firmy. Po drugie wysokopłatne miejsca pracy są kreowane głównie w centralach spółek, a nie filiach. Musimy więc dążyć do tego, żeby w Polsce były centrale, a nie oddziały – powiedział Domarecki.

– Jestem dość fanatycznym zwolennikiem wolnego rynku, ale tam, gdzie ten rynek istnieje i wszystkie strony go szanują. Jednak tak nie zawsze jest – mówił Grzegorz Hajdarowicz, prezes Grupy Gremi, wydawcy m.in. „Rzeczpospolitej". Jak tłumaczył, to, że większość znaczących polskich mediów jest pod kontrolą zagranicznych koncernów, ma wpływ na ich przekaz, a to z kolei znajduje odzwierciedlenie np. w polityce. – Kapitał ma narodowość. Zagranicznego kapitału absolutnie bym nie przeganiał w stylu węgierskim, ale przykrywałbym kołderką polskie firmy, bo ich nie ma tak dużo – podsumował Hajdarowicz.

Reklama
Reklama

XXV Forum Ekonomiczne w Krynicy 8 – 10 września 2015 r., www.forum-ekonomiczne.pl

Forum Ekonomiczne
Polityka i biznes – nowe otwarcie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Forum Ekonomiczne
Innowacyjne leki bliżej pacjentów
Forum Ekonomiczne
Przygotowania do systemu kaucyjnego są na ostatniej prostej
Discussion
Operating with Patients in Mind
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama