„Demografia. Gospodarka Pokoleń” to projekt „Rzeczpospolitej”, w którym przyglądamy się, jak demografia zmienia polską gospodarkę. Malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym i starzenie się społeczeństwa będą miały wpływ na rynek pracy, kondycję firm, finanse publiczne, system emerytalny i ochronę zdrowia. „Rzeczpospolita” pyta ekspertów, przedsiębiorców i polityków, co zrobić, by Polska mogła nadal się rozwijać i skutecznie konkurować.

Dotychczasowe działania nie odwróciły tego trendu. Program 500+, później przekształcony w 800+, poprawił sytuację finansową wielu rodzin, ale nie przyniósł trwałego wzrostu dzietności. Publiczne finansowanie in vitro ułatwia leczenie niepłodności, lecz nie rozwiązuje samodzielnie problemu niskiej dzietności. Wątpliwości budzą też dopłaty do kredytów mieszkaniowych, które zwiększając popyt, mogą przyczyniać się do wzrostu cen.

Dlaczego rodzi się nas coraz mniej?

Przyczyny niskiej dzietności można podzielić na trzy grupy: chęć posiadania dzieci, możliwość zdecydowania się na pierwsze dziecko i warunki powiększenia rodziny. Każda wymaga nieco innych rozwiązań.

Pierwsza kategoria – „chcieć” – dotyczy planów i preferencji. Badania wskazują, że Polacy deklarują chęć posiadania większej liczby dzieci, niż faktycznie się rodzi. Nawet realizacja tych aspiracji nie musi jednak wystarczyć do osiągnięcia zastępowalności pokoleń, wynoszącej około 2,1 dziecka na kobietę. Państwo może promować rodzicielstwo, ale nie ma skutecznych narzędzi, by nakłonić ludzi do posiadania dzieci wbrew ich preferencjom. Spadek dzietności występuje zresztą w różnych kulturach i nie zależy wyłącznie od religijności czy zamożności.

Druga kategoria – „mieć pierwsze dziecko” – obejmuje przede wszystkim trudności w znalezieniu partnera, niestabilność zatrudnienia, problemy mieszkaniowe i odkładanie rodzicielstwa. Dłuższa edukacja i późniejsza stabilizacja finansowa sprawiają, że decyzje o dzieciach zapadają coraz później. Nie wszystkie przyczyny zmian w relacjach są dobrze rozpoznane, dlatego wyjaśnienia odwołujące się np. do mediów społecznościowych czy różnic światopoglądowych należy traktować ostrożnie.

Istotne są warunki życia. W największych miastach koncentrują się dobrze płatne miejsca pracy, ale również wysokie ceny mieszkań. Brakuje przystępnego cenowo najmu, a koszty kredytów utrudniają usamodzielnienie się. Niepewne zatrudnienie dodatkowo ogranicza możliwość planowania przyszłości. Rodzicielstwo wiąże się też z kosztami zawodowymi, które częściej ponoszą kobiety, szczególnie przy nierównym podziale obowiązków. Znaczenie ma dostęp do żłobków i przedszkoli.

Barierą może być również zdrowie. Niepłodność, późniejsze decyzje o dziecku i utrudniony dostęp do leczenia ograniczają możliwość realizacji planów części par. Wpływ na decyzje rodzicielskie mają też bezpieczeństwo ciąży i porodu oraz dostęp do aborcji. Badania dotyczące Polski wskazują na możliwy wpływ zaostrzenia prawa w 2020 r. na dzietność, choć skala tego efektu wymaga dalszych analiz.

Trzecia kategoria – „powiększyć rodzinę” – dotyczy kosztów wychowania kolejnych dzieci, warunków mieszkaniowych, dostępności opieki i możliwości pogodzenia pracy z życiem rodzinnym. Duże znaczenie mają również doświadczenia po pierwszym dziecku. Przeciążenie obowiązkami, problemy zdrowotne czy brak wsparcia mogą zniechęcać do kolejnych urodzeń.

Czytaj więcej

NIK sprawdza kliniki in vitro. Nie wszędzie wystarczy pieniędzy na leczenie

Nie istnieje więc jeden program, który rozwiąże kryzys demograficzny. Warto oceniać propozycje partii przede wszystkim pod kątem tego, jakie bariery usuwają i czy można oczekiwać po nich konkretnych efektów.

Czy politycy wiedzą, jak rozwiązać problem?

O propozycje poprawy sytuacji demograficznej zapytaliśmy polityków różnych ugrupowań. Widać, że coraz częściej dostrzegają znaczenie mieszkań, stabilnego zatrudnienia i usług publicznych. Problemem pozostaje jednak brak kompleksowych strategii oraz unikanie politycznie trudnych tematów.

Jednym z nich jest wiek emerytalny. Choć starzenie się społeczeństwa zwiększa presję na system emerytalny, większość partii unika dyskusji, nie mówiąc już o jego podniesieniu lub zrównaniu. Marcin Horała z Rozwoju Plus w rozmowie z Rz zauważa, że Polacy i tak będą musieli pracować dłużej, choć proces ten zachodzi również bez ustawowych zmian. Brakuje dodatkowo społecznego poparcia dla tego postulatu, co zdaniem polityka czyni ten postulat niewprowadzalnym. W środowisku Mateusza Morawieckiego pojawiła się za to koncepcja uzależnienia wysokości emerytury od liczby dzieci, które przekazywałyby część składek na świadczenia rodziców.

Mieszkania i stabilność ekonomiczna

W polityce mieszkaniowej coraz większy nacisk kładzie się na zwiększenie podaży zamiast dopłat do kredytów. KO rozwija budownictwo w ramach TBS i SIM. Rząd zapowiada na 2026 r. 8,7 mld zł na mieszkalnictwo, w tym środki z KPO, a Polska 2050 zabiega o 5 mld zł rocznie z nowego budżetu UE. Skala budownictwa społecznego i komunalnego jest jednak nadal niewielka. Rozbudowa przystępnego cenowo najmu mogłaby pomóc osobom, które nie kwalifikują się do mieszkań komunalnych, ale nie stać ich na zakup lokalu. Warunkiem jest stabilne finansowanie inwestycji i zwiększenie możliwości samorządów. Razem proponuje ambitny program budownictwa społecznego finansowany z budżetu państwa oraz ograniczenie spekulacji mieszkaniowej. Wśród postulatów partii są podatek antyspekulacyjny od trzeciego mieszkania i reforma opodatkowania najmu.

Polska 2050 wskazuje również na rozwój przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego w mniejszych miastach, co mogłoby ograniczyć koncentrację zatrudnienia w największych ośrodkach. To potencjalnie korzystny kierunek, choć trudno oczekiwać, że sam odwróci depopulację mniejszych miejscowości. Rozwój Plus zapowiada natomiast przygotowanie raportu o rynku mieszkaniowym, na bazie którego przedstawione zostaną konkretne postulaty.

Rynek pracy i usługi publiczne

Koalicja rządząca podkreśla znaczenie programu Aktywny Rodzic. Rozwój Plus proponuje w zamian pensję rodzicielską: oskładkowane świadczenie w wysokości płacy minimalnej wypłacane do ukończenia przez dziecko trzeciego roku życia. Miałoby ono zapewnić rodzinom większe bezpieczeństwo finansowe i swobodę wyboru formy opieki. Mogłoby jednak wydłużać przerwy w zatrudnieniu i wymagałoby dodatkowych środków. Rząd argumentuje, że zachęcanie rodziców do powrotu na rynek pracy sprzyja ich niezależności finansowej i aktywności zawodowej.

Razem stawia przede wszystkim na stabilne zatrudnienie i egzekwowanie praw pracowniczych. Partia wskazuje na nadużywanie umów cywilnoprawnych i fikcyjnego samozatrudnienia, a za jeden z mierników skuteczności reform uznaje wzrost udziału umów o pracę. Postuluje też równy, 480-dniowy urlop rodzicielski dzielony między rodziców oraz skrócenie tygodnia pracy do 32 godzin.

Spór o reformę Państwowej Inspekcji Pracy pokazał różnice między ugrupowaniami. Zmiany przygotowane przez minister z Nowej Lewicy poparli koalicjanci i Partia Razem, sprzeciwiły się im natomiast PiS, Rozwój Plus i Konfederacja, wskazując na ryzyko nadużywania nowych uprawnień inspekcji. Rozwój Plus proponuje także ochronę prawną pracujących ojców na wzór tej przysługującej matkom, a Polska 2050 chce, by ZUS finansował zwolnienie lekarskie związane z ciążą od pierwszego dnia.

Czytaj więcej

Trzyletni Kacper zmarł w szpitalu. Rodzice dziecka sugerują błędną diagnozę

Razem zwraca uwagę również na jakość opieki przedszkolnej. Partia wskazuje na likwidację mniejszych placówek i przepełnione grupy, proponując zmniejszenie ich liczebności z 25 do 18 dzieci. To przykład rozwiązania dotyczącego nie tylko dostępności, ale również standardu usług publicznych. Świadczenie 800+ pozostaje trwałym elementem polityki społecznej. Nie ma przekonujących dowodów, że doprowadziło do trwałego wzrostu dzietności, ale wspiera dochody rodzin i ogranicza ubóstwo dzieci.

Rozwój sieci żłobków stopniowo poprawia dostęp do opieki nad najmłodszymi, ale nadal brakuje kompleksowych rozwiązań dotyczących edukacji i ochrony zdrowia. Rosnące zainteresowanie korepetycjami i prywatnymi placówkami wskazuje na problemy części szkół publicznych. W ochronie zdrowia, mimo wzrostu wydatków i liczby lekarzy, nadal występują długie kolejki do diagnostyki, leczenia i rehabilitacji. Utrudniony dostęp do świadczeń może ograniczać aktywność zawodową i zwiększać ryzyko niepełnosprawności. Pozytywną zmianą jest publiczne finansowanie in vitro, choć jego wpływ na ogólną liczbę urodzeń pozostaje ograniczony. Zarówno KO jak i partie lewicowe postulują liberalizację prawa aborcyjnego. Pomysłów tych nie akceptuje jednak konserwatywna część parlamentu.

Relacje, postawy społeczne i migracja

Najtrudniej prowadzić politykę wobec czynników związanych z relacjami i indywidualnymi preferencjami. Nowa Lewica akcentuje bezpieczeństwo, równość i skrócenie czasu pracy, Rozwój Plus postuluje promowanie pozytywnego obrazu rodzin wielodzietnych, a Polska 2050 zwraca uwagę na wpływ mediów społecznościowych. Proponuje też ograniczenie dostępu do nich osobom poniżej 16. roku życia. Skuteczność takiego rozwiązania pozostaje jednak niepewna.

Razem również dostrzega społeczno-kulturowe przyczyny kryzysu, ale za priorytet uznaje poprawę warunków życia. Według partii wiele osób odkłada rodzicielstwo mimo chęci posiadania dzieci, ponieważ nie ma stabilnego mieszkania, obawia się utraty pracy i ponosi wysokie koszty opieki oraz edukacji.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Zbuntujcie się wreszcie, do diaska!

Zmienia się również podejście do imigracji. Część ugrupowań konserwatywnych dostrzega korzyści z migracji pod warunkiem jej kontroli, a partie liberalne coraz częściej podkreślają znaczenie sprawnego zarządzania tym procesem. Choć nadal istnieją pewne różnice, to są one mniejsze niż kilka lat temu, co ułatwi zaplanowanie wspólnej, ponadpartyjnej skutecznej polityki migracyjnej.

Politycy coraz lepiej diagnozują problemy, ale nadal brakuje systemowych rozwiązań

Politycy w dużej mierze rozpoznają podstawowe przyczyny kryzysu demograficznego, ale różnią się w ocenie sposobów jego ograniczania. Wśród propozycji łączących większość opcji są: rozwój budownictwa społecznego, poprawa stabilności zatrudnienia, lepsza opieka nad dziećmi i zmiany organizacji pracy. Co więcej, nie są to jedynie puste hasła, a realne i konkretne propozycje – od reform PIP, przez środki na konkretne cele (np. budownictwo samorządowe) czy równy podział i wydłużenie urlopu rodzicielskiego.

Nadal brakuje jednak kompleksowej strategii rozwoju gospodarczego państwa. Trudno oczekiwać większej liczby stabilnych i dobrze płatnych miejsc pracy, jeśli w Polsce nie będą rozwijała się wysokomarżowa produkcja czy sektor zaawansowanych usług. Nawet najlepsze regulacje nie zastąpią zdrowej i konkurencyjnej gospodarki. W przestrzeni publicznej pojawia się jednak bardzo wiele słusznych postulatów, które mogłyby ułatwić zakładanie i powiększanie rodzin. Trend ten należy oceniać pozytywnie, choć wskazany jest zdrowy dystans, ponieważ to etap wdrożenia należy do najtrudniejszych, czego dowodem mogą być próby rozwoju publicznego budownictwa mieszkalnego w ostatniej dekadzie.