W minionym tygodniu GUS poinformował, że PKB Polski urósł realnie w 2025 r. o 3,8 proc. rok do roku, a nie o 3,6 proc., jak dotychczas podawał. Teraz przyszedł czas na rewizję danych kwartalnych. Okazało się, że lepsza koniunktura była równomiernie „rozsmarowana” po całym minionym roku – w każdym kwartale ubiegłego roku PKB było wyższe o 0,2 pkt proc. wobec poprzednich danych. Również dane za dwa pierwsze kwartały 2026 r. GUS zrewidował o 0,2 pkt proc. w górę.

Za lepszymi danymi o PKB w 2025 r. stał wyższy popyt krajowy: w zasadzie dla każdego kwartału poprzedniego roku GUS zrewidował w górę dynamiki spożycia publicznego, prywatnego oraz inwestycji (o 0,1-0,7 pkt proc.). Jednocześnie GUS doliczył się też większej ujemnej kontrybucji salda wymiany z zagranicą, przede wszystkim za sprawą silniejszej dynamiki importu.

W pierwszej połowie 2026 r. sytuacja była nieco bardziej skomplikowana, bo w pierwszym kwartale rewizja w górę wynika przede wszystkim z lepszych danych o eksporcie (acz spożycie publiczne i dynamika nakładów na środki trwałe też okazała się wyższa). W drugim jednak znów rewizja to efekt lepszych danych o popycie krajowym, szczególnie z sektora publicznego.

Czytaj więcej

Serwerownie zamiast hałd węgla. Państwowe firmy szykują inwestycje za miliardy

Dlaczego GUS przeszacowuje dane?

Przeszacowania danych o PKB nawet ponad rok wstecz są standardową procedurą Głównego Urzędu Statystycznego. Jak wyjaśnia urząd, statystyki zostały zrewidowane z tytułu uwzględnienia pełniejszych rocznych informacji o wynikach dla całego 2025 r. dotyczących: finansów przedsiębiorstw, handlu zagranicznego w zakresie obrotów towarowych i usług oraz rachunków sektora instytucji rządowych i samorządowych opracowanych na potrzeby październikowej notyfikacji fiskalnej tego sektora. Z kolei rewizja danych za pierwsze półrocze 2026 r. wynikała nie tylko z wykorzystania bardziej aktualnych danych źródłowych, ale też ze względu na tzw. efekt przeniesienia. Chodzi o to, że rozpęd gospodarki z poprzedniego roku rzutuje też na tegoroczne statystyki.

Co wynika ze zrewidowanych danych? Po pierwsze, dużo lepsze dane w każdym kolejnym kwartale 2025 i 2026 r. o spożyciu publicznym (co można łączyć choćby z wydatkami na obronność) oraz inwestycjach (co byłoby spójne m.in. z danymi o wykorzystaniu środków z UE). Po drugie, wyraźniejszy niż dotychczas wynikało z danych spadek dynamiki konsumpcji prywatnej: z 4,9 proc. r/r w ostatnim kwartale 2025 r. do 2,8 proc. w drugim kwartale. W końcu po trzecie: że w cyklu obecnego ożywienia – gdy na razie przez dziewięć kolejnych kwartałów (od drugiego 2024 r. do drugiego 2026 r. włącznie) widzieliśmy dynamikę PKB na poziomie 3 proc. i więcej – aż w trzech kwartałach (a nie jak dotychczas wynikało w danych – tylko w jednym) gospodarka rosła wręcz w tempie z czwórką na początku. Działo się tak nie tylko w czwartym kwartale 2025 r. (nowe dane mówią o 4,3 proc. r/r), ale też trzecim tego roku (4 proc.) i drugim tego roku (4,1 proc.).

„Główny wniosek? Trzeba było nie obniżać prognoz po wybuchu wojny w Iranie” – skomentowali nowe dane ekonomiści banku Pekao. 

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja ratuje globalny wzrost. MFW ostrzega jednak przed ryzykami

Co zrewidowane dane oznaczają dla przyszłości polskiej gospodarki?

Zrewidowane w górę o 0,2 pkt proc. dane o realnym wzroście PKB w pierwszym i drugim kwartale 2026 r. dają oczywiście nadzieję, że i w całym roku polska gospodarka rosła szybciej od aktualnych prognoz, które dotychczas oscylowały w okolicach 3,5 proc. r/r.

Zgodnie z szacunkami ekonomistów, powoli jednak będziemy schodzić z takich dynamik wzrostu. Średnia prognoz dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” wskazuje, że w połowie 2027 r. (drugim, trzecim kwartale) tempo wzrostu PKB może przyhamować do okolic 3 proc. r/r, przy przyzwoitej konsumpcji – rosnącej w tempie około 3 proc. r/r – oraz spowalniającej dynamice inwestycji. – Kumulacja wydatkowania środków unijnych, w tym z KPO, będzie stymulować wysokie tempo wzrostu inwestycji do połowy 2027 r. Spadek tej dynamiki w dalszej części 2027 r. wynika z założenia stopniowego wygasania impulsu z tytułu realizacji projektów współfinansowanych ze środków UE – wyjaśnia Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ Banku. Jak zaznacza, ryzykiem dla prognoz gospodarczych pozostaje dłuższy okres wysokich cen surowców, co silniej obniżałoby konsumpcję, a w konsekwencji pogarszało także nastroje firm.