PZL-Świdnik, największa fabryka helikopterów w kraju, skąd pochodzi już 80 proc. maszyn użytkowanych przez armię (pozostałe są produkcji rosyjskiej), kusi decydentów obietnicą utworzenia w ciągu dekady 2 tys. miejsc pracy.
To robi wrażenie na Lubelszczyźnie i w samym 40-tys. Świdniku, gdzie od blisko 65 lat istnienia zakładu nie było i nie ma rodziny, która nie miałaby kogoś zatrudnionego w lotnictwie. Z PZL w świat wyleciało w tym czasie 7,5 tys. helikopterów. A dziś technicy firmy nadal otaczają serwisową opieką 250 maszyn w 40 krajach.