Pracodawcy RP opracowali raport dotyczący regulacji i deregulacji w Polsce.
- Niestety wykonujemy jeden krok do przodu, a później 2 kroki w tył. Działania deregulacyjne giną w tłumie pozostałych zmian, które są wprowadzane w życie – mówił Kozłowski.
Przyznał, że w każdym z 3 głównych obszarów (prowadzenie działalności gospodarczej, podatki i prawo pracy) obciążenia regulacyjne przedsiębiorców się zwiększyły.
- Opracowaliśmy specjalny indeks deregulacji, który pokazuje o ile zmieniało się natężenie obciążenia przedsiębiorców obowiązkami o charakterze biurokratycznym. Wniosek jest mało optymistyczny - tłumaczył Kozłowski.
Zaznaczył, że z jednej strony rząd rzeczywiście wprowadza pewne deregulacyjne zmiany. Nawet w podatkach, które są najbardziej regulowanym obszarem z uwagi na uszczelnianie systemu.
- Obniżono stawkę CIT dla małych firm z 19 do 15 proc., przyspieszono amortyzację do 100 tys. zł, podwyższono próg podatku rozliczania w ramach ryczałtu. To nie jest tak, że jedyne, co rząd robił, to utrudniał życie przedsiębiorcom. Niestety przeważał wektor idący w kierunku regulacji - ocenił Kozłowski.
Pracodawcy RP widzą potrzebę, żeby nowe regulacje, które są konieczne, były wprowadzane w sposób przemyślany, żeby były reguły stanowienia prawa.
- Np. kiedy dostrzegamy potrzebę wprowadzenia nowej regulacji, zastanawiamy się jakie inne obowiązujące przepisy są zbędne – tłumaczył.
- Nie tylko nasz raport pokazuje, że jeśli chodzi o objętość tworzonych przepisów mamy nadprodukcję. To jest problem również ustaw deregulacyjnych. Żeby zderegulować jakiś obszar, kilka wybranych, wąsko zakrojonych dziedzin, potrzebujemy ustawy na 300 stron, żeby wprowadzić drobne zmiany – mówił.
- Paradoksem tych deregulacji jest to, że one wprowadzają nowe przepisy. Mimo, że one są mniej surowe dla przedsiębiorców, to jest ich więcej – dodał.