fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Atak na 14-latkę. Śledczy liczą na biegłych

Fotorzepa, Robert Wójcik
Biegły oceni, czy obrażenia, jakich miała doznać ofiara napaści rasistowskiej, mogły powstać w podanych przez nią okolicznościach.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", śledczy, próbując ustalić wiarygodność relacji nastolatki – zdecydowali się zasięgnąć opinii eksperta z zakresu medycyny sądowej. Chodzi o ocenę uszkodzeń ciała, jakie rzekomy napastnik miał spowodować u pokrzywdzonej.

– Postawiliśmy biegłemu dwa pytania: jakiego rodzaju obrażeń doznała pokrzywdzona i czy mogły powstać w okolicznościach przez nią podanych – mówi nam prok. Katarzyna Dobrzańska, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota, która prowadzi śledztwo w sprawie incydentu.

Do ataku na nastolatkę pochodzenia tureckiego miało dojść przy ul. Słupeckiej w dzielnicy Ochota. Do wracającej ze szkoły dziewczynki podszedł ok. 40-letni mężczyzna, którzy zaczął ją popychać, szarpać i obrażać, wykrzykując pod jej adresem m.in. słowa „Polska dla Polaków" – co miało wskazywać na rasistowski motyw, jakim się kierował.

Sprawa ataku odbiła się echem i poruszyła polityków. Premier RP Mateusz Morawiecki po jej nagłośnieniu przez media napisał na Twitterze: „Nie ma miejsca na rasizm w Polsce. Atak na dziewczynkę z powodu koloru jej skóry jest godny najwyższego potępienia. Zrobimy wszystko, żeby Polska była bezpieczna dla każdego".

Po zawiadomieniu złożonym przez ojca dziewczynki (wcześniej trafiła do szpitala, gdzie wykonano jej obdukcję) prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie stosowania przemocy z powodu „przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej" (art. 119 kodeksu karnego).

Rzekomego napastnika do dziś nie ustalono i problem w tym, że najwyraźniej śledczy mają wątpliwości, czy do zdarzenia w podanych przez nastolatkę okolicznościach w ogóle doszło.

Miejskie kamery znajdujące się w pobliżu miejsca rzekomej napaści zarejestrowały przechodniów, jednak w żadnym z nich nastolatka nie rozpoznała mężczyzny który miał ją zaatakować. – Sprawca, oddalając się, powinien zostać uchwycony przez którąś z okolicznych kamer. Tymczasem wygląda na to, że „rozpłynął się w powietrzu" – mówi nam jeden ze śledczych.

– Zbadano nagrania monitoringu z czterech miejsc, przy czym niektóre były objęte kilkoma kamerami. Pokrzywdzona nie rozpoznała napastnika – mówiła nam w marcu prok. Katarzyna Dobrzańska.

Nastolatka przesłuchana w obecności psychologa potwierdziła fakt napaści, prokuratura nie zdradza, czy jej zeznania uznała za wiarygodne.

Aby dociec prawdy, śledczy sięgnęli więc po opinię biegłych, i to z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Obecnie trwa jej analiza. Prokuratorzy mają nadzieję, że dzięki nim uda się wyjaśnić, czy charakter uszkodzeń ciała, jakich doznała dziewczynka (m.in. powierzchowne obrażenia naskórka) odpowiadają przebiegowi ataku wskazanemu przez pokrzywdzoną.

Dotychczas oprócz relacji nastolatki brak jest innych obiektywnych dowodów potwierdzających lub wykluczających jej wersję wydarzeń. Nie udało się – jak wynika z naszych informacji – znaleźć też świadków, którzy widzieliby zdarzenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA