fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Rakietowa „Wisła” nas osłoni, da też impuls zbrojeniówce

Największy w historii armii program zbrojeniowy rodzi pytania. Czy patrioty kupione w USA nas obronią? I czy wielka inwestycja modernizacyjna da technologiczną ostrogę przemysłowi?

Plan budowy tarczy powietrznej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Wisła wchodzi w stadium realizacji. Ogromny, skomplikowany projekt z rakietowym systemem Patriot w roli głównej ma zapewnić osłonę miejscom koncentracji wojsk, strategicznym obiektom i elementom infrastruktury krytycznej państwa.

Gigantyczny wydatek na rakietowy oręż niezbędny do obrony RP budzi też zrozumiałe nadzieje na inwestycje offsetowe. O największych wyzwaniach, jakie stanęły przed wojskiem, polskim przemysłem i MON już na starcie realizacji programu „Wisła", dyskutowali w redakcji „Rzeczpospolitej" wojskowi odpowiedzialni w MON za negocjowanie umowy z administracją USA, reprezentanci przemysłu, militarni eksperci i przedstawiciele koncernu Raytheon – producenta zestawów Patriot.

– Jakie są obecnie, na wstępnym etapie realizacji programu „Wisła", najistotniejsze zadania polskiego przemysłu, MON, a także ich amerykańskich partnerów? – pytał moderujący dyskusję red. Marcin Piasecki, publicysta i komentator „Rzeczpospolitej".

Płk Michał Marciniak, pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. pozyskania i wdrażania do sił zbrojnych systemu „Wisła", szef polskiej grupy negocjacyjnej w Inspektoracie Uzbrojenia (IU), żartował, że po podpisaniu 28 marca przez ministra Mariusza Błaszczaka dokumentu uruchamiającego pierwszą fazę realizacji „Wisły", czyli pozyskania dwóch baterii Patriot, zespół negocjatorów miał niewiele czasu na świętowanie. Przed ekspertami armii i ich partnerami w USA stoi teraz konieczność uzgodnienia co najmniej dziesięciu konkretnych sektorowych umów dotyczących realizacji szczegółowych zobowiązań na szczeblu rządowym (m.in. w dziedzinie kryptografii, oprogramowania czy umiejętności zarządzania projektem), a także przemysłowym – związanym z zamówieniami w polskiej zbrojeniówce.

– Trzeba szybko przełożyć na język umów i kontraktów wszelkie zobowiązania, jak np. zakup floty pojazdów transportowych Jelcz czy budowy w Hucie Stalowa Wola wszystkich 16 wyrzutni zamawianych już w pierwszej fazie wykonania programu – tłumaczył płk Marciniak.

Inspektorat Uzbrojenia MON przewiduje, że międzyrządowe umowy da się sfinalizować jeszcze w I półroczu 2018 r. Na uzgodnienie kontraktów przemysłowych potrzeba więcej czasu i zajmą się nimi fachowcy z trzech specjalnych zespołów IU zajmujących się kwestiami mobilności, łączności i radiolokacji. To oni mają zdecydować, jak scalić elementy produkowane w kraju z istniejącą amerykańską strukturą i techniką systemu Patriot.

Offsetowe dylematy

– To oczywiste, że przyświeca nam idea, aby w maksymalnym stopniu zaangażować w produkcję elementów rakietowego systemu polskie firmy – mówił płk Marciniak.

Ale nie mniej ważne jest, zwłaszcza po nie najlepszych doświadczeniach z offsetem za samoloty F-16, realistyczne podejście do kompensacyjnych inwestycji. – Przyjęliśmy zasadę, że zwłaszcza w I fazie „Wisły" produkcyjne zobowiązania muszą być dostosowane do technologicznych możliwości rodzimych firm. Nic nam po wyrafinowanych i kosztownych technologiach, jeśli w krajowych zakładach nie udałoby się ich zastosować i w pełni wykorzystać – tłumaczył Marciniak.

– Czy jednak przy tak kosztownej inwestycji, wartej w pierwszej fazie 4,75 mld dol., offset wartości niespełna miliarda złotych to nie nazbyt skromna rekompensata za związany z patriotami wysiłek polskiego budżetu? – pytał Marcin Piasecki.

– Mieliśmy na uwadze nadrzędny cel: sprawne zapewnienie nowych zdolności obronnych, a także efektywne wdrożenie offsetowych technologii przez przemysł, a więc zastosowaliśmy podejście jak najbardziej pragmatyczne – podkreślał polski negocjator.

Beata Górka-Winter, niezależny ekspert ds. obronności, jest zdania, że polski przemysł, który już od lat znał założenia programu „Wisła" i planowanej modernizacji systemów obrony przeciwlotniczej, znów nie zdążył się przygotować do wdrażania zagranicznych technologii. – Dlaczego nie wykorzystano doświadczeń związanych z zakupami myśliwców F-16? – pytała analityk.

Zastrzeżenia do offsetu za patrioty miał także Mariusz Cielma, szef fachowego pisma „Nowa Technika Wojskowa".

– Poprzestanie, przynajmniej w pierwszym etapie, na podwoziach Jelcza czy stosunkowo prostych konstrukcjach wyrzutni, gdy technologiczne potrzeby w dziedzinie systemów zarządzania walką czy technologii rakietowych w krajowej zbrojeniówce są ogromne – to wymagania zdecydowanie poniżej oczekiwań – stwierdził Cielma.

John Baird, wiceprezes ds. Polski w Raytheon Integrated Defense Systems, nie podzielił tych opinii. Argumentował, że wśród zobowiązań kompensacyjnych znalazła się m.in. strategicznie ważna, ale wyjątkowo trudna do wycenienia oferta przeniesienia do Polskiej Grupy Zbrojeniowej umiejętności zarządzania wielkimi najbardziej złożonymi, przemysłowymi projektami.

– Aby zdobyć cenne kompetencje w dziedzinie integracji i zharmonizowania systemów rakietowych typu Patriot, koncern Raytheon zdobywał doświadczenia latami. Dziś tę wiedzę jest zdecydowany przekazać PGZ. Poza tym nie można rozpatrywać wartości offsetu i transferu technologii tylko na podstawie uzgodnień I fazy kontraktu, gdyż największy ich zakres przypadnie na II fazę. A to umożliwi nam osiągnięcie w skali obu faz co najmniej 50-proc. udziału polskiego przemysłu w budowie polskiego systemu Patriot – zadeklarował John Baird.

Nowe kompetencje

– Nie zgadzam się z lekceważącą oceną zamówień na wyrzutnie dla HSW. To ważny i bardzo wymagający element zestawu bojowego Patriot. Ponadto, gdy HSW opanuje technologię ich produkcji, będzie mogła je eksportować do innych użytkowników systemu na całym świecie. Także elektroniczne komponenty sterowania, zarządzania walką i łączności, które już teraz obejmie offset, to hi-tech najwyższej próby – przekonywał Pete Bata, wiceprezes ds. Polski w Raytheon IDS.

Powtórzył, że PGZ, polski lider przemysłu zbrojeniowego, będzie mógł nowe umiejętności w dziedzinie zarządzania projektami spożytkować przy innych rozwojowych przedsięwzięciach.

Wezwany do offsetowej tablicy prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Jakub Skiba przypomniał, że już w I fazie realizacji „Wisły" do konsorcjum przemysłowego zawiązanego w PGZ trafi 46 kompensacyjnych projektów. Ich nominalną wartość dla I fazy oszacowano na blisko 1 mld zł.

– Aczkolwiek z naszych analiz wynika, że jeśli rozsądnie wykorzystamy w krajowej zbrojeniówce amerykańskie offsetowe zamówienia i inwestycje, PGZ zyska na tym co najmniej dwa razy tyle w formie dodatkowych przychodów – mówił.

Szef PGZ poinformował, że są podejmowane intensywne działania, aby w podległych mu firmach odbudować zdolność do absorbowania zagranicznych innowacyjnych technologii. Ale to wymaga – jego zdaniem – istotnych zmian w spółkach i konsekwentnej pracy u podstaw.

– Niestety w ostatnich dekadach wprowadzania w zbrojeniówce zasad gospodarki rynkowej te kwestie zostały zaniedbane. Niech przykładem tego, ile można było dokonać w sektorze zbrojeniowym, rozsądnie podchodząc do współpracy z podmiotami zagranicznymi, m.in. z USA, będzie sojusznicza Turcja – narzekał prezes PGZ.

Prezes Skiba nie ma wątpliwości, że już w I fazie „Wisły" dzięki kooperacji z czołowymi koncernami zbrojeniowymi z USA uda się wzmocnić sektor obronny w kraju.

– Na program „Wisła" staramy się patrzeć jak na wstęp i kompetencyjny pomost do realizacji własnymi siłami kolejnego segmentu przyszłej tarczy przeciwlotniczej, czyli systemu krótkiego zasięgu Narew. Robimy wszystko, aby potrzebne PGZ umiejętności dotyczące złożonych systemów przeciwlotniczych zyskane dzięki wprowadzaniu do Polski patriotów pozostały w naszej organizacji biznesowej. Tym bardziej że atmosfera rozmów z amerykańskim przemysłem jest dobra, cenimy sobie życzliwość i partnerskie podejście Amerykanów – podkreślał szef PGZ.

Technologie z USA

Szef zespołu negocjacyjnego płk Marciniak nie ma wątpliwości, że dla zintensyfikowania współpracy technologicznej przy okazji zakupu patriotów kluczowe znaczenie będzie miało wynegocjowanie warunków realizacji drugiej fazy programu „Wisła" i zakupu sześciu kolejnych baterii. Pierwsze uzgodnienia w tej sprawie miały miejsce już podczas kwietniowej wizyty ekspertów IU w USA.

Przedmiotem pogłębionej kooperacji będzie przede wszystkim budowa w kraju istotnych komponentów, m.in. niskokosztowych rakiet SkyCeptor. To na II etapie wdrażania „Wisły" z nowoczesnym systemem dowodzenia IBCS integrowane będą polskie stacje radiolokacyjne, specjalnie zaprojektowane i budowane w warszawskich zakładach PITRadwar.

PGZ liczy także na dostęp do technologii nowego, testowanego właśnie radaru Raytheona o polu widzenia 360 stopni AESA, wykorzystującego wydajne procesory oparte na najnowocześniejszej technologii azotku galu (GaN).

Prezes Skiba także liczy na więcej i zdaje się mieć do tego podstawy: podczas debaty ujawnił, że w negocjowanej właśnie II fazie „Wisły" inwestycje offsetowe obejmą 57 projektów kompensacyjnych. Jeśli uda się je uzgodnić z Amerykanami po myśli PGZ, nominalna wartość offsetowych zobowiązań wyniesie dużo ponad 3 mld zł. Według szefa PGZ oznacza to, że Grupa tylko z tego tytułu może w rzeczywistości zwiększyć przychody w przyszłości nawet o 8 mld zł.

– Liczy się też biznesowy i strategiczny cel, jakim jest wejście na partnerskich zasadach do łańcucha dostaw globalnych koncernów zbrojeniowych z USA – mówił Skiba.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA