fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Związki idą na wojnę z zarządem Poczty Polskiej

Poczta Polska
Adobe Stock
Państwowy operator chce w tym roku zredukować zatrudnienie o grubo ponad 7 tys. osób. To miałoby poprawić fatalną kondycję finansową spółki. Pracownicy grożą jednak sporem zbiorowym i strajkiem.

Tak ostrego sporu między popierającą rząd Solidarnością a władzami Poczty Polskiej (PP) jeszcze nie było. NSZZ Solidarność i OPZZ, a także ponad 20 innych związków zawodowych działających w państwowej spółce zawarło sojusz. Zamierzają walczyć o zachowanie tysięcy miejsc pracy, które zarząd PP chce zlikwidować.

Czytaj także: Poczta przygotowuje rekordowe inwestycje

Redukcja ma dotyczyć niemal 7,3 tys. etatów, z czego 2 tys. osób ma odejść w ramach zwolnień grupowych. To aż 11 proc. obecnego stanu zatrudnienia. Pracownicy postawili sprawę na ostrzu noża i domagają się rezygnacji z tego planu. Na spełnienie tego warunku dają zarządowi czas do piątku. Inaczej ogłoszą spór zbiorowy, a nawet strajk.

Potrzebna pomoc z budżetu państwa

Takiej sytuacji w PP nie było od wielu lat. Tymczasem spółka kierowana przez Tomasza Zdzikota ma problem – bez redukcji znacząco maleją szanse na realizację ogłoszonej niedawno nowej strategii do 2023 r. Nie jest tajemnicą, że pocztowa firma musi szukać pieniędzy. A resort infrastruktury nie pomaga. Kłopot jest choćby z przekonaniem kierowców i doręczycieli do służbowych podróży, bo tzw. kilometrówka jest zbyt niska. Wspólna Reprezentacja Związkowa PP wystosowała do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka pismo, w którym apeluje o natychmiastową zmianę rozporządzenia w sprawie zwrotu kosztów za używanie pojazdów niebędących własnością pracodawcy. Obecnie obowiązująca stawka nie wystarcza bowiem – zdaniem związkowców – na pokrycie kosztów paliwa, ubezpieczenia i eksploatacji aut.

Czytaj także: Rewolucja na Poczcie. Koniec ze znaczkami

Piotr Saugut, przewodniczący NSZZ Listonoszy, podkreśla, że dotychczasowe działania resortu w sprawie, która podnoszona jest od dawna, prowadzone są nieudolnie. Sugeruje wręcz, że długi proces analiz w ministerstwie jest działaniem celowym, mającym maksymalnie przeciągnąć w czasie wprowadzenie urealnionych stawek.

Ale to niejedyny problem. Stale topnieje bowiem popyt na listy, które stanowią wciąż kluczowe źródło przychodu. W 2019 r. spadki przekroczyły 9 proc., a w 2020 r. wpływy ze sprzedaży usług listowych i reklamowych były o blisko 10 proc. niższe od planowanych i niemal o 6 proc. mniejsze od tych z 2019 r.

Dla funkcjonowania PP kluczowym obciążeniem staje się też pełnienie funkcji tzw. operatora wyznaczonego. Świadczenie usługi powszechnej (spółka musi dysponować siecią placówek zapewniających dostępność w całym kraju) jest nierentowne. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, strata PP z tego tytułu w ub.r. miała wynieść blisko 0,5 mld zł. Bogumił Nowicki, przewodniczący pocztowej Solidarności, wskazuje, że do 2020 r. państwowa spółka – inaczej niż wielu zagranicznych operatorów – nie otrzymywała żadnej pomocy z budżetu. W efekcie Poczta Polska musi dofinansowywać świadczenie nierentownych usług powszechnych z innych rodzajów działalności, co skutkuje brakiem pieniędzy na modernizacje i inwestycje rozwojowe. „S" zwróciła się o pilną zmianę prawa pocztowego, by umożliwić państwowe wsparcie dla operatora.

Ryzyko paraliżu Poczty

Potężna redukcja zatrudnienia to zdaniem zarządu PP rozwiązanie, którego nie da się uniknąć. Związki zawodowe, które zawiązały wspólny front, twierdzą, że taka skala ograniczania etatów – bez badań obciążenia pracą i odpowiednich analiz skutków – to działanie nieprzemyślane, które doprowadzi do paraliżu PP.

Zdaniem związkowców już ubiegłoroczny program dobrowolnych odejść spowodował zakłócenia w pracy (w jego ramach odeszło ok. 3 tys. pracowników, z tego 30 proc. w administracji). „Dyrektorzy regionalni zmuszani są do skracania czasu otwarcia placówek, zamykania okienek. Już obecnie Poczta nie jest w stanie zapewnić właściwej terminowości doręczenia przesyłek" – czytamy w piśmie Prezydium Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Pracowników PP.

Ponad 20 organizacji związkowych ostrzegło właśnie władze spółki, że – jeśli plan masowej redukcji nie zostanie wycofany – automatycznie wejdą one 26 marca w spór zbiorowy (ZZ Pracowników PP „Wschód" już ogłosił spór zbiorowy). Wspólna Reprezentacja Związkowa mówi wprost: brak porozumienia doprowadzi do strajku. Pracownicy ze związku WZZPP, kierowanego przez Piotra Moniuszkę, podkreślają, iż redukcja zatrudnienia to droga na skróty, i zapowiedzieli, że zrobią wszystko, by nie doszło do zwolnień.

Poczta zajmie się e-korespondencją

Odpowiedzią na rosnącą tzw. e-substytucję, czyli zastępowanie listów e-mailami, ma być ustawa o doręczeniach elektronicznych. W jej ramach Poczta Polska stanie się operatorem odpowiedzialnym za cyfrową komunikację instytucji państwowych (zarówno między sobą, jak i z obywatelami). Marek Zagórski, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa, przekonywał niedawno, że cyfrowa PP ma być ważnym elementem cyfrowego państwa, a e-doręczenia zmodernizują administrację. Wszystkie urzędy będą zobowiązane do komunikowania się drogą elektroniczną. – Rok 2020 pokazał, że takie zmiany są konieczne – obywatele przenieśli się do sieci i ten trend się nie odwróci – twierdził Zagórski. PP podaje, iż jest w fazie budowy systemów e-doręczeń. Podmioty publiczne dostaną skrzynki o poj. 15 GB (z czego faktycznie w użyciu będzie 8 GB, bo 7 GB ma stanowić przestrzeń zapasową).

Tomasz Zdzikot prezes Poczty Polskiej

Poczta obserwuje otoczenie rynkowe, w tym niekorzystne warunki rynku pracy. Rynek pracownika i zakładana bardzo wysoka dynamika wzrostu płacy minimalnej będą wpływać na wzmocnienie priorytetów PP związanych z poprawą efektywności, przyspieszeniem automatyzacji i istotnych zmian technologicznych. Wpływ sytuacji związanej z pandemią tylko przejściowo zmniejsza siłę wpływu tego czynnika na działania spółki. Konsekwencją zmian struktury biznesu, m.in. spadków wolumenów listowych oraz transformacji cyfrowej, są zmiany w strukturze i dopasowaniu skali zatrudnienia. PP rozpoczęła procedurę zmierzającą do redukcji zatrudnienia o nie więcej niż 2 tys. osób. Plan ograniczenia liczby etatów, zawarty w dotychczasowej strategii, zakładał cięcia na poziomie kilkunastu tysięcy miejsc pracy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA