Reklama

Wszyscy jesteśmy imigrantami. Antyukraińska histeria w Polsce jest absurdalna

Wnioskowanie na podstawie rodowodu, nazwiska czy wyglądu jest bronią obosieczną. W PiS-ie, w Konfederacji i w Kancelarii Prezydenta, tak jak w całej Polsce, nie brakuje ludzi, których nazwisk nie da się wywieść z języków słowiańskich.
Obawy przed „obcością” są tak stare, jak polska świadomość narodowa. Zagrożenia lingwistyczne dostrz

Obawy przed „obcością” są tak stare, jak polska świadomość narodowa. Zagrożenia lingwistyczne dostrzegł już przecież Mikołaj Rej, przypominając Polakom, że „nie gęsi, lecz swój język mają”

Foto: Wojtek RADWAńSKI/AFP

Forsowana ostatnio przez polityczną prawicę histeria antyukraińska przykryła na chwilę fobię antyniemiecką, ale jedna i druga odwołuje się do ciemnych stron naszej mentalności, gdzie skrywa się wciąż pierwotny strach przed „obcym”, który z definicji stanowił kiedyś potencjalne zagrożenie. Nie wszyscy potrafią sobie z nim poradzić, mitygując tę instynktowną obawę racjonalnymi argumentami.

Ci folgujący sobie w mowie nienawiści niekoniecznie są tylko politycznymi cynikami. Można bowiem podejrzewać, że mogli wreszcie uzewnętrznić swoje faktyczne osobiste obawy, skrywane wcześniej wstydliwie przed opinią publiczną, w której zdawała się przeważać opinia, że „zgoda buduje” – nie tylko wewnątrz wspólnoty, ale też i w stosunkach z sąsiadami. Kiedy demonstrowanie poglądów ksenofobicznych przestało być wstydliwą przypadłością jednostkowych dziwaków, odważniejsi już hunwejbini polityczni dali swobodny upust swoim lękom.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Dostęp do treści RP.PL za 19 zł miesięcznie!

Bądź na bieżąco z najważniejszymi informacjami z kraju i ze świata. Czytaj treści od Rzeczpospolitej — najbardziej opiniotwórczego źródła.

Polityka, wydarzenia, społeczeństwo, ekonomia i psychologia.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama