Amsterdamski port lotniczy, jeden z najważniejszych węzłów przesiadkowych w Europie może odetchnąć. Najwyższy sąd administracyjny w Holandii stanął po stronie przewoźników i uchylił decyzję rządu o wprowadzeniu sztywnego limitu lotów. Pierwotnie gabinet planował ograniczenie liczby startów i lądowań do 478 tysięcy rocznie, co miało być odpowiedzią na protesty mieszkańców dotyczące uciążliwego hałasu.
Czytaj więcej
Rok 2025 polskie lotniska zamknęły liczbą prawie 66,3 miliona obsłużonych pasażerów. To rekordowa liczba, przy tym wyższa od zeszłorocznej o 14,4 p...
Sąd: Mniej latania, to nie droga do zmniejszenia hałasu
Spór o skalę działalności Schiphol trwa od kilku lat. Dzieli holenderski rząd i branżę lotniczą. Głównym powodem uchylenia przepisów były jednak błędy proceduralne i zignorowanie unijnych wymogów tzw. „zrównoważonego podejścia”. Jak informuje dziennik NRC, sąd uznał, że rząd nie potrafił zagwarantować, żeby proponowana redukcja faktycznie przełożyła się na odczuwalny spadek hałasu w otoczeniu lotniska.
Sędziowie zwrócili uwagę na kluczowy fakt: nowoczesne maszyny są znacznie cichsze niż nawet te sprzed kilku lat, więc sama liczba operacji lotniczych przestała być precyzyjnym wyznacznikiem uciążliwości. „Minister nie może zagwarantować redukcji hałasu samym limitem” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku cytowanym przez NRC.
Według sądu, tak drastyczne środki jak limity mogą być wprowadzane dopiero, gdy zawiodą inne metody – na przykład modernizacja floty i skorygowanie tras samolotów podchodzących do lądowania. „W obecnej sytuacji określenie maksymalnej liczby lotów po prostu nie wchodzi w grę jako środek doraźny” – argumentował sąd.
Bilety nie zdrożeją, lotów nie ubędzie
Wyrok oznacza, że lotnisko wraca do reguł z 2008 roku, które nie przewidują sztywnego rocznego limitu, co w praktyce pozwala na realizowanie nawet 500 tysięcy startów i lądowań rocznie. Co ważne dla pasażerów lotów czarterowych, utrzymano jednak ograniczenie lotów nocnych (z 32 tysięcy do 27 tysięcy rocznie), ponieważ ten konkretny zapis nie został zaskarżony przez linie lotnicze.
Dla podróżnych decyzja sądu oznacza przede wszystkim utrzymanie siatki połączeń. Gdyby limity pozostały w mocy, linie lotnicze – z KLM na czele – byłyby zmuszone do zamknięcia wielu tras. Jak ostrzegali eksperci, doprowadziłoby to do drastycznego wzrostu cen biletów i mniejszego wyboru połączeń, szczególnie tych dalekodystansowych do Azji i obu Ameryk.
Czytaj więcej
Mniej lotów to mniejszy hałas - według tej prostej zasady rząd Holandii zamierza uregulować pracę lotniska Schiphol w Amsterdamie. Rocznie będzie m...
Władze Schiphol i przedstawiciele KLM wyrazili satysfakcję z wyroku, zaznaczając, że od początku deklarowali chęć zmniejszenia hałasu poprzez wymianę samolotów na nowsze, cichsze. Branża zyskała teraz czas na zaplanowanie nadchodzącego sezonu letniego bez widma przymusowych cięć.
Mimo porażki w sądzie, rząd nie składa broni. Ministerstwo Infrastruktury już zapowiedziało przygotowanie nowego pakietu regulacji, tym razem lepiej uzasadnionego pod kątem merytorycznym i zgodnego z wytycznymi Komisji Europejskiej.