Ten wieczór miał być jak jazda kolejką górską bez zapiętych pasów. I taki właśnie był. Widowisko najwyższej jakości, bez kalkulacji i zimnego wyrachowania, pochwała pięknego, ofensywnego futbolu.

Takich atrakcji się spodziewaliśmy, bo – używając terminologii bokserskiej – mierzyły się drużyny wagi ciężkiej. Bayern poniósł w tym sezonie tylko dwie porażki we wszystkich rozgrywkach, Paryżanie przegrali więcej meczów w samej lidze francuskiej (pięć), ale to oni bronią trofeum, a w europejskiej czołówce zadomowili się na dobre. To ich trzeci półfinał Champions League z rzędu.

PSG – Bayern. Szalone widowisko w Paryżu

To jednak Bawarczycy, którzy musieli sobie radzić bez zawieszonego za kartki trenera Vincenta Kompany'ego, weszli lepiej w to spotkanie i w 17. minucie cieszyli się z prowadzenia. Do rzutu karnego, podyktowanego za faul na Luisie Diazie, podszedł niezawodny Harry Kane i strzelił 54. gola w tym sezonie, 13. w Lidze Mistrzów.

Gospodarze musieli ruszyć do ataku. I tak zrobili. Znakomitą okazję do wyrównania zmarnował co prawda Ousmane Dembele, ale chwilę później po indywidualnym rajdzie trafił Chwicza Kwaracchelia. Minęło kilka minut i PSG już prowadziło. Bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył głową Joao Neves, mierzący 174 cm.

To nie był jednak koniec, bo jeszcze przed przerwą wyrównał, zupełnie nieatakowany przez rywali, Michael Olise, a już w doliczonym czasie jedenastkę dla gospodarzy (za zagranie piłki ręką przez Alphonso Daviesa) wykorzystał pewnym uderzeniem Dembele.

Kiedy drugi półfinał Ligi Mistrzów?

Paryżanie schodzili do szatni, prowadząc 3:2. Przerwa pozwoliła wszystkim nieco ochłonąć po tych emocjach. Pozostawało pytanie, czy w drugiej połowie obie ekipy zdołają utrzymać tak intensywne tempo.

Zdołały, choć tylu goli, co w pierwszej, już nie zobaczyliśmy. Najpierw trafiali gospodarze. Po bramkach Kwaracchelii i Dembele wydawało się, że Paryżanie robią wielki krok w stronę awansu. Ale przewagę, na którą tak błyskawicznie zapracowali, równie szybko roztrwonili.

Rozmiary porażki Bayernu zmniejszyli Dayot Upamecano i Diaz. Biorąc pod uwagę, że rewanż odbędzie się w Monachium, czeka nas wieczór pełen wrażeń.

W środę do gry przystąpi druga para półfinałowa. Atletico podejmie w Madrycie Arsenal. Przebić to, co wydarzyło się w Paryżu, będzie ciężko, ale to przecież Liga Mistrzów, więc żaden scenariusz nie jest nieprawdopodobny.

LIGA MISTRZÓW – PÓŁFINAŁY

Paris Saint-Germain – Bayern Monachium 5:4
Rewanż 6 maja

Środa
Atletico Madryt – Arsenal (21.00, TVP 1, Canal+ Extra 1)
Rewanż 5 maja