Dyskusja o języku inkluzywnym i feminatywach często przedstawiana jest jako spór ideologiczny. Tymczasem w administracji publicznej chodzi przede wszystkim o trzy wartości: precyzję, szacunek i widzialność. Język powinien wyrażać rzeczywistość społeczną, a rzeczywistość współczesnej administracji jest jednoznaczna: kobiety pełnią w niej różne funkcje, zajmują stanowiska kierownicze i stanowią większość zatrudnionych (w korpusie służby cywilnej zajmują aż 74 proc. etatów). Pytanie nie brzmi więc, czy kobiety są obecne w administracji. Pytanie brzmi raczej, czy język administracji potrafi tę obecność dostrzec.