Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie inicjatywy pojawiają się, aby oznaczyć treści tworzone bez udziału sztucznej inteligencji?
- Z jakich przyczyn rośnie zapotrzebowanie na treści z potwierdzonym ludzkim autorstwem?
- Jakie wyzwania dla konsumentów stwarza brak spójnych standardów i różnorodność oznaczeń?
- Jak trend „Human Premium” wpływa na ekonomiczną wartość i postrzeganie produktów stworzonych przez człowieka?
To odpowiedź na rosnącą krytykę wykorzystywania sztucznej inteligencji i obawy, że miejsca pracy, a nawet całe zawody, mogą zostać wyparte przez automatyzację. Napisy takie jak „Proudly Human”, „Human-made”, „No AI” czy „AI-free” zaczynają pojawiać się na filmach, w marketingu, książkach i na stronach internetowych.
Jest obecnie co najmniej osiem inicjatyw, które próbują stworzyć oznaczenie mogące zdobyć globalną rozpoznawalność podobną do znaku Fair Trade stosowanego przy produktach wytwarzanych w sposób etyczny. Problem polega jednak na tym, że powstaje wiele konkurujących ze sobą oznaczeń. Do tego dochodzi niejasność, co dokładnie oznacza „produkt bez AI”. Zdaniem ekspertów konsumenci mogą zostać zdezorientowani, jeśli nie powstanie jeden wspólny standard.
Coraz więcej oznaczeń. Ludzie się buntują?
– Sztuczna inteligencja powoduje ogromne zmiany, a różne definicje tego, co jest „stworzonym przez człowieka”, wprowadzają zamieszanie wśród konsumentów – mówi BBC dr Amna Khan z Manchester Metropolitan University. Jej zdaniem uniwersalna definicja jest konieczna, aby budować zaufanie i pewność odbiorców.
Czytaj więcej
Autonomiczne agenty sztucznej inteligencji potrafią omijać zabezpieczenia, ujawniać poufne dane, manipulować innymi systemami AI oraz działać na sz...
Różne systemy oznaczeń wprowadzają firmy i organizacje non-profit z Wielkiej Brytanii, Australii i Stanów Zjednoczonych. Rozwój certyfikatów „AI-free” jest odpowiedzią na rosnące wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji w wielu branżach, takich jak moda, reklama, wydawnictwa, obsługa klienta czy muzyka.
Niektóre oznaczenia – jak projekty no-ai-icon.com, ai-free.io czy notbyai.fyi – można pobrać i stosować niemal bez żadnej kontroli lub po niewielkiej opłacie. Inne systemy, jak aifreecert, wymagają płatnej certyfikacji oraz dokładnej weryfikacji. Audytorzy wykorzystują analityków oraz oprogramowanie wykrywające treści tworzone przez AI.
Problem z definicją „bez AI”
Eksperci podkreślają jednak, że uzgodnienie wspólnej definicji „ludzkiej twórczości” będzie bardzo trudne, ponieważ sztuczna inteligencja jest już obecna w wielu narzędziach używanych na co dzień. – AI jest dziś tak powszechna i zintegrowana z różnymi platformami, że bardzo trudno ustalić, co naprawdę oznacza „AI-free” – mówi badaczka sztucznej inteligencji Sasha Luccioni. Jej zdaniem sztuczna inteligencja działa raczej na pewnym spektrum, dlatego prosty podział na „AI” i „bez AI” może być niewystarczający.
Eksperci wskazują, że największym wyzwaniem dla nowych znaków jakości jest zdefiniowanie tzw. „szarej strefy”. Obecnie debata skupia się na trzech poziomach: „Pure Human” (zero narzędzi AI), „AI-Assisted” (pomoc w edycji lub korekcie) oraz „AI-Generated” (treść stworzona na bazie promptu). Brak jednolitej skali sprawia, że znaczek na książce Sarah Hall może oznaczać co innego niż ten na filmie z Hugh Grantem, co otwiera pole do nadużyć określanych już mianem „human-washingu”.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja wymyka się spod kontroli – masakra w szkole w Iranie to najpewniej błąd algorytmu. Analitycy wieszczą koniec ludzkiej kontrol...
W napisach końcowych thrillera Heretic z 2024 r., z udziałem Hugh Grant, pojawiła się informacja: „Przy produkcji filmu nie wykorzystano generatywnej AI”.
Dystrybutor The Mise en scène Company poszedł o krok dalej i dodał do plakatu swojego najnowszego filmu oznaczenie „No AI was used”. – Wspieramy rozwój branży AI, ale uważamy, że treści tworzone przez ludzi zyskują dziś dodatkową wartość ekonomiczną – mówi prezes firmy Paul Yates.
Jak odróżnić dzieło człowieka?
Szczególnie w sektorze kreatywnym pojawia się coraz więcej produktów tworzonych przez AI. Całe książki i filmy powstają dziś znacznie szybciej i taniej dzięki sztucznej inteligencji niż przy użyciu tradycyjnych metod. Przykładem jest studio filmowe Intelliflicks z Bollywood, które specjalizuje się w produkcji filmów tworzonych niemal w całości przy użyciu generatywnej AI.
Jednocześnie nie zawsze jest jasne dla odbiorców, czy dany produkt powstał z użyciem AI. Tak było w przypadku wiralowego zespołu Velvet Sundown, który okazał się projektem stworzonym całkowicie przez sztuczną inteligencję.
W branży książkowej wydawnictwo Faber and Faber zaczęło umieszczać na niektórych publikacjach oznaczenie „Human Written”. Pisarka Sarah Hall poprosiła o dodanie takiego oznaczenia do swojej powieści Helm. Autorka określiła też wykorzystywanie książek do trenowania modeli AI jako „kradzież twórczości na ogromną skalę”. Nie jest jednak jasne, w jaki sposób wydawnictwo weryfikuje, czy dana książka rzeczywiście została napisana bez pomocy AI.
Z kolei firma Books by People uważa, że branża potrzebuje wiarygodnego standardu informowania o autorstwie. – Wydawcy mierzą się dziś z nową rzeczywistością, w której książki można stworzyć w kilka minut zamiast w miesiące czy lata – mówi współzałożycielka firmy Esme Dennys. Firma współpracuje już z pięcioma wydawcami i wprowadziła pierwszy certyfikat przy książce Telenova.
Czytaj więcej
Ponad 200 twórców, wśród nich Pearl Jam, Bon Jovi, Katy Perry, Nicki Minaj, Billie Eilish czy spadkobiercy Franka Sinatry podpisało list otwarty pr...
Dane rynkowe pokazują narodziny trendu „Human Premium”. Produkty z certyfikatem autentyczności ludzkiej zaczynają osiągać wyższe ceny niż ich odpowiedniki generowane masowo. Dla konsumenta znaczek „AI-free” przestaje być tylko kwestią etyki, a staje się gwarancją unikalności i emocjonalnej głębi, do której daleko algorytmom.
W Australii działa kolejna inicjatywa Proudly Human, która stosuje jeszcze bardziej rygorystyczne procedury. Audytorzy sprawdzają proces powstawania książki na każdym etapie – od rękopisu po wersję e-book. Firma planuje rozszerzyć certyfikację także na muzykę, fotografię, film i animację. – Certyfikat potwierdzający ludzkie pochodzenie treści jest konieczny. Samo oświadczenie autora nie wystarczy, dlatego stosujemy pełny proces weryfikacji – mówi BBC Alan Finkel, szef firmy.