Jak na zoo, sprawa niecodzienna: ludzie ubrani w skóry kicają po klatce. A przedstawiciele ogrodu nabierają wody w usta. Mówią, że tajemnica, że w najbliższą środę się wyjaśni. Przysięgają, że to nie akcja reklamowa.

No więc co to jest? Szefowa działu małp Anna Jakucińska twierdzi: – Było wolne pomieszczenie, to je zagospodarowaliśmy. Taka atrakcja. Ale co, do kiedy, po co, to ja nie wiem.

Opiekun z pawilonu małp:

– Już od rana są! Parka. Ona taka rozczochrana z lekka. Oboje w skórach. Co robią? A nic. Piecyk tylko włączyli i zaczęli się grzać.

A przecież miało być w stylu epoki? – Skoro włączyli, to znaczy, że jaskiniowiec też człowiek i mu zimno – zastanowił się opiekun małp.

Tylko Ewa Zbonikowska, wicedyrektor zoo, wydała oficjalny komunikat: „Człowiek w klatce. Z jednej strony kontrowersyjny pomysł. Z drugiej twórczy, otwierający wyobraźnię i inspirujący do rozmowy na temat kondycji człowieka i jego miejsca we wszechświecie”.

Mimo to pracownicy nadal zasłaniali się tajemnicą. – To ja powiem, co to jest, a ty przytakniesz, gdy zgadnę – zaczynaliśmy rozmowę z kolejnymi pracownikami.

Tak ustaliliśmy, że to sposób na przyciągnięcie ludzi, bo w sezonie jesienno-zimowym ogrodu nie odwiedzają, choć jest dziesięć całorocznych pawilonów tematycznych. Jaskiniowcy wolontariusze będą siedzieć do końca tygodnia. Potem kolejna akcja.

[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/temat/1.html" "target=_blank]Życie Warszawy Online[/link][/ramka]

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ