– Podtrzymujemy, że Wrocław jest nadal jednym z miast gospodarzy mistrzostw Europy 2012. Ale UEFA zawsze zachowuje sobie prawo zmiany miejsca rozgrywania meczów, gdyby wystąpiły problemy – mówi Pedro Correia, jeden z najważniejszych działaczy przygotowujących turniej finałowy w Polsce i na Ukrainie.
Władze Wrocławia 30 grudnia wypowiedziały umowę polsko-greckiemu konsorcjum skupionemu wokół Mostostalu Warszawa, bo uznały, że na budowie są opóźnienia. Cztery dni temu miasto podpisało umowę z firmą Max Boegl. Mostostal zapowiada wystąpienie do sądu.
– Nie jesteśmy zaskoczeni samymi problemami ze stadionem, bo to są wielkie projekty i ryzyko jest duże. Problemy z budową były przed Euro 2008, przed Euro 2004 też. Ale że kłopoty ma akurat Wrocław, to była dla nas niespodzianka – przyznaje Correia, zastępca dyrektora Euro 2012 Martina Kallena.
Portugalczyk przekonuje, że zmiana wykonawcy to jeszcze nie powód do paniki i spekulacji, że teraz mistrzostwa zabierze Wrocławowi np. Kraków.
– Jak wynika z naszych informacji, stadion będzie gotowy w czerwcu 2011. Nie jest to wariant idealny, ale do zniesienia. Na stadionie ma grać Śląsk, będziemy mieli rok na sprawdzenie, czy obiekt działa jak należy – mówi Correia.
UEFA będzie się teraz uważnie przyglądać pracom we Wrocławiu. – I ewentualnie szukać rozwiązania. Ale wierzymy w zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą. Jeden ze stadionów na Euro 2004 stanął w dziewięć miesięcy – uspokaja Correia.
Na początku kwietnia Portugalczyk przeniesie się z Nyonu do Warszawy. Będzie tu kierował kilkunastoosobową grupą specjalistów, którzy pracowali przy poprzednich turniejach Euro. A najważniejsi działacze UEFA z Michelem Platinim na czele przyjadą do Polski już za dwa tygodnie – na losowanie grup eliminacyjnych ME 7 lutego w Pałacu Kultury.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.wilkowicz@rp.pl]p.wilkowicz@rp.pl[/mail][/i]