Rzeczpospolita: Po tragedii w Charleston gubernator Karoliny Południowej Nikki Haley zaapelowała o usunięcie flagi Konfederacji ze stanowego parlamentu, gdyż jest to „symbol, który dzieli". Kogo dzieli?
Prof. Ewa M. Thompson: Amerykanie, którzy pochodzą ze stanów południowych, uważają tę flagę za symbol swoich tradycji i historii. Natomiast ci, którzy nie mają przodków na Południu, sądzą, że symbolizuje ona wyłącznie niewolnictwo. Jednak wbrew temu, co twierdzi się na Północy, wojna secesyjna była sporem nie tylko o niewolnictwo, ale także na przykład o cła i podatki.
Ale pani gubernator Haley jest przecież z Południa, a mimo to chce ściągać flagę.
To efekt politycznej poprawności. Jeśli uczestniczy się w polityce, to trzeba głosić hasła, które wydają się być oficjalnie uznane przez elity... Jednak większość południowców bardzo poważa tę flagę. I to nie jest wcale związane z niewolnictwem czy rasizmem, ale z mitologią Południa, która jest bardzo zbliżona do mitologii polskich powstań.
Jaka to mitologia?
Południowcy przede wszystkim nie uważają, że racje moralne w czasie wojny secesyjnej były po stronie Północy. Twierdzą, że to oni walczyli o godność obywatelską i o to, aby zobowiązania były dotrzymywane. Uważają, że w tym sporze to oni byli dżentelmenami. Bardzo silnie przeżywa się tu fakt, że Południe zostało całkowicie rozbite w tej wojnie. Na polu walki zginęło przeszło 50 proc. żołnierzy, a ponieważ każdy, kto nadawał się do noszenia broni, szedł na ochotnika do armii, to w wojnie secesyjnej zginęła praktycznie połowa męskiej populacji Południa. Południowcy ciągle o tym pamiętają, a flaga Konfederacji jest symbolem tej pamięci.
Czy po 150 latach od zakończenia wojny wciąż są różnice między Południem a Północą, jeżeli chodzi o wyznawane wartości, podejście do życia?
Ludność na Południu jest o wiele bardziej cywilizowana – w tym sensie, że jest bardziej uprzejma czy przyjazna. Ludzie na ulicy często się do siebie uśmiechają, zagadują. Na Północy wszyscy się ciągle spieszą, nikt nie zwraca uwagi na obcych. Nawet w tzw. stanach środkowych, gdzie żyją ludzie bardzo porządni i uczciwi, brak typowej dla Południa rycerskości. A czym jest ta rycerskość? Świetnie pokazała to Margaret Mitchell w powieści „Przeminęło z wiatrem".
—rozmawiał Michał Płociński