Rozwój koncepcji przemysłu 4.0 daje małym lokalnym grupom, ale i całej globalnej społeczności, jaką jesteśmy, nowe narzędzia, z których możemy korzystać, by się wzmacniać i wspierać.

– Zarówno rządy, jak i prywatne firmy mogą wdrażać nowatorskie rozwiązania wspierające rozwiązywanie problemów społecznych – mówił John Paul Farmer z Microsoftu na trwającej w Krakowie konferencji „Impact", poświęconej gospodarce cyfrowej i nowym technologiom.

Najbardziej chyba znane rozwiązanie tego typu to wprowadzona już kilka lat temu przez Facebooka opcja Facebook Safety Check, dająca użytkownikom tej platformy możliwość oznaczenia się jako bezpiecznego w rejonach, w których pojawia się nagle zagrożenie terrorystyczne lub np. konflikt zbrojny albo klęska żywiołowa.

Inżynierowie Facebooka pierwsze wnioski, które doprowadziły potem do powstania tego narzędzia, wyciągnęli w 2011 roku i w kolejnych latach po katastrofach naturalnych, do jakich doszło w Azji. Jesienią 2015 roku, gdy spustoszenia siał huragan Patrycja, a w Paryżu doszło do zamachu terrorystycznego, internetowa społeczność zgromadzona na Facebooku już masowo oznaczała się, że jest bezpieczna.

Ale działania wykorzystujące popularność wielkich międzynarodowych platform w sieci do celów humanitarnych zdarzają się też innym firmom.

– Kiedy w 2012 roku miliony ludzi zostały pozbawione dachu nad głową po huraganie Sandy (przeszedł przez wschodnie wybrzeże USA – red.), pośrednicząca w wynajmie mieszkań platforma Airbnb uruchomiła program, w ramach którego można było oferować ofiarom katastrofy dach nad głową. Od tego czasu powtórzyła to działanie 47 razy – mówił Farmer.

Jak podał, Microsoft też podejmuje takie działania, wykorzystując na przykład mechanizmy bazujące na sztucznej inteligencji i tzw. machine learning (systemy uczące się). Takie rozwiązanie firma wdraża choćby w Los Angeles, gdzie na pytania kierowane do działu IT ratusza pomaga odpowiadać pracownikom chatbot Chip (skrót od „City Hall Internet Personality"). Dzięki jego analitycznej pomocy są oni w stanie szybciej rozwiązywać problemy mieszkańców, a w przyszłości chatbot ma odpowiadać na indywidualne zapytania mieszkańców.

W Nowym Jorku inny mechanizm już pomaga obywatelom bezpośrednio w kontaktach z urzędami.

– W Nowym Jorku, gdzie 49 proc. mieszkańców nie rozmawia w domu w języku angielskim, uruchomiliśmy specjalnego tłumacza, który pomaga nowojorczykom w komunikowaniu się z miejskim urzędem. Z kolei m.in. w Nowym Jorku i Seattle zaproponowaliśmy samorządom analizowanie zbieranych danych, w wyniku czego udało się zbadać powody wypadków samochodowych i dzięki temu zapobiegać im – mówił Farmer.

Ciekawym rozwiązaniem jest, także nowojorski, program Heat Seek. Miasto od lat cierpi z powodu kryzysu ogrzewania. Zimą co roku spływa w tej sprawie 200 tys. skarg, zwłaszcza z biedniejszych części miasta, jak Bronx czy Brooklyn, gdzie właściciele nieruchomości nic nie robią sobie z marznących mieszkańców, a ci nie potrafią dochodzić swoich praw z braku dowodów.

Program Heat Seek, wykorzystujący rozwiązania z zakresu internetu rzeczy, to połączone ze sobą systemy mierników ciepła, które są zdolne do przeanalizowania temperatur w budynkach i dostarczenia wiarygodnych informacji na ich temat mieszkańcom, a także samorządowi i prawnikom, dzięki czemu miastu łatwiej jest rozwiązywać problemy powstające na tym polu.

Firmą, która mocno angażuje się w rozwijanie rozwiązań bazujących na mechanizmach sztucznej inteligencji, jest też IBM. Jego kognitywny system Watson jest wykorzystywany przez całe krajowe systemy służby zdrowia i rządy.

– Wielu lekarzy musi diagnozować choroby, z którymi nigdy wcześniej się nie zetknęli. Zwłaszcza w przypadku raka, który występuje w bardzo różnych postaciach – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" William LaFontaine, dyrektor działu własności intelektualnej w IBM.

– Watson potrafi przyswoić wiedzę z całej bazy szpitala lub nawet całej bazy zdrowotnej jakiegoś kraju i udostępnić ją lekarzom. Oczywiście sam nie stawia żadnych diagnoz. Po prostu analizuje otrzymane informacje w oparciu o swoją „wiedzę" i stawia tezę, porównując już posiadane w pamięci podobne przypadki – dodał.

W Skandynawii, gdzie w niektórych krajach karty pacjentów są własnością państwa, takie praktyki są już w użyciu.

Według szacunków firmy badawczej IDC w tym roku na świecie na systemy kognitywne („uczące się" w miarę zdobywania wiedzy w sposób przypominający ludzki) i sztuczną inteligencję (AI – Artificial Intelligence) firmy wydadzą 12,4 mld dol. A do 2020 r. takie wydatki będą rosły średnio każdego roku o prawie 55 proc.